ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Tatuaż z tryzubem (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    5.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    280
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    24,90 zł 23%
    19,17 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Ukraina, która bawi, wciąga, fascynuje i przeraża

    Ziemowit Szczerek porywa czytelników w podróż po Ukrainie jakiej nie znamy. Autor dociera do samej duszy Ukrainy i jej mieszkańców. To nie jest kolejna książka o Majdanie i o wojnie w Donbasie. Owszem, jest tam i Donbas, jest i Majdan, ale stanowią tylko część skomplikowanej układanki, która nazywa się Ukrainą. To podróż przez tworzące się państwo. Niekiedy postapokaliptyczne, niekiedy ryczące od entuzjazmu. To wyprawa opłotkami najnowszej historii Ukrainy, mająca przybliżyć Polakom ten kraj, o którym czytali już sporo, ale raczej nie w ten sposób. Ziemowit Szczerek porządkuje różne wydarzenia z historii Ukrainy, opisuje wybrane epizody wskazując na ich przyczyny i skutki. Jego książka stanowi również próbę zrozumienia naszych wschodnich sąsiadów zarówno tych prozachodnich jak i prowschodnich. Tatuaż z tryzubem to podróż po ukraińskim labiryncie, fascynującym, zabawnym i przerażającym. Po Ukrainie rzeczywistej i wyobrażonej.

    (…) Wieczór był piękny, a droga – masakra. Oznakowanie dróg – też. Przez otwarte okno auta wdychałem zapach Hałyczyny: zapach łąk, spalin starych aut, zapach pyłu z dróg. Czasem jakichś zwierząt, krów czy koni. Na wsi – zapach wsi: gnojówki, mleka, koszenia. Nagrzanych słońcem kamieni, tynku i drewna. Czasem plastiku, czasem – palonej gumy. Opon czy cholera wie czego.
    Co chwila się gubiłem. Co tu kryć: drogi po prostu prawie nie było. Nie było jej widać spod dziur. Za jakiś czas, myślałem, próbując nie urwać zawieszenia, te drogi po prostu nie będą przejezdne. Nie będzie drogi, skończy się. Wyczerpie, jak wkład w długopisie. Wyglądało to wszystko tak, jakby wszyscy naprawdę uwierzyli, że niepodległe państwo jest boskim bytem, który ogarnie się sam.
    Z rzadka pojawiało się auto, którego kierowca, podobnie jak ja, jechał pięć na godzinę i lawirował od skraju jezdni do skraju jezdni. I mielił pod nosem przekleństwa albo, pogodzony z rzeczywistością, gadał sobie przez komórkę, jednocześnie wykręcając piruety kierownicą (…)

                                                                                                                      Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności