ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    2049 (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Novae Res
    Wydawnictwo:
    Novae Res
    Ocena:
    5.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    284
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    niedostępna

    Powiadom mnie, gdy książka będzie dostępna

    Ebook

    24,00 zł 50%
    12,00 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Bolesny upadek na Ziemię 

    Wyobraź sobie, że już nigdy nie musisz się martwić o pieniądze. Twoja praca jest czystą przyjemnością, a twoje życie, niekończącym się pasmem sukcesów. Mieszkasz w największym, najbardziej zaawansowanym technologicznie mieście na świecie, kilometr nad ziemią, skąd rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na wszystkich tych nieszczęśników daleko w dole, którzy muszą brać kredyty i stać w korkach. Wyobraź sobie, że za chwilę do nich dołączysz. Robert Walkin wiódł szczęśliwy żywot za murami Ketry w sektorze A. Można powiedzieć, że żył w chmurach i fizycznie i mentalnie. Jednak nie każdy może zaznać tego szczęścia i zamieszkać w elitarnym i utopijnym mieście przyszłości. Tylko nieliczni mogą dostąpić tego zaszczytu i zamieszkać w miejscu pełnym luksusowych apartamentów, gdzie każdy ma dobrze płatną, przyjemną pracę, a za oknem zawsze świeci słońce. Pewnego razu wszystko się zmienia, gdy Robert zostaje posądzony o bezprawne przebywanie w sektorze A i musi się przenieść do sektora B, gdzie codzienność wygląda zupełnie inaczej. Całe życie spędzone w kokonie perfekcyjnie zorganizowanego systemu nie pozwoliło mu wyrobić w sobie instynktu przetrwania. Ale Robert wykazuje ducha walki i nie zamierza się poddawać. Wspierany przez przydzieloną z urzędu psychoterapeutkę podejmie próbę dostosowania się do nowych warunków... i zrobi to w najgorszy z możliwych sposobów. 

    (…) To było dobre życie.
    Właściwie tylko tyle zdążyłem pomyśleć, zanim moje okno wypełnił kadłub samolotu pasażerskiego i cały świat stanął w ogniu. Eksplozja za eksplozją. Dokładnie cztery głuche uderzenia przebijające się przez delikatną membranę snu, rozklejające powieki i wpuszczające do głowy zimny powiew rzeczywistości o czwartej nad ranem.
    Albert zawsze puka do drzwi. I zawsze wpada tu bez zapowiedzi, najczęściej w środku nocy, nawalony, cały przesiąknięty zapachem whisky i drogich kobiecych perfum, żeby opowiedzieć mi ze wszystkimi szczegółami, co się wydarzyło tego wieczoru. A ja zawsze daję mu te kilka chwil niepewności, czekam do momentu, w którym za drzwiami usłyszę zniecierpliwione szuranie, i dopiero wtedy podnoszę się, zataczam w półśnie przez długi korytarz i otwieram te drzwi, bo od tego są kumple.
    – Człowieku… – mówi, praktycznie taranując mnie w wejściu. To też część rytuału. Podobnie jak wtargnięcie do mojej kuchni. Znika tam na dobre pół minuty okraszonej trzaskaniem szafek i dźwiękami butelek przetaczających się po granitowych blatach.
    – Nie masz lodu – oznajmia wreszcie, wyłaniając się ze środka z dwiema wypełnionymi po brzegi szklankami, po czym idzie pijanym krokiem do salonu. Siadamy w najnowszych, masujących plecy fotelach firmy Ironthrone, które kupiłem sobie za ostatnią premię. Albert nie komentuje ich. Przechyla drinka i każe mi słuchać uważnie swojej historii (…) 

                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności