ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Równoumagicznienie (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Prószyński Media
    Wydawnictwo:
    Prószyński Media
    Ocena:
    6.0/6  Opinie: 2
    Stron:
    198
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    29,90 zł 24%
    22,78 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    23,90 zł 23%
    18,40 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Niewidoczny Uniwersytet jako wspólne dobro obojga płci

    Kolejne spotkanie z czarownicami, które w żadnym wypadku nie są gorsze od magów. Różnica polega na tym, że czarownice są kobietami, a magowie mężczyznami. Taki właśnie jest porządek świata, w tym wypadku zupełnie płaskiego. Istnieje jednak ktoś, kto bardzo chciałby naruszyć odwieczne zasady. Dziewczyna, która pragnie zostać magiem! Niemożliwe! Jest ósmym dzieckiem ósmego dziecka, więc teoretycznie nie powinno to stanowić problemu, no ale jest dziewczyną, a to już stanowi problem. Chyba, że ów problem trafi na Babcię Weatherwax. W tym wypadku znów wszystko jest możliwe. Równoumagicznienie to opowieść o tym, czym jest magia i dokąd zmierza, a co ważniejsze, skąd przychodzi i po co. Przedstawiona historia nie pretenduje do odpowiedzi na wszystkie te pytania, może jednak pomóc w wyjaśnieniu, dlaczego Gandalf nigdy się nie ożenił i dlaczego Merlin był mężczyzną. Jest to również opowieść o seksie, choć nie w sensie atletyczno-gimnastycznym, czy też w sensie policz wszystkie nogi i podziel przez dwa. Chyba że postacie całkowicie wyrwą się spod kontroli autora. I to jest możliwe.

    (...) Nadszedł wśród burzy i od razu można było w nim poznać maga. Po części z powodu długiego płaszcza i rzeźbionej laski, ale przede wszystkim dlatego, że krople deszczu zatrzymywały się kilka stóp nad jego głową i parowały obficie.
    Działo się to w pięknej burzowej okolicy, w Górach Ramtopu, krainie ostrych szczytów, gęstych lasów i wąskich rzecznych kotlinek tak głębokich, że kiedy światło dnia docierało wreszcie do podłoża, czas mu już było się zbierać. Poszarpane strzępki chmur lgnęły do mniejszych szczytów poniżej górskiej ścieżki, którą – ślizgając się w błocie i potykając – podążał mag. Kilka kóz z niejakim zaciekawieniem obserwowało go przez zmrużone oczy. Niewiele trzeba, żeby zaciekawić kozy.
    Czasami zatrzymywał się i podrzucał swą ciężką laskę. Zawsze spadała wskazując ten sam kierunek, a mag wzdychał, podnosił ją i podejmował trudny marsz.
    Burza szła między wzgórzami na nogach z błyskawic, pokrzykując i warcząc.
    Mag zniknął za zakrętem i kozy powróciły do przeżuwania.
    Gdy nagle coś jeszcze zwróciło ich uwagę. Zesztywniały, szeroko otworzyły oczy i rozdęły nozdrza.
    Było to dziwne, ponieważ ścieżka pozostała pusta. Jednak kozy wciąż obserwowały, jak coś przechodzi, póki nie zniknęło z pola widzenia (…)

                                                                                                          Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności