ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Nieboszczyk wędrowny (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Nasza Księgarnia
    Wydawnictwo:
    Nasza Księgarnia
    Ocena:
    4.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    240
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    29,90 zł 24%
    22,78 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    28,90 zł 20%
    23,10 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Niezwykle uporczywy trup

    Wszystko miało się ułożyć. Młode małżeństwo farmaceutów Marylka i Sławek, w dość osobliwych okolicznościach weszli w posiadanie apteki, marzyło im się spokojne, bezstresowe życie. Nagły spadek po krewnej miał im to zapewnić. Choć wiadomo śmierć to zawsze smutne wydarzenie… Na miejscu czekało ich sporo niespodzianek. Niestety ich szczęście szybko zakłócił wędrujący trup… A taki trup to nie lada kłopot dla policji, nie mówiąc już o właścicielach posesji odwiedzanych przez ciało. Co gorsza, w cały ten pasztet wmieszał się wielki czarny kocur obronny o imieniu Belzebub… Oj, chyba nie obejdzie się bez tabletek z krzyżykiem! Powieść Małgorzaty J. Kursy to znakomita komedia kryminalna z kotem i natrętnym nieboszczykiem w roli głównej.

    (…) Od razu powiem, że jestem kotem, żeby Wam nic głupiego do głowy nie przyszło. Bez fałszywej skromności mogę dodać, że wszyscy doceniają moją wyjątkową urodę. Na mój widok nawet nie bardzo pobożny ojciec Marylki przeżegnał się i jęknął:
    – Innego nie było? Toż to istny Belzebub!
    No i w ten sposób zostałem Belzebubem. Bo czarny jestem jak smoła, a oczy mam jak złociste gwiazdki (tak mówi Marylka, bo Sławek się upiera, że czarny jestem jak diabeł, a oczy mam gadzie). Podobno właśnie to moje złociste spojrzenie tak ją zafascynowało, że przestała widzieć inne koty i wybrała mnie. Bo wzięła mnie ze schroniska. Ja sam tych czasów nie pamiętam. Byłem wtedy smarkaty, a teraz jestem całkowicie dorosły – mam trzy lata, ważę jedenaście kilo, poruszam się dostojnie i z gracją, choć refleksu też mi nie brakuje. No i swoich ludzi zdążyłem sobie wychować, choć i Marylce, i Sławkowi wydaje się, że to oni mnie okiełznali. Ha! Trzeba było nadać mi jakieś bardziej neutralne imię. Chcieli Belzebuba, to mają!
    Historia, którą znajdziecie na tych kartkach, pewnie nigdy by się nie wydarzyła, gdyby los nie skrzyżował mojej kociej drogi z drogą pewnego dwunożnego drania. A gdybym jeszcze mógł przewidzieć, co z tego wyniknie, chyba dałbym sobie spokój.
    A zaczęło się tak… (…) 

                                                                                                   Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności