ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Apokalipsa według Pana Jana (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Dom Wydawniczy REBIS
    Wydawnictwo:
    Dom Wydawniczy REBIS
    Ocena:
    4.4/6  Opinie: 5
    Stron:
    332
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    32,90 zł 24%
    25,06 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    24,90 zł 22%
    19,42 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Cel uświęca środki

    Polska wpakowała się w coś w co zdecydowanie nie powinna była się pakować. Pojawili się politycy, którym zamarzyło się poszerzenie naszych granic. Niestety wbrew powszechnej opinii niedowiarków nasi wschodni sąsiedzi jednak mieli broń atomową. W książce Roberta J. Szmidta mamy okazję obserwować Polskę dwa lata po katastrofie. Wszędzie znajdują się zgliszcza i ruiny. Pieczony szczur to nie lada przysmak, a włosy i gładka skóra znamionują wyklętych .„Wybrańców”, którym dane było dni zagłady przeczekać w przeciwatomowych schronach. Jednak są i tacy, którzy nawet w zaistniałych warunkach nie porzucili snów o potędze. Pan Jan ma wizję. Supermocarstwowej Czwartej Rzeczpospolitej odbudowanej na ziemi wypalonej nuklearnym ogniem Europy. Do rządzonego przez niego żelazną ręką Wrocławia wjeżdżają pancerne kolumny „Wybrańców”. Wraz z nimi notable żądni powrotu do władzy. Doborowe oddziały stają przed tłumem skazanym na powolną śmierć od ran i promieniowania. Rozpoczyna się niebezpieczna gra, w której Pan Jan nie daje możliwości sprzeciwu. Niepokornych karze śmiercią, nawet jeśli są to jego rodacy. Jednak na drodze do urzeczywistnienia planu podboju świata staje nie tylko niezależna Wielkopolska, ale i inny, kto wie, czy nie groźniejszy przeciwnik...

    (…) Nigdy nie zapomnę tej chwili. Właśnie odkładałem książkę i sięgałem do kontaktu, by zgasić światło, gdy zadzwonił telefon. Spojrzałem na stojący obok łóżka budzik. Wpół do drugiej w nocy – trochę za późno na zwykłą rozmowę. Podniosłem słuchawkę, czując narastający niepokój, jak zazwyczaj w takich sytuacjach. Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, usłyszałem nieznany mi męski, nosowy głos.
    – Czy to doktor Piwowski? – W tonie rozmówcy wyczułem duże napięcie.
    – Tak. W czym mogę pomóc? – zapytałem najgrzeczniej, jak umiałem, wiedząc, że nie jest to zwykły telefon z prośbą o pomoc medyczną. Tego numeru nie podawałem swoim pacjentom. Dzwonili zazwyczaj na komórkę, o tej porze trafiając na pocztę głosową.
    – Mówi podporucznik Adam Jastrzębski ze sztabu Okręgu Dolnośląskiego, kod Alfa-Alfa. Otrzymał pan kartę mobilizacyjną, proszę natychmiast zgłosić się w macierzystej jednostce.
    – Ale ja... – Szczerze mówiąc, zaskoczył mnie tak bardzo, że nie wiedziałem, jak zareagować. – Ale...?
    – Za kilka minut pod pana dom podjedzie nieoznakowany samochód. Proszę zabrać zestaw mobilizacyjny i czekać przed bramą.
    – Tak jest – wymamrotałem do głuchej słuchawki (…)  

                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności