ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Summoner Zaklinacz 2. Wyprawa (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Autor:
    Taran Matharu
    Wydawnictwo:
    Jaguar
    Wydawnictwo:
    Jaguar
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    424
    Druk:
    oprawa twarda
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    niedostępna

    Powiadom mnie, gdy książka będzie dostępna

    Ebook

    33,00 zł 45%
    18,15 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Wyprawa na niebezpieczne ziemie

    Akcja drugiego tomu serii Summoner zaczyna się rok po zakończeniu poprzedniej części. Fletcher zostaje oskarżony o próbę zabicia jednego z mieszkańców Skór, Dridica, który robi wszystko by się go pozbyć. Fletcher trafia do więzienia za zbrodnię, której nie popełnił. Podczas dramatycznej rozprawy, od której zależy jego życie wychodzi na jaw niebezpieczny sojusz zawarty między najpotężniejszymi rodami Hominum, który może zniweczyć szanse na pojednanie ludzi, elfów i krasnoludów. Główny bohater musi stawić czoła niesprawiedliwej Inkwizycji oraz wziąć udział w ważnej dla bezpieczeństwa królestwa misji zleconej przez samego króla Hominum. Wyprawa prowadzi na terytorium Orków, gdzie nic nie jest tym, czym się wydaje. Dodatkowo wśród członków wyprawy czai się zdrajca.

    (…) Fletcher otworzył oczy, lecz niewiele to zmieniło. Wciąż otaczała go nieprzenikniona ciemność. Mruknął i zbudził szturchnięciem Ignatiusa, który drzemał z łapką na jego twarzy. Demon zareagował pełnym niezadowolenia miauknięciem i zeskoczył lekko na zimną kamienną posadzkę.
    – Dzień dobry… Albo i dobry wieczór, kto wie… – burknął Fletcher, po czym wywołał dziwnoblask. Kula magicznego światła zawisła w powietrzu niczym miniaturowa gwiazda.
    Pozbawioną okien ciasną celę zalał chłodny błękitny blask. Fletcher powiódł spojrzeniem po gładkich płytach, którymi wyłożono podłogę. W kącie znajdowała się toaleta, choć to stanowczo zbyt szumne określenie – ot, zwykła dziura nakryta nierówną ceramiczną pokrywą. Podniósł wzrok na broniące wyjścia solidne żelazne drzwi.
    Jak na zamówienie zagrzechotał skobel i w drzwiach uniosła się niewielka, wprawiona tuż nad posadzką klapka. Moment później ze szczeliny wysunęła się zakuta w zbroję ręka. Dłoń po omacku znalazła stojące obok wyjścia puste wiaderko. Chwilę potem rozległ się głośny chlupot i kubełek wrócił, tym razem wypełniony po brzegi wodą. Klapka opadła. Fletcher jeszcze przez chwilę wpatrywał się w nią z nadzieją, lecz na korytarzu rozległo się tylko milknące echo kroków odchodzącego strażnika. Zawiedziony, głucho jęknął.
    – Czyli dzisiaj znów sobie nie pojemy, kolego – rzekł do Ignatiusa i podrapał przygnębionego demona w podbródek (…) 

                                                                                                          Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności