Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Stalowe Serce (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Ocena:
    5.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    444
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    niedostępna

    Powiadom mnie, gdy książka będzie dostępna

    Ebook

    28,00 zł 35%
    18,20 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Władza deprawuje… Zawsze

    Dziesięć lat temu na niebie pojawiła się Calamity i część ludzi zmieniła się, zaczęli przejawiać ponadnaturalne zdolności. Stali się wyjątkowi, ponadprzeciętni. Może nazwalibyśmy ich super bohaterami, gdyby nie jeden szczegół. Niezwykłe zdolności sprawiły, że odczuwają wielkie pragnienie sprawowania władzy. Reszta świata nazwała ich Epikami. Niestety Epicy nie są przyjaciółmi gatunku ludzkiego. Pragną rządzić ludźmi i w tym celu muszą zniszczyć ich wolę. Teraz, w mieście znanym niegdyś jako Chicago, niewiarygodnie potężny Epik zwany Stalowym Sercem sprawuje rządy Imperatora. Posiada siłę kilku ludzi i potrafi kontrolować żywioły. Oznacza to, że jest nie do pokonania. Nikt nie podejmuje więc z nim walki… Nikt z wyjątkiem Mścicieli. David Charleston mimo, że nie jest jednym z nich, zamierza się do nich przyłączyć, gdyż posiada coś cennego, coś czym mogą być zainteresowani. Zna tajemnicę tego, z którym nie da się wygrać.

    (…) Widzia­łem, jak Sta­lowe Serce krwa­wił.
    Było to dzie­sięć lat temu; mia­łem wtedy osiem lat. Mój ojciec i ja znaj­do­wa­li­śmy się wów­czas w banku First Union na Adams Street. W tam­tym cza­sie, przed Anek­sją, uży­wano jesz­cze sta­rych nazw ulic.
    Bank był ogromny. Do głów­nej sali pro­wa­dziło jedno wej­ście, wyło­żoną mozaiką pod­łogę ota­czały białe kolumny, a w głąb budynku można było się dostać, prze­cho­dząc przez sze­ro­kie drzwi. Z kolei wiel­kie drzwi obro­towe pozwa­lały wyjść na ulicę, a zwy­kłe, kla­syczne drzwi pro­wa­dziły do bocz­nych czę­ści budynku. Ludzie wle­wali i wyle­wali się z niego wart­kim stru­mie­niem, jak gdyby bank był ser­cem ogrom­nej bestii, pul­su­ją­cym krwią ludzi i pie­nię­dzy.
    Zwró­cony do tyłu, klę­cza­łem na krze­śle, które było dla mnie za duże, i obser­wo­wa­łem napły­wa­ją­cych ludzi. Lubi­łem to robić. Różne kształty twa­rzy, roz­ma­ite ucze­sa­nia, ubra­nia, miny. Wtedy każdy był na swój spo­sób wyjąt­kowy. To mnie eks­cy­to­wało.
    — Davi­dzie, odwróć się, pro­szę — powie­dział mój ojciec.
    Mówił cicho. Ni­gdy nie sły­sza­łem, by pod­no­sił głos, z wyjąt­kiem jed­nego razu, na pogrze­bie mojej matki. Wspo­mnie­nie jego ago­nii tam­tego dnia wciąż przy­pra­wia mnie o drże­nie (…)

     

                                                                                                          Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności