Recenzje
ActionScript. Receptury
Książka napisana została jako pozycja, którą czytać należy w jedyny słuszny sposób: od pierwszego rozdziału, traktującego o sprawach w niektórych przypadkach wręcz banalnych, do ostatniego, zawierającego już naprawdę rozbudowane receptury. Każdą z receptur zorganizowano w standardowej formie, z jaką często pracują programiści. Autorzy stawiają problem do rozwiązania, a następnie przedstawiają jego analizę i rozwiązanie. Pozwala to w pełni zrozumieć poszczególne receptury - bez konieczności zaglądania na inne strony w poszukiwaniu powiązanych zagadnień, które pomogłyby w zrozumieniu danego problemu (choć odniesienia do zagadnień poruszanych w innych działach zdarzają się w listingach).
Na koniec zostawiłem coś, co uważam za poważną wadę dla każdego kto będzie chciał w praktyce wykorzystać choćby fragmenty przykładów zaprezentowanych w książce. Zapoznałem się ze wszystkimi recepturami i zauważyłem, że w niektórych przypadkach listingi dołączone do rozdziałów przekraczały aż cztery strony! W przypadku prostych receptur rozwiązujących pojedyncze problemy przepisanie całego kodu nie powinno sprawić czytelnikowi większego problemu. Kiedy jednak mamy do czynienia z kodem aplikacji będącej "Centrum Teleczatu i Wiadomości Wideo" o dosyć dużej złożoności, umieszczenie kodu na płycie, bądź innym nośniku jest rozwiązaniem wręcz wymaganym, a na pewno o wiele bardziej trafnym niż druk.
Niemniej jednak muszę przyznać, że wszystkie receptury zawarte w recenzowanej książce Joey′a Lott′a są naprawdę solidnie przygotowane i faktycznie rozwiązują wiele problemów, na jakie developer flash′a może natknąć się podczas codziennej pracy. Jednak osoby, które zajmują się tworzeniem aplikacji we flash′u profesjonalnie, mogą poczuć niedosyt po lekturze tej pozycji.
Ogólnie mogę polecić tę książkę zarówno początkującym jaki i zaawansowanym (ale nie profesjonalnym) użytkownikom pakietu Macromedii, a niedługo już Adobe.
Harvard Business Review. Przywództwo
Artykuł Mintzberga i uwspółcześniony komentarz (z 1990 roku) powinny być lekturą obowiązkową dla każdego menedżera. Ucztę dla czytelnika uzupełniającą artykuły kolejnych specjalistów: "Co tak naprawdę robią przywódcy" Johna P. Kottera oraz "Menedżerowie i liderzy. Czym róznią się od siebie" Abrahama Zależnika. Pozostałe teksty są zdecydowanie słabsze.
Harvard Business Review. Negocjacje i rozwiązywanie konfliktów
Polskiemu czytelnikowi polecam w szczególności dwa artykuły: "Pięć technik polubownego rozstrzygania sporów."; "Rozstrzyganie sporów poza sądem: kiedy się to opłaca, a kiedy nie?". Alternatywne (polubowne) rozwiązywanie sporów to problematyka, która nie jest u nas dostatecznie znana. Pokazanie zalet i wad pozasądowego rozwiązywania konfliktów pozwala na wyobrażenie sobie co warto, a czego nie należy przenosić na "polski grunt".
Myśl i bogać się. Jak zrealizować ambicje i osiągnąć sukces
Hill stworzył wyimaginowany gabinet postaci mających cechy, których on w danym momencie życia potrzebował. Darwina prosił np., by nauczył go cierpliwości oraz jasnego widzenia przyczyn i skutków, Lincolna błagał o wyrozumiałość i tolerancję, by wybić się ponad przeciętność. Edisona zaś o wiarę i zapał do mozolnej pracy. Takie obcowanie z nimi pozwoliło Hillowi określić, czego naprawdę chce od życia, oraz ułożyć plan, jak zrealizować marzenia.
I tak, zanim osiągniemy sukces i zbijemy majątek, musimy uwolnić się od myślenia o przeszkodach. Potem wystarczą już: wiedza, autosugestia, trochę wyobraźni, planowanie i wytrwałość. Wygląda to na pozór banalnie, ale bez tych podstaw, wzmocnionych specjalistyczną wiedzą, nie ma co marzyć o sukcesie.
Na koniec Hill zachęca do wypełnienia testów odsłaniających meandry naszej osobowości i predyspozycje do bycia człowiekiem sukcesu. Nie warto jednak zbytnio nimi się martwić. Strach jest bowiem stanem umysłu, który przy odpowiedniej motywacji łatwo zwalczyć.
Myśl i bogać się. Jak zrealizować ambicje i osiągnąć sukces
Hill stworzył wyimaginowany gabinet postaci mających cechy, których on w danym momencie życia potrzebował. Darwina prosił np., by nauczył go cierpliwości oraz jasnego widzenia przyczyn i skutków, Lincolna błagał o wyrozumiałość i tolerancję, by wybić się ponad przeciętność. Edisona zaś o wiarę i zapał do mozolnej pracy. Takie obcowanie z nimi pozwoliło Hillowi określić, czego naprawdę chce od życia, oraz ułożyć plan, jak zrealizować marzenia.
I tak, zanim osiągniemy sukces i zbijemy majątek, musimy uwolnić się od myślenia o przeszkodach. Potem wystarczą już: wiedza, autosugestia, trochę wyobraźni, planowanie i wytrwałość. Wygląda to na pozór banalnie, ale bez tych podstaw, wzmocnionych specjalistyczną wiedzą, nie ma co marzyć o sukcesie.
Na koniec Hill zachęca do wypełnienia testów odsłaniających meandry naszej osobowości i predyspozycje do bycia człowiekiem sukcesu. Nie warto jednak zbytnio nimi się martwić. Strach jest bowiem stanem umysłu, który przy odpowiedniej motywacji łatwo zwalczyć.