Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Ślady (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo SQN
    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo SQN
    Ocena:
    4.5/6  Opinie: 2
    Stron:
    304
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    36,90 zł 24%
    28,11 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    31,91 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Poleć tę książkę znajomemu Poleć tę książkę znajomemu!!

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Każdy ma swój własny koniec świata

    Powieść Ślady to mocna, przenikliwa i fascynująca opowieść o ludzkich losach. Nie każdemu dane jest zaznać uśmiechu losu, czasem egzystencja to pasmo bólu. Pod powierzchnią jako takiej stabilizacji wciąż odzywają się nuty samotności i niezrozumienia, które zagłuszają objęty kierunek. Tadeusz Markiewicz ginie na wojnie, ale nie umiera cały. Pada na ziemię z rozerwaną głową, aby od tej pory trwać w życiach innych. Jego daleka krewna, Bożena Czerska, zostaje po wojnie światowej sławy modelką i uciekając przed samą sobą, odciska ślad na każdym, kogo spotka. Jej ojciec, Ludwik, każdego dnia budzi się, nie wiedząc kim jest, a jednak próbuje być kimś. Kolejne życiorysy przeplatają się coraz gęściej, tworząc niepokojącą mozaikę radości, tęsknoty i strachu. Wojna, miłość, szaleństwo i wspomnienia. Mordercy, kochankowie, ofiary i szaleńcy. Kryminaliści, muzykanci, żołnierze oraz gwiazdy ekranu. Ludzie z wielkimi marzeniami i przeszłością, o której chcieliby zapomnieć. Ci, którzy żyją tylko w połowie i ci, którzy chcą żyć wiele razy.

    (…) Początek świata często wygląda podobnie.
    Tym razem urodziłem się w Rammelsberg, pod ziemią. Dotykałem chłodnej skały. Kiedy wyciągali ją na górę, w kawałkach, mocno zaciskałem dłonie. Było głośno i ciemno, zupełnie tak jak później. Mój miał wtedy dwadzieścia pięć lat i palił papierosa przed domem. Jeszcze go nie znałem.
    Przejechałem pociągiem równo trzysta kilometrów przez kraj, który wydawał mi się znajomy. Leżałem na wydobytym ołowiu i przez dach wagonu oglądałem niebo. Było ciepło, pięknie. Przez całą drogę wypełniał mnie miarowy, jednostajny huk. Do Hagen dotarliśmy w nocy. Mężczyźni klęli, ktoś sikał na ścianę wagonu. Potem znów zrobiło się ciemno.
    Wyładowali ołów w magazynie; mnie razem z ołowiem. Czekałem tam kilkanaście dni, w końcu trafiliśmy na halę. Huk był głośniejszy niż w pociągu i nie rozpoznawałem w nim rytmu. Chodziłem pośród robotników, słuchałem, co mówią. Rozmawiali o swoich żonach, dzieciach, kochankach, o domach, chorobach i alkoholu. Obijali się trochę. Niektórzy pili z piersiówek.
    Po hali przechadzał się czasem masywny właściciel fabryki, Günther Quandt. Był łysy, gładki na całej twarzy. Ręce trzymał za plecami. Kiedy przemierzał halę w swoim ciemnym garniturze, brzuch dygotał przed nim jak balon z wodą. Wielu się Quandta bało (…) 

                                                                                                          Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności