Szczęśliwe wyspy Oceanii. Wiosłując przez Pacyfik (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    832
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    54,90 zł 23%
    42,35 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    46,90 zł 23%
    36,11 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Szczęśliwe wyspy Oceanii. Wiosłując przez Pacyfik

    Paul Theroux, wybitny pisarz i słynny podróżnik zabiera czytelników na wyprawę, której nie można odmówić rozmachu. Szczęśliwe wyspy to obraz egzotycznego świata pełnego uroku i piękna, który jednak nie zawsze jest sielski i spokojny. Autor w chybotliwym kajaku-składaku odwiedza wyspy południowego Pacyfiku. Podróż rozpoczyna w Nowej Zelandii, a kończy tysiące kilometrów dalej – na rajskich Hawajach. Po drodze szuka krokodyli w aborygeńskim rezerwacie w Australii, stara się odkryć prawdę o legendarnym życiu seksualnym mieszkańców Trobriandów, szuka jaj nogali na Wyspach Salomona, bada kult cargo w Vanautu, w polinezyjskim Królestwie Tonga wybiera się na audiencję do króla Taufa’ahau Tupou IV, a na Vava’u próbuje wcielić w życie fantazje o Robinsonie Crusoe na bezludnej wyspie. Zanim dotrze do celu, zwiedza jeszcze Samoa, Tahiti, Markizy, Wyspy Cooka i Wyspę Wielkanocną…

    (…) W angielszczyźnie brak słowa pożegnania na tak posępne okazje. Pewnego zimowego dnia w Londynie rozstałem się z żoną i obydwoje czuliśmy się podle, bo wyglądało na to, że to koniec naszego małżeństwa. W głowach kołatało się pytanie: „Co teraz?”. Rozdzierający smutek. Nie wyobrażałem sobie życia bez niej. Próbowałem się pocieszać, mówiąc sobie: „To właściwie tak, jak gdybym wyruszał w podróż”, bo przecież podróż, jeżeli nie pozbawia życia, to je przemienia, chociaż obawiałem się, że w trakcie tej podróży będę w istocie żył tylko w połowie.

    Kiedy zostałem sam, z przyzwyczajenia spałem po lewej stronie łóżka i budząc się z pustką u boku, coraz boleśniej doświadczałem samotności. W końcu poczułem się tak okropnie, że uznałem, iż trzeba iść do lekarza.

    – Ciśnienie krwi masz doskonałe – powiedziała pani doktor, u której stale się leczę – ale to mi się nie podoba.

    Dotknęła przebarwienia na moim ramieniu. Użyła zwodniczo melodyjnej nazwy „melanoma”. Na dźwięk tego miana pomyślałem o Melanezji, Czarnych Wyspach. Ostatecznie lekarka wycięła czarne znamię, założyła cztery szwy i powiedziała, że da mi znać, jeżeli ten skrawek skóry, biopsja wielkości hors-d’œuvre, coś wykaże.

    – To znaczy, jeżeli to złośliwe (…)

                                                                                                   Fragment książki

    Selling ebookpoint.pl

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności