Ludzie z tamtej strony świata (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    RW2010
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    231
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    14,90 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Osobliwa smykałka do pakowania się w wielkie kłopoty

    Detektyw Owen Yeates to postać, którą wierny czytelnik Eugeniusza Dębskiego zna już od podszewki. Prywatny detektyw, z prywatnym biurkiem w norze, która - choćby stanął na głowie i wdzięcznie podskoczył - zawsze śmierdzieć będzie dawno niewietrzonym antykwariatem. Z pewnością książki o nim to najdłuższy cykl powieściowy w polskiej literaturze science fiction. Na chwilę obecną liczy już dziewięć tomów. Pierwsza część ukazała się w roku 1989 pod tytułem Podwójna śmierć i wznawiana była jeszcze dwukrotnie, ostatnio w roku 2008 przez wydawnictwo Fabryka słów. Dziś z dumą i satysfakcją prezentujemy wersję elektroniczną zdecydowanie najlepszej polskiej detektywistycznej SF. Ludzie z tamtej strony świata to powieść o człowieku, który zawsze wskakuje do rozpędzonego pociągu.

    (…) Branża metalowa nigdy nie była moją ulubioną dziedziną przemysłu. Jej wyrobom poświęcałem tyle uwagi co przeciętny kot nasionom sosny kanadyjskiej. Chyba że jakaś gruda metalu została uformowana w zgrabną karoserię albo nawiercono ją, tworząc jednookiego potomka Samuela Colta. Tymczasem ta zwykła żelazna klapa w podłodze, ten płat metalu, kupka rozwalcowanej stali uformowana jednym uderzeniem potężnej prasy przyciągała mój wzrok już ponad czterdzieści minut. Stałem obok niej, od strony zawiasów, wstrzymując oddech. Od godziny nie paliłem i bezgłośnie oddychałem przez szeroko otwarte usta. Gdyby trzeba, bez wahania sfajdałbym się w spodnie, byle cicho. Palce prawej ręki zdrętwiały w kieszeni kurtki, ale tym się nie przejmowałem – było to odrętwienie dobrze mi znane. Dłoń ciasno opięła idealnie wymodelowaną kolbę wielkiego elephanta opartego lufą o dno dużej kieszeni bez klapy. Nie bałem się, że zaczepię o coś wyciągając broń – elephant nie miał żadnych ozdób, żadnych wystających części, nie miał nawet muszki, tylko delikatny obły występ na końcu krótkiej trzycalowej lufy. Muszka nie była potrzebna: amatorzy nie brali go do ręki, a zawodowcy wiedzieli, że wystarczy muśnięcie pocisku, by oderwać rękę od tułowia. Po dobrym trafieniu w kręgosłup ofiara śmiesznie załamywała się do tyłu i uderzała głową w pięty własnych stóp (…)

                                                                                                              Fragment książki
    Selling ebookpoint.pl

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności