Na krawędzi zagłady (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Dom Wydawniczy REBIS
    Wydawnictwo:
    Dom Wydawniczy REBIS
    Ocena:
    6.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    368
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    34,90 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    29,90 zł 21%
    23,68 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Władza deprawuje

    Na krawędzi zagłady to trzecia część znakomitego cyklu polskiej science fiction. Bezwzględni Obcy atakują rubieże Federacji. Praktyczne nie ma szans na obronę. Ludzkość została zmuszona do chaotycznego wycofania się z dziesiątków podbitych systemów. Jedyną szansą na opóźnienie marszu wroga jest stworzenie setek fałszywych kolonii pozostawionych samych sobie. Jeśli i to nie zadziała, Flota będzie zmuszona stawić czoła najeźdźcy w serii otwartych bitew, w których grozi jej unicestwienie. Politycy nie baczą jednak na konsekwencje. Ich celem jest utrzymanie się przy władzy, nawet za cenę śmierci miliardów ludzi. Sztab trzeciego metasektora musi więc zarazem sprostać wymaganiom Rady Federacji i nie dopuścić do zagłady jedynych sił, które bronią ludzkości. Ta wojna ta ma jeszcze jeden wymiar, bardziej ludzki i osobisty. Major Święcki staje do walki o uratowanie kolonistów, których musiał pozostawić na Delcie Ulietty...

    (…) – Uwierzyłeś w to, że po nas wrócą?

    Zabytkowa lornetka – prymitywny, w pełni mechaniczny przyrząd, którym ludzie posługiwali się w epoce, gdy przestrzeń wokół Ziemi wydawała im się ostateczną, nieprzekraczalną granicą – nie dotarła do oczu Fitza. Choć jej optyka była bardzo prosta, a powiększenie żałośnie małe, to tutaj, tak blisko jaskiń, dawny szef pionu badawczego kolonii nie pozwoliłby sobie na użycie jakiegokolwiek elektronicznego sprzętu.

    Od rozpoczęcia ataku minęły już niemal cztery pełne doby, lecz Oliwerner nadal nie miał całkowitej pewności, czy Obcy dokończyli dzieła zniszczenia i natychmiast opuścili system, jak to mieli w zwyczaju. Wprawdzie agresorzy zachowywali się w taki właśnie sposób podczas wszystkich zarejestrowanych ataków, ale obaj – kapitan Święcki i on – zdawali sobie sprawę z jednego: Delta Ulietty mogła stanowić wyjątek od tej reguły (…)                                                                                               

    Fragment książki 

    Selling ebookpoint.pl