ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Kamerdyner. Miłość. Wojna. Zbrodnia (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Agora
    Ocena:
    5.5/6  Opinie: 2
    Stron:
    400
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    29,99 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Miłość, wojna i zbrodnia

    Kamerdyner to opowieść o czasach minionych, opowieść o splątanych losach Polaków, Kaszubów i Niemców. Opowieść o zakazanej miłości uwikłanej w historię. Rzecz o zbrodni. Powieść napisana z rozmachem, ale pełna małych wzruszeń. Akcja toczy się w latach 1900-1945, pierwsza i druga wojna, a pomiędzy nimi odradzająca się Rzeczpospolita. Marita – niemiecka panienka z dobrego domu. Mateusz – kaszubski chłopak, który po śmierci rodziców trafia na wychowanie do pruskiego dworu. Ich miłość musiała być burzliwa. I była. Tak samo jak wielka historia, na której tle się rozegrała. Narastały konflikty między narodami, wybuchła I wojna światowa i kształt Europy uległ zmianie. Polacy mogli wreszcie świętować własną niepodległość, ale po krótkim czasie mieli znów ją stracić. Kim jestem? – to pytanie będzie dręczyć Mateusza Krolla przez całe życie. Polakiem, czy Niemcem? Synem koniuszego, czy jaśnie pana? Bratem pięknej Marity von Krauss, czy zakochanym w niej Kaszubem? Wraz z nadejściem września 1939 roku od odpowiedzi będzie zależało również jego życie.

    (…) – I co? – spytał po chwili.

    – Wzięli wszystko, towarzyszu kapralu Zajcew.

    – Wszystko?

    – Co do świeczki.

    Kapral splunął.

    – Dobra, Bykow, nazad – nakazał po namyśle, a potem obrócił się do chudzielca w marynarce i warknął: – Z ciebie, Formela, chuj, nie przewodnik.

    – Ale ja przecież... – nim dokończył, szeregowy przewrócił go na plecy silnym kuksańcem.

    – Zdradzieckie nasienie – wysyczał Bykow, pochylając się nad Formelą, lecz Zajcew złapał podkomendnego za ramię.

    – Już dobrze, dobrze – rzucił kapral ze śmiechem. – Później to sobie wyjaśnicie. A teraz pora szczać.

    Formela patrzył, jak tamtych dwóch odwraca się i opróżnia pęcherze na podmurówkę kościoła. Był przekonany, że to się skończy źle. Ani schowany za pazuchą list polecający od hrabiego von Kraussa, który zaczynał się słowami Sehr geehrte Damen und Herren, Joseph Formela war in meinem..., ani nic innego na świecie nie uchroni go przed tymi dwoma. Mógł jedynie robić to, czego od niego oczekiwali. Zebrał się więc na równe nogi i pokazując palcem przed siebie, rzekł łamaną ruszczyzną:

    – Już blisko. To tamten (…)

                                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności