ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Mój sąsiad islamista. Kalifat u drzwi Europy (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Muza SA
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    23,90 zł 25%
    17,93 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Poleć tę książkę znajomemu Poleć tę książkę znajomemu!!

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Jak długo jeszcze będziemy ślepi na to co dzieje się obok nas? 

    W imię poprawności politycznej nie chcemy widzieć zagrożenia. A ono jest realne i powoli zaczyna dotyczyć nawet nas – Polaków. Wielu z nas wciąż żyje w nieświadomości, tymczasem islamiści niemal stoją u progu naszego domu i pukają do drzwi. Burki, hidżab, halal, szahid, samobójcze zamachy, masakry, honorowy mord, egzekucje, obcinanie głów... Polacy znali dotychczas zjawiska związane z islamem i przede wszystkim islamski terror głównie z medialnych doniesień. Islamski terror budzi tym większy strach im bardziej jest przypadkowy. Nie wiesz, gdzie dojdzie do zamachu. To może być plaża, muzeum, metro, autobus, czy lotnisko. W Polsce widmo islamskiej inwazji wciąż wydaje się dalekie, ale wystarczy spojrzeć na ulice Londynu, czy Monachium. Co stanie się z niewiernymi? Europa ze swoją wiarą w szacunek, tolerancję i współistnienie wielu kultur ignoruje istotne fakty. Nowa książka Marka Orzechowskiego, mieszkającego w Brukseli dziennikarza, publicysty, pisarza, autora między innymi Holandia. Presja depresji oraz Belgijskiej melancholii opowiada o groźnych zjawiskach, które potwierdzają sukces islamistów w zachodniej Europie: od krwawych zamachów po spory o miejsce na basenie kąpielowym. Najważniejsze pytanie - czy możemy z islamem przegrać - znajduje na kartach jego książki dramatyczną odpowiedź: my już przegraliśmy.

    (…) Siedmiuset. Być może liczba ta wyda się niewielka, w końcu w Belgii żyje blisko sześćset tysięcy muzułmanów, z Francji zresztą wyjechało ich do Syrii więcej. Ale w państwie małym jak Belgia obawa i strach nie mają się gdzie schować, więc na każdego spotkanego dziś w metrze brodatego Marokańczyka czy Algierczyka mijający ich ludzie spoglądają z obawą. Podobnie jest zresztą, gdy nie noszą brody. Przesada? Nie do końca. W niedostępnym dla postronnych równoległym świecie muzułmanów stopień radykalizacji nie jest, niestety, dostatecznie rozpoznany, bo niby jak? Trzeba byłoby słuchać wszystkich kazań imamów w meczetach, siedzieć w ławkach wszystkich szkół koranicznych, przesiadywać w orientalnych kafejkach, mówić we wszystkich arabskich dialektach… i razem z nimi mieszkać. To jednak niemożliwe, nie mamy przepustek do tego świata. Zostaje tylko świat zewnętrzny, ten na styku, ten widoczny, ten jeszcze jakoś czytelny, ale niepokojąco niepełny. Bracia Kouachi wysiadali w paryskim metrze na tych samych stacjach co ich ofiary bezpiecznie ukryci za naiwnym przekonaniem, że nie mogą być wilkami. Obaj wychowywali się we francuskim domu dziecka wyglądającym jak pałac, otoczonym pięknym ogrodem, i nikt nie miał z nimi żadnych problemów wychowawczych. Mała to dziś pociecha. Mohamed Kouachi miał nawet konto na Facebooku. Czyli był jednym z nas (…)

                                                                                                              Fragment książki 

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności