ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Panna Foch (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Nasza Księgarnia
    Wydawnictwo:
    Nasza Księgarnia
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    192
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    niedostępna

    Powiadom mnie, gdy książka będzie dostępna

    Ebook

    22,90 zł 17%
    18,90 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Najbardziej obrażalska istota we wszechświecie 

    Pola jest zmuszona przeprowadzić się z Warszawy, gdzieś na koniec świata do Wiśniowej Góry. Co tu robić w takim miejscu. Dziewczyna jest załamana tym bardziej, że w Warszawie zostawiła najlepszą przyjaciółkę marzącą o karierze szafiarki i modnego Julka, do którego wzdychają wszystkie dziewczyny. A ona musiała się przenieść do fasolowego raju gdzie tata zamierza zostać hodowcą roślin strączkowych, mama robi bezpłatny przegląd zębów sąsiadom, bliźniaki malują dom na buraczkowo, a Czarny Kieł dzielnie im pomaga w znaczeniu farbą nowego terytorium? Dla rodziców jest to wymarzona zmiana, dla Poli największy koszmar życia. Co gorsza, na horyzoncie pojawia się pewien gburowaty osobnik, a wraz z nim nowe przezwisko, które pasuje do Poli jak ulał: panna Foch. Ponurak i królewna zdołają się jednak w końcu dogadać, gdy ten pierwszy zmieni czarne kalosze na trampki, a ta druga włoży różowe okulary… 

    (…) – Żegnaj, Warszawo – szepnął wzniośle tata do bocznych lusterek samochodu. Był to szept szczęśliwego człowieka, który po latach tułaczki odnalazł wreszcie swój dom. Niestety, wiedziałam, że zrobił to głównie dla siebie i mamy. Bo reszta rodziny, czyli bliźniaki, ja oraz Czarny Kieł traciliśmy właśnie wygodne mieszkanie na parterze, czego nikt z nami nie ustalał.
    Przed przeprowadzką umieściłam w swoim dzienniku listę pretensji na dwie strony. Zostawiałam zeszyt w widocznych miejscach z nadzieją, że rodzice przeczytają. Ale gdzie tam! Jesteśmy, o zgrozo, kulturalną rodziną. Nikt nie zajrzy do czyjejś korespondencji. Pełna dyskrecja! Dlatego mama lub tata co chwilę wpadali z tym zeszytem do mojego pokoju.
    – Kochanie, twoje sekrety! – Mama mrugała porozumiewawczo i z szacunkiem kładła dziennik na biurku. Zaledwie raz zajrzano do środka. A to „zajrzenie” odbyło się za sprawą bliźniaków, które, jak wszyscy analfabeci, wypowiedziały się w formie plastycznej.
    – Zobacz, nalamowałem dom! Czekoladowy! – pochwalił się mój czteroletni brat, z dumą pokazując tłuste bazgroły.
    – A te kwiatki są z ptasiego mleczka! Możesz sobie lizać, jak ci będzie smutno – serdecznie doradził mi jego klon, który z niezrozumiałych powodów urodził się dziewczynką (…) 

                                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności