Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Paraliż (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Novae Res
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    400
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    31,00 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Poleć tę książkę znajomemu Poleć tę książkę znajomemu!!

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Jeden szaleniec przeciwko milionom

    Waszyngton. Stolica słynnej demokracji Stanów Zjednoczonych. Życie w takim miejscu pędzi z zawrotną prędkością. To tutaj znajduje się Pentagon i Wojskowa Akademia Stanów Zjednoczonych. Tutaj mieszka prezydent USA. Wszystko działa jak w zegarku, ale pojawia się ktoś, kto lubi siać chaos. Lekarz, bo tak brzmi jego przydomek postanawia zaburzyć obecnie panujący porządek, wywrócić USA na łopatki, i jednocześnie zagrać w grę. William King, wykładowca mikrobiologii na Arizona State University, wiedzie spokojne i ugruntowane życie. Budząc się tego dnia, nie wie jeszcze, że czeka go walka o przetrwanie i bitwa, której wynik ma zaważyć o całej przyszłości Stanów Zjednoczonych. Czy w starciu dwóch światów, dwóch wizji i dwóch idei jest miejsce na dwóch zwycięzców? Ile jest w stanie poświęcić człowiek w imię tego, co kocha? Jak daleko zamierza przesunąć granice okrucieństwa? Gdzie kończy się moralność, a zaczyna szaleńcze obłąkanie?

    (…) Drzwi się otworzyły. Poruszał się spokojnie, rytmicznym krokiem zbliżając się do celu. W jednej ręce trzymał neseser z czarnej połyskującej skóry. Delikatne światło jarzeniówek wbudowanych w ściany wąskiego korytarza odbijało się od neseseru. Druga ręka trzymała mocno pistolet, argentyńską kopię colta M1911. Każdy kolejny krok był wyważony, poprzedzony spokojnym wdechem, druga noga i wydech. Za kolejnymi drzwiami jakieś zamazane postacie krzątały się po pomieszczeniu, przenosząc rzeczy z jednego biurka na drugie.
    Jego celem byli oni. Wysocy, słabo zbudowani mężczyźni, obydwaj w okularach w czarnych oprawkach. Wyglądali jak bliźniacy, choć w istocie nimi nie byli. Nawet kuloodporna wyciszająca szyba nie stanowiła przeszkody do osiągnięcia celu. Korytarz się skracał, już tylko kilka kroków dzieliło Rowana od drzwi.
    Wreszcie przystanął i nacisnął przycisk intercomu.
    – Dobry wieczór, panowie. Jestem, tak jak obiecałem.
    Wszyscy przerwali pracę. Uśmiechnęli się do przystojnego jegomościa stojącego za drzwiami. Jeden z nich,brat bliźniak, poprawił wygnieciony biały kitel, zamknął wirówkę i otworzył drzwi.
    – Niezmiernie się cieszymy, że się pan zjawił. Nawet teraz nie potrafimy wyrazić naszej wdzięczności wobec pańskiego gestu.
    Rowan, rękę trzymającą colta chowając wciąż za plecami, udał szczere wzruszenie.
    – To ja jestem wdzięczny. Robota, jaką odwaliliście, nie pójdzie na marne (…) 

                                                                                                      Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności