Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Dagome Iudex (Tom 1). Ja, Dago (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    307
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    29,99 zł 21%
    23,64 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Poleć tę książkę znajomemu Poleć tę książkę znajomemu!!

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Fantastyczna wariacja na temat okresu początków polskiej państwowości

    Pierwszy tom niezwykłej trylogii przedstawiającej historyczno - fantastyczną wizję tworzenia się państwa polskiego. Zbigniew Nienacki czerpiąc obficie z baśni, legend i faktycznych wydarzeń stworzył ciekawy i kontrowersyjny obraz słowiańskich ziem IX wieku. Głównym bohaterem książki jest Dago sam nazywający się Piastunem, protoplasta rodu Piastów, który dąży do władzy za wszelką cenę. Jego pragnienie przywództwa w połączeniu z pewnością  siebie tworzą niespotykaną charyzmę, którą obezwładnia napotykanych przez niego ludzi. Pragnie założyć państwo dorównujące państwu Franków na zachodzie. Powieść Ja, Dago opowiada o kolejnych poczynaniach śmiałego młodzieńca, jego wpływie na okoliczne ludy i budowaniu państwowości w brutalnych i pełnych przemocy czasach.  

    (…) Czwartego dnia nieśpiesznej jazdy, prowadząc ze sobą konia obładowanego jukami i białego ogiera zdobytego na Sasach, w samo południe, dotarł wreszcie Dago do brzegu wielkiej rzeki, która na jednej z trzech srebrnych tablic, należących kiedyś do potężnego cesarza Karola, nosiła nazwę Swebskiej albo Viaduy. Potocznie jednak mówiono o niej Rzeka Zapomnienia, ponieważ ludy, jakie za nią żyły, dotąd jeszcze nie weszły do historii. A kogo nie odnotuje historia, ten jak gdyby trwał w pomroce dziejów, był w zapomnieniu. Nie istnieje bowiem coś, co nie zostało nazwane. To zaś, co zostało nazwane może być bliskie a nawet przyjazne, zostać oswojone, opanowane albo zawładnięte. Tak więc nikt nie znał nazw ziem rozciągających się na wschód od Viaduy, nie wiedział ile tam mieszkało ludów, jakie miały obyczaje, w jakich bogów wierzyły; czy posiadały władców, czy też rządziły się każdy po swojemu. Nawet kupcy, przeważnie z państwa Abbasydów, którzy przez owe ziemie jeździli po glesum zwane też gintaras, zresztą rzadko i ostrożnie, wybierając raczej drogę morską przez ocean zwany ongiś Wschodnim, potem Sarmackim, a wreszcie Swebskim (dopóki ich piraccy Ascomannowie nie wystraszyli) — przemykali chyłkiem przez ogromne puszcze i skraje rozległych moczarów, unikając spotkania z ludźmi, bo ani ich mowy, ani zwyczajów nie znali i dlatego na ogół wieści przywozili bałamutne (…) 

                                                                                                              Fragment książki 

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności