Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Kroniki Żelaznego Druida (Tom 8). Kołek na dachu (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Dom Wydawniczy REBIS
    Wydawnictwo:
    Dom Wydawniczy REBIS
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    408
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    37,90 zł 24%
    28,88 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    29,90 zł 22%
    23,32 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Poleć tę książkę znajomemu Poleć tę książkę znajomemu!!

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Samotnie przeciw armii krwiopijców 

    Dwa tysiące lat to sporo czasu jak na jedno życie. Przez tyle lat nie sposób nikomu się nie narazić np. kilku wampirom, lub całym legionom. Atticus nie ma szczęścia w tej dziedzinie. Nawet jego najbliższy przyjaciel okazał się niegodnym zaufania krwiopijcą. A teraz te żądne krwi, zębate potwory zjednoczone pod wodzą opętanego pragnieniem władzy Theophilusa – urosły do upiornego problemu wymagającego natychmiastowego rozwiązania. Czas stawić im czoło. Atticus chętnie przyjąłby jakieś wsparcie, lecz jego przyjaciele sami mają sporo na głowie. Jego trochę prostacki archdruid Owen Kennedy ma problem z trollami, Granuaile tymczasem chce się za wszelką cenę uwolnić spod wróżebnego nadzoru Lokiego i pozbyć jego znaku – żeby jednak tego dopiąć, musi wpaść do Warszawy, zaufać Siostrom Trzech Zórz i stanąć oko w oko z kilkoma słowiańskimi koszmarami. Jak zawsze – wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Czyż Wieczne Miasto nie jest idealnym miejscem, aby raz na zawsze rozprawić się z odwiecznym wrogiem? Sprawiedliwość ma jednak swoją cenę – być może za pokonanie prawampira Atticus będzie musiał zapłacić utratą starego przyjaciela… Kołek na dachu to już ósma część bestsellerowego cyklu Kroniki Żelaznego Druida.

    (…) Nie miałem czasu na prawdziwie dramatyczny napad na bank. Nie miałem nawet żadnych fajnych ciemnych okularów. Musiał mi wystarczyć soundtrack w stylu Tarantina – wiecie: tłusty bas i gitara daje łaka-czaka-łaka-czaka – a i to tylko w mojej głowie. Biegłem po asfalcie i nie opuszczało mnie nieprzyjemne uczucie, że ktoś ma wojerystyczną uciechę z oglądania zbliżenia na moje stopy.
    Mój plan też nie należał do najbardziej dopracowanych. Właściwie ograniczał się do tego, że mam do pomocy żywiołaka żelaza – Ferrisa – który jest gotów zrobić dla mnie wszystko, ponieważ wie, że w niedalekiej przyszłości nakarmię go jakąś magią. Być może trafi mu się dzięki mnie faeryczna przekąska albo inny zaczarowany wihajster. Ferris uważa, że to bardzo słodkie z mojej strony – magia działa na niego dosłownie jak cukier na dzieci. Zanim więc wyruszyłem, skontaktowałem się z nim poprzez ziemię w parku i wyjaśniłem mu plan. Będzie musiał przesuwać się moim tropem pod martwymi fundamentami Toronto, aż dam mu znak do działania, ale dla niego akurat nie była to aż taka trudna sztuka jak dla większości żywiołaków. Tyle betonu wzmacnia się teraz prętami, że Ferris ma nawet dość siły, żeby przepychać się przez martwe podbrzusza współczesnych miast (…) 

                                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności