ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Poldark (#3). Jeremy Poldark (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    400
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    24,99 zł 16%
    20,87 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Rodzinne intrygi, burzliwe związki miłosne i ciągłe przeciwności losu 

    Już trzecia część sagi o rodzinie Poldarków. Kolejny powrót do osiemnastowiecznej Kornwalii. Ross i Demelza musza poradzić sobie z tragedią rodzinną, a także problemami finansowymi i bankructwem odlewni. Do tego przed Rossem wielkie wyzwanie. Niedługo ma stanąć przed sądem oskarżony o kradzież towarów z dwóch rozbitych statków. Mimo że małżeństwo z Rossem nie jest usłane różami, Demelza stara się wspierać męża. Mamy okazję obserwować rozwój ich relacji. Niestety, odkąd Ross zaangażował się w życie górników, zyskał wielu potężnych wrogów, którzy zrobią wszystko, żeby mu zaszkodzić.

    (…) W sierpniu 1790 roku trzech mężczyzn przejechało drogą dla mułów obok kopalni Grambler i skręciło w stronę chat rozrzuconych na końcu wioski. Był wieczór i niedawno zaszło słońce, a na niebie płynęły obłoki gnane zachodnim wiatrem, oświetlone łuną zachodu. Nawet kominy kopalni, z których prawie od dwóch lat nie buchały już kłęby dymu, przybrały żółtopomarańczową barwę. W wyższym uwiły sobie gniazdo gołębie i w ciszy rozlegał się trzepot ich skrzydeł. Kilkoro obdartych dzieci huśtało się na prymitywnej huśtawce z liny zawieszonej między dwoma budynkami, a kilka kobiet stało w drzwiach chat, podpierając się pod boki i obserwując milczących jeźdźców przejeżdżających przez wioskę.
    Wyglądali poważnie, odziani w czarne urzędowe stroje, i siedzieli na koniach z dumnymi minami. Niewielu takich ludzi pojawiało się teraz w tej na poły zrujnowanej, na poły opuszczonej wiosce, która powstała i istniała wyłącznie po to, by służyć kopalni, a teraz, gdy kopalnię zamknięto, stopniowo umierała. Wydawało się, że mężczyźni po prostu przejadą przez wioskę – jak można by się spodziewać – lecz w końcu jeden skinął głową i ściągnęli wodze obok wyjątkowo zrujnowanej chaty. Była to parterowa lepianka ze starą żelazną rurą służącą za komin i dachem połatanym workami i deskami wyrzuconymi przez morze. Przed wejściem na odwróconej do góry dnem skrzynce siedział krzywonogi mężczyzna i strugał patyk. Był dość niski, mocno zbudowany, lecz już starszy. Miał na sobie zniszczone buty do jazdy konnej związane sznurkiem, żółte bryczesy ze świńskiej skóry, przybrudzoną koszulę z szarej flaneli z rękawem urwanym na wysokości łokcia oraz sztywny kaftan z czarnej skóry z kieszeniami wypchanymi mnóstwem bezwartościowych przedmiotów. Pogwizdywał niemal bezgłośnie, a kiedy mężczyźni zsiedli z koni, rozchylił usta i popatrzył na nich czujnymi przekrwionymi oczyma. Bacznie im się przyglądał, a jego kozik znieruchomiał nad patykiem (…) 

                                                                                                         Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności