ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Wiersze wybrane (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo A5
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    365
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    21,34 zł 17%
    17,81 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Spory ten tom nazywa się skromnie "Wiersze wybrane", ale na dobry ład mógłby się nazywać "Wiersze prawie wszystkie". Bo od debiutu w 1969 po garść wierszy najnowszych jest tam w zasadzie cała poezja pisana przez Krynickiego w ciągu czterdziestu lat.

    Co dziś przede wszystkim zadziwia podczas lektury tej poetyckiej panoramy, to niebywała wprost językowa wirtuozeria językowa. Niby zawsze było wiadomo, że Krynicki to filar "poezji lingwistycznej" i tak dalej, ale przecież tak rozumiana "lingwistyka" - jako Nowofalowa walka z komunistyczną nowomową, to był tylko etap w tej twórczości. Chodzi o coś znacznie więcej. Otóż Krynicki uczynił z mowy polskiej instrument o niebywałej giętkości nawet jak na znakomite przecież osiągnięcia wielu polskich poetów. Chyba nie było po wojnie drugiego liryka, który by tak uruchomił język i gramatykę. Jego wiersze, zwłaszcza te z lat 70., to niemal antologie możliwości polszczyzny jeśli idzie o składnię, słowne wieloznaczności i wszelkie zdaniowe konstrukcje pracowicie posystematyzowane przez profesora Klemensiewicza w jego słynnej "Gramatyce języka polskiego". Może jeden Białoszewski, może Barańczak mogliby się z nim równać.

    Od swoich "Dziadów" i swojego "Konrada Wallenroda", czyli wojującej poezji z tomów "Organizm zbiorowy" i "Nasze życie rośnie" z lat 70., przeszedł Krynicki mickiewiczowską drogę do swoich liryków lozańskich i czegoś w rodzaju "Zdań i uwag", co często bywa naturalnym kierunkiem rozwoju dla poetów o szczególnym poczuciu duchowej misji, zachowując rzecz jasna wszelkie proporcje. Ale ręka mi nie drży, gdy to piszę, bo zwłaszcza niektóre epigramaty Krynickiego z "Niewiele więcej" czy "Wierszy, głosów" mam właśnie za liryki lozańskie XX wieku.

    "Wiersze wybrane" stawiam spokojnie obok podobnych zbiorów Herberta, Miłosza, Szymborskiej, Barańczaka czy Białoszewskiego, w absolutnym przekonaniu, że tam właśnie jest ich miejsce.

    Tadeusz Nyczek

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności

    Zamknij Pobierz aplikację mobilną Ebookpoint