ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Białe. Zimna wyspa Spitsbergen (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    5.1/6  Opinie: 7
    Stron:
    208
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    29,90 zł 23%
    23,02 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Kolorowo i wesoło, choć bardzo mroźno

    Spitsbergen to największa wyspa norweskiego archipelagu Svalbard w Arktyce i najbardziej na północ wysunięte siedlisko ludzkie na świecie. Dalej są już tylko foki, niedźwiedzie, śnieg i mnóstwo lodu. Na wyspie w skrajnie trudnych warunkach atmosferycznych zgodnie żyją obywatele pięćdziesięciu krajów. Ludzie, którym nie straszne niskie temperatury, mroki nocy polarnej, czy ciągłe słońce podczas dnia polarnego. Jedną z takich osób jest Ilona Wiśniewka, która na Spitsbergenie mieszka już pięć lat. Jej książka Białe. Zimna Wyspa Spitsbergen to kronika dalekiej Północy i zapis losów współczesnych osadników, a nade wszystko galeria barwnych postaci zamieszkujących lodowaty archipelag, których języki, tradycje i temperamenty tworzą niepowtarzalny tygiel kulturowy. Autorka opisuje opuszczone osady, kopalnie węgla, hotele, ale też międzynarodowy bank nasion czy Polską Stację Polarną w Hornsundzie. Wyspa rządzi się własnymi prawami, wiele osób tu przyjeżdża, ale nie wielu pozostaje na dłużej. Osada stanowi kulturową mieszkankę ludzi których łączy chęć poznawania świata. Można powiedzieć, że Spitsbergen to cywilizacyjny i osobowościowy mikrokosmos. 

    (…) Na Spitsbergen przyleciałam pierwszy raz w sierpniu 2009 roku. Wiedziałam, że muszę na północ, a Longyearbyen – największa osada na wyspie – leżało możliwie najdalej. Arktyczne lato było chłodniejsze od tego europejskiego o jakieś trzydzieści stopni, więc dało się zebrać myśli. Bryły, kolory, odgłosy, wszystko było inaczej. W środku nocy zimne słońce świeciło tuż nad linią lodowatego morza, a powietrze nie miało żadnego zapachu. Ludzie niby ci sami, ale planeta jakby inna.
    Na miejscu poznałam Birgera Amundsena – redaktora naczelnego lokalnej gazety. Powiedział, że pierwszy raz przypłynął tutaj prawie czterdzieści lat temu i odtąd wie, że to jego miejsce na ziemi. Powiedział też, że coś jest na rzeczy z tymi rejonami polarnymi, bo siedzą w człowieku. A potem wyjechał i już się tego lata nie spotkaliśmy. Przedtem zaproponował jednak, żebym zamieszkała w jego domu, skoro ten i tak będzie stał pusty. Dodał, że drzwi nigdy nie zamyka, mogę tak po prostu przyjść.
    Przyszłam więc i przez kolejne dni patrzyłam przez okno na miasteczko, w którym nie było ani jednego drzewa, ani jednego kota i ani jednej nocy. Birger zadzwonił najpierw zapytać, jak się mieszka przy ulicy 222, a potem dzwonił już regularnie. Szybko się okazało, że te trzydzieści lat, które nas różni, to nic takiego (…)

                                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności