Zapiski na biletach (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    WAB
    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    304
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    niedostępna

    Powiadom mnie, gdy książka będzie dostępna

    Ebook

    27,90 zł 23%
    21,48 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Z pamiętnika podróżnika

    Autorowi tej książki nie można odmówić ciętego języka, błyskotliwości i niezwykłego talentu obserwatorskiego. W Zapiskach na biletach Michał Olszewski skupia się przede wszystkim na własnych wyprawach, które stają się bazą do ciekawych refleksji. To Polska oglądana z wytartych siedzeń dalekobieżnych pociągów i lokalnych pekaesów. Z okien przydrożnych barów z ceratą w kratkę, gdzie herbatę podaje się w szklankach. Polska zjechana wzdłuż i wszerz, a zawsze w poprzek. Z dala od autostrad, billboardów i tablic o dofinansowaniach unijnych. Opisana bez epatowania biedą i bez zachwytu nad transformacją. Czysta obserwacja, obraz wycinków rzeczywistości, w których tkwi piękno tej książki.

    (…) Są z pewnością gorsze zajęcia. Zarabiam na rozmowach z ludźmi, odwiedzam najpiękniejsze Nigdzie-kraje, a one z wdzięczności zwracają mi za podróż, przy pomyślnych wiatrach fundując nawet posiłek, niespodziewane przygody oraz noclegi.

    Niedawno na przykład spałem w pokojach gościnnych przy wielkiej sali gimnastycznej, zielone ściany ktoś ozdobił pomysłowo reprodukcją obrazu Kossaka, kaloryfer żeberkowy ciągnął się od jednej ściany do drugiej. Pościel wyglądała na brudną, ale wcale taka nie była. Pod nogami linoleum, zadawniony tłuszcz na ścianie. Ogólnie czysto, a mimo to podle. Podle, a jednak nieźle, chociaż nie oferowali nawet czajnika elektrycznego, a w pokoju i na korytarzach czuło się odwieczny zapach sali gimnastycznej, zapach potu i tenisówek przenikał ściany, na takim zapachu można pogalopować jak na rydwanie w czas przeszły, ale nie miałem na to ochoty. Za drzwiami chłopaki i dziewczyny przechodziły z szatni na trening i z powrotem, piłka do koszykówki klaskała lepko o podłogę. Bez trudu mogłem sobie wyobrazić ich niewymiarowe obuwie, słuszny wzrost, brak proporcji oraz trądzik. Zima kończyła się powoli, więc miałem ciągle ochotę na herbatę, a w cenie nie oferowali choćby jednej saszetki zmielonych łodyg. Tak się zdarza i nie ma o co robić afery. Za to był telewizor, najlepszy lek na wieczór, a nad telewizorem zwisała sztuczna roślinność (…)

                                                                                                                          Fragment książki

    Selling ebookpoint.pl

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności