ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Pieśń Lodu i Ognia. (IV). Uczta dla wron. Tom 1. Cienie śmierci (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Ocena:
    6.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    510
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    niedostępna

    Powiadom mnie, gdy książka będzie dostępna

    Ebook

    35,00 zł 20%
    28,15 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Czy to już koniec niepokojów?

    Wydawało się, że w krainie Siedmiu Królestw w końcu zawita pokój. Największe potęgi zawarły rozejm. Po stuleciach wojen i zdrad umęczeni ludzie mieli zaznać normalnego życia. Ale czy w tym świecie jest to możliwe? Śmierć okrutnego króla Joffreya zdziwiła wszystkich, teraz władzę w Królewskiej Przystani przejęła Cercei. Śmierć Robba Starka złamała kręgosłup buntowi północy, a rodzeństwo Młodego Wilka rozproszyło się po całym królestwie. Długo trwająca wojna wreszcie się wypaliła, ale ziemia wciąż pachnie pożogą. Wkrótce zaczynają się zbierać niedobitki, banici, renegaci i padlinożercy, którzy ogryzają kości poległych i łupią tych, którzy wkrótce również rozstaną się z życiem. W Siedmiu Królestwach ludzkie wrony zgromadziły się na bankiet z popiołów… W tym tomie J.R.R. Martin jeszcze lepiej dopracował każdy szczegół wykreowanego przez siebie świata. Zadbał o solidne tło obyczajowe, religijne, czy polityczne. Znakomicie zarysował przekrój społeczny i łączące ludzi stosunki. Autor zaserwował czytelnikom prawdziwą ucztę literacką.

    (…) — Proszę. — Mollander podskoczył lekko, ciągnąc za sobą szpotawą nogę, obrócił się w powietrzu i na wysokości łokcia rzucił jabłkiem prosto w wiszącą nad Miodowiną mgłę. Gdyby nie noga, zostałby rycerzem, tak jak jego ojciec. W grubych ramionach i szerokich barach miał mnóstwo siły. Jabłko poleciało daleko i szybko…
    …ale nie tak szybko jak strzała, która pomknęła w pogoń za nim, długie na jard drzewce ze złotego drewna, zaopatrzone w szkarłatne pierzysko. Pate nie zauważył, jak uderzyła w jabłko, ale usłyszał to — cichy łoskot niosący się nad rzeką, a potem plusk.
    Mollander zagwizdał.
    — Trafiłeś w sam środek. Słodkie.
    Ale nawet nie w połowie tak słodkie jak Rosey. Pate kochał jej orzechowe oczy, pączki piersi i to, że zawsze się uśmiechała na jego widok. Kochał dołeczki na jej policzkach. Czasami obsługiwała gości boso, żeby czuć trawę pod stopami. Za to również ją kochał. Kochał jej czysty, świeży zapach i loki za uszami. Kochał nawet palce u jej nóg. Pewnego dnia pozwoliła, żeby pomasował jej stopy i pobawił się nimi. Przy każdym palcu opowiadał zabawną historyjkę, żeby skłonić ją do chichotania (…) 

                                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności