ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Chiny w dziesięciu słowach (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Ocena:
    5.0/6  Opinie: 2
    Stron:
    302
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    60,00 zł 29%
    42,86 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    22,00 zł 19%
    17,87 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Opowieść o rewolucji kulturalnej Chin widzianej oczami jej świadka 

    Chiny w dziesięciu słowach to znakomita książka jednego z najwybitniejszych, współczesnych chińskich pisarzy. Yu Hua przekonuje, że Kraj Środka można opisać za pomocą dziesięciu, z pozoru nie związanych ze sobą pojęć. Autor przedstawia najważniejsze aspekty chińskiej historii od czasów panowania Mao Zedonga, aż po teraźniejszość z perspektywy zwyczajnego mieszkańca. Sięgając do wspomnień, pokazuje kulisy rewolucji kulturalnej widzianej oczami dziecka ochlapanego krwią skazańców i na tej podstawie analizuje mentalność dzisiejszych Chińczyków.  Opowiada o jałowej egzystencji wyrwizęba, pisze o przemocy i nudzie, o szaleństwie rewolucji i euforii bogacenia. Pokazuje absurdy dawnych i nowych Chin. Bawi, choć często przez łzy. Snując opowieść pokazuje absurdy swojego kraju. Chiny, w których ludzie handlują krwią, gdzie moralność nie istnieje, a umiejętność bujania jest cnotą. Yu Hua pisze ładnym, prostym i zawsze adekwatnym językiem. Ta książka to idealna pozycja dla wszystkich tych, którzy chcą zrozumieć współczesne Chiny.  

    (…) Zawsze, kiedy piszę to słowo mam wrażenie, że coś jest nie tak, że źle je napisałem albo wygląda jakoś inaczej. Zamykam oczy, chwilę czekam, a gdy je otwieram, już wygląda lepiej. Ponownie zamykam, otwieram i w końcu mam pewność – tak, napisałem poprawnie. Tak właśnie jest z tym słowem – czasem wydaje się obce, czasem znów znajome.
    Nie wiem, czy jakieś inne słowo we współczesnym języku chińskim dorównuje „ludowi” swoją niezręcznością i które byłoby tak wszechobecne i równocześnie tak niewidzialne. W dzisiejszych Chinach używają go chyba wyłącznie urzędnicy, którym wyskakuje z ust przy każdym otwarciu. Zwykli ludzie sięgają po nie niezwykle rzadko, może wręcz zapomnieli o jego istnieniu, a jego trwanie to zasługa urzędniczej śliny.
    Dawniej słowo „lud” miało swoją wagę. Nasz kraj nazwano Chińską Republiką Ludową, przewodniczący Mao mówił: „ w służbie ludowi”, najważniejszą gazetą był „Dziennik Ludowy”, a my, pojedynczy członkowie ludu, codziennie powtarzaliśmy: „po 1949 roku lud jest panem”.
    Kiedy byłem dzieckiem słowo „lud” brzmiało równie niezwykle jak „Przewodniczący Mao”. To były pierwsze znaki, jakie poznałem, dopiero po nich nauczyłem się pisać swoje imię i imiona rodziców. Byłem po dziecięcemu pewny, że „lud to Przewodniczący Mao, Przewodniczący Mao to lud” (…)

                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności