Wiersze wybrane - Ryszard Krynicki

Reflow text when sidebars are open.
2 lipca 1976
31 marca 1971, godzina 19.21
Ad hominem
Akt urodzenia
Ale nade wszystko
Anioł Ikrzak
Auden, linie
Barbara Sadowska czyta wiersze
Bezpłatne
Bezsenność
Będę o tym pamiętał
Biała flaga
Biała plama
Biały Obłok
Buddo, Chrystusie
Byłaś, chwilo
Byłem tutaj
Caute
Chcesz istnieć, krucha linijko?
Chętniej
Choćbyście unicestwili
Chorągiew nadrealizmu
Ciche, strzeliste
Cicho
Ciężar
Cios
Co chce
Co miało początek
Co różni?
Cokolwiek
Coraz bardziej oddalające się
Cóż z tego
Czasami jesteś
Czasem, kiedy mówisz
czułość - jakbyś odnalazł
Czy naprawdę
Czytaj: ojczyzna
Czytając Fromma
Do...
Dobijam się do drzwi
Dobroć jest bezbronna
Dotknąć
Drzwi
Dziś w nocy
Efekt obcości
Elegia niczyja
Esprit de l'escalier albo spóźniona odpowiedź na pewne pytanie
Etymologia ludowa
Faszyści zmieniają koszule
Fragmenty z roku 1989
Gniazdo
Gołębie
Grób Josifa Brodskiego
Gwiazda: Hymn
Hiobowa wina
Humanitarny ubój
I co
I naprawdę nie wiedzieliśmy
i nie ukryć mi się pod powiekami
i zimną, kiedy stadnina zasp
Ile kłopotów potrafi sprawić
Ile światów
Ilu z nas
Inne
Issa
Istnieją
Jak mogłem
Jak pisać?
jak powstaje
Jak sen
Jak ten co powracając - skądinąd odbiega
Jak utraciłem dziewictwo
Jak zwykle, inaczej
Jakby
Jakbyś nadal szukało
Jakie tam?
Jakie to szczęście
Jakże daleko
Jemiołuszko, leć do nieba
Jesteś
Jesteście wolni
Jeżeli jeszcze żyjesz
Jeżeli miłość
Jeżeli otworzysz ten list
Jeżeli przyjdzie
Język, to dzikie mięso
Kamień z Nowego Światu
Kapitan Nemo
Kasztan
Katastrofista roku 1972
Kiedy
Kiedy uchwalano
"Kochać i zdradzać, tęsknić i przeklinać..."
Kogo pocieszy?
Kolonia, daleko
komukolwiek wierny
Koniunktura
Kopenhaga
Kosmyk włosów mi zostaw
Koty
królestwo moje nie jest z tej parafii
Książki, obrazy
Kto wie
Kto wybiera samotność
Kto zawsze wie (Z Ericha Frieda)
Ktoś, Kaspar Hauser
Którego nie ma
Który jesteś
Który walczyłeś
Któż lepiej zrozumie
Kwadrans przed północą
Lęk wysokości
Linijka po linijce
Łagodnie i bezszelestnie
Łaski oczu i warg
Makulatura, złom
Marzenia
Miasto
Mieszkamy przez skórę
Milczenie
Miłorząb
Minionej nocy
Mocno i celnie
Moja córeczka uczy się czytać
Moja ukochana
Moja żona walczy o ochronę naturalnego środowiska człowieka
Most
Może
Może kiedyś
Może tak?
Może to właśnie ty
Może tylko
Módlmy się
Mój biedny synu
Mój przyjaciel odcina się od świata
Mój szalony pies już od dawna nie żyje
Mówiąc
"Muszę sobie tylko wyobrazić drzwi"
Muzeum Sztuk Pięknych w Budapeszcie
Na kruchych rękopisach
Na piękną wiolonczelistkę z Fryburga
na wzgórza przepaści
Nadal nie wiem
nagi, obudziłem się nagle
Najbiedniejszym tej ziemi
Najwyższy czas
Napis na fajansowym naczyniu
Nasz specjalny wysłannik
Nasze życie rośnie
Nawet na chwilę
Nic się nie stało
Nic więcej
Nic więcej? sól
Nic, noc
nie chciałam cię wydać na świat
Nie chciej za nas umierać
nie dlatego
Nie mogę ci pomóc
Nie musi
Nie musisz
Nie płacz
nie przewidywałem
Nie strzelajcie
Nie szkodzi
Nie trzeba
Nie umiem
Nie wiedziałem
Nie wiem, czy mam prawo
Nie wiersz, lecz wyznanie
Nie wszyscy
Nie wyleczysz się już z nienawiści
Niech już tak pozostaną
Nieskończona ilość
Niestety
Niewidzialne
Niewiele
Nieznany wiersz Kazimierza Moczarskiego
Nowy dzień
"O"
O czym ty marzysz?
O wiele prostsze
O wyrokach historii
Obłoki
Obywatel R.K. nie żyje
Obywatele Fantasmagorii
Ocal mnie, prowadź
Od pewnego czasu
Odpowiedziało mi
Odprężenie
ominąć siebie jak miasto
(Ono, bezsenne
Otrzymujesz listy
Otwarcie
otwierają się stare rany miłości
Owszem
palić nie wolno
Pancernik "Potiomkin"
Po deszczu
Podajcie dalej
Podobno
Podróż pośmiertna (I)
Podróż pośmiertna (II)
Podróż pośmiertna (III)
Poezja żywa
Pora
Port lotniczy Monachium, tranzyt
Postój
Pośród nich, w środku
Powódź
Powrót z Asyżu
Pożegnanie, upadek
Prawa
Prawda?
Prawie haiku
Prawie jak
Prawie wszystko
Przebudzenie
Przechodząc obok
Przedmieście
przegnany z ostatniej poczekalni
Przekreślony początek
Przelotem
Przemiń, pełnio księżyca
Przeszedłem wiele kilometrów
Przez swąd spalin
Przez to
Przynajmniej
Purgatorium
Pytanie późnojesienne
Rajd
Realizm
Ręka
Rozewrzeć morzu powiekę
Rozłączeni
Roztargnienie? Niepamięć? Przypadek?
Również
Róża, tym wyrazistsza, im bardziej jest niema
Różo
Rue de Poitiers
Są słowa
Są w tobie
Silniejsze od lęku
Skala
Skąd mogę wiedzieć
Słodkie, niewinne
spojrzenie, złoty deszcz
Sposób
spotkanie w rozstającym się świecie
spróbujmy więc jeszcze raz
Strzępy listu miłosnego
stuk-puk
Szron
Sztuka i cierpienie
Szum, trzaski, jazgot
Ślepe? Głuche? Nieme?
Ślepe? Głuche? Nieme?
Śpij spokojnie
Świat jeszcze istnieje
Świat woli
Światełko
Ta chwila
Tadeusz Peiper
Tak
Tak, jestem
Teraz, kiedy wiem
To
To twój problem
To, czego najbardziej się lękasz
Trzeba być
Twarz
Twarzą do ściany
ty, która wiesz, że to nie czas
Tylko śniegi
Udaj się w podróż
Ukradkiem
Unoszone wiatrem
Uwaga, drzwi!
Uwielbia mundury
W Bazylei, po prawie dwudziestu sześciu latach
W Berlinie
W każdym razie
W kraju
W kulistym śnie
W tej walce
W tym roku
w wilczych dołach podola
Wata
Wewnątrz
Weź mnie
Wiek
Wiersze? Głosy?
Wierzę
Więcej
Więcej czadu
Więcej czasu
Wigilia noc
Wir
Woń, woń chleba
Wydawało się
Wysoko zaszedłeś
Wyspa śmierci (Piosenka)
Z daleka (Z Maxa Hölzera)
Z dziennika podróży '85
Z Josepha von Eichendorffa
Z Maxa Hölzera
Z Mistrza Eckharta
Zabawa językowa
Zapomniałem
Zaśnij
Zaznałem więcej dobrego
Zewnętrzna, wewnętrzna
zorze, świty
Zostałem, żeby dzielić los
Zwodnicze szczęście
Żadne Carceri d'Invenzione
Żeby nikogo nie zranić
Żywioły
Z białego domu o czerwonych szybach. Z białej kopalni, z jej
czerwonych szybów, nasz specjalny
wysłannik donosi z białego domu o czerwonych szyldach
w czarno-białych gazetach. Nasz specjalny wysłannik donosi
potrawy i trawi donosy
echa. Donośnym głosem i głosem donosu: o armatach, ukrytych
w białych wierszach
czerwonej sieci, sieci wszechświata. Wszechświata wywiadu. Nasz
specjalny wysłannik w sieci
dziennikarzy i wywiadów
urojonej choroby. Urojonych wywiadów. W sieci słów wiążących.
nowego świata
nasz (specjalny) wysłannik donosi, kto - jednogłośnie - wstrzymał
się od głosu ze względu na zły stan zdrowia
i opieki społecznej. Od głosu sprzeciwu. Oraz kto, jednogłośnie
czyli - jednym - głosem,
pomylił donos echa z donosem
pocisku, wielogłosową rewolucję z jednogłośną rezolucją, kaganiec
oświaty z poświatą kagańca. W partii
szachów
toczonej od wewnątrz. Jednogłośnie ręcząc i jednoręcznie głosząc,
donosząc jednocześnie głos (słowo
wiążące) do wyborczej urny: do urny z popiołów. Jednocześnie?
Jednoręcznie? Jakkolwiek
unieść rękę w tym jawnym tajnym głosowaniu prasa prasy
zmiażdży ci ją nazajutrz. Jakąkolwiek unieść zasłonę. Zasłonę
zesłania. Nasz specjalny wysłannik donosi z białego
domu: chociaż kościół inny i w nim jednogłośnie dzwonią. Na
podniesienie
donosu. Jednogłośnie jednogłowi. Bez skreśleń i bez wyboru. Z
białego domu o różowych
szyldach ukrytych w portfelach
ze świńskiej skóry
wytłaczanej we wzorki