ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Tu mówi Polska. Reportaże z Pomorza (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Okładka książki/ebooka Tu mówi Polska. Reportaże z Pomorza

    Okładka książki Tu mówi Polska. Reportaże z Pomorza

    Okładka książki Tu mówi Polska. Reportaże z Pomorza

    Okładka książki Tu mówi Polska. Reportaże z Pomorza

    Zajrzyj do książki

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    304
    Czas nagrania:
    8 godz. 33 min.
    Czyta:
    Wojciech Stagenalski
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi
     
    Audiobook w mp3

    Ebook

    31,90 zł 45%
    17,55 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Audiobook w mp3

    34,90 zł 10%
    31,51 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Co tu się działo po 89’?

    Cezary Łazarewicz to polski dziennikarz i publicysta, autor wielu reportaży. Tym razem zwraca swoje oczy na Pomorze lat dziewięćdziesiątych, miejsce z perspektywy którego kraj wygląda zupełnie inaczej niż prężnie rozwijająca się stolica. Większość tekstów zamieszczonych w tomie powstała pod koniec ubiegłego wieku, a mimo to ma się wrażenie, że czytamy o sprawach, które dzieją się na naszych oczach. Osoby dramatu: nagrodzony policjant, który zakatował trzynastolatka, bezwzględny komornik, opętana manią regulaminową dyrektorka szkoły, przez którą jedna z nauczycielek popełnia samobójstwo, seryjny gwałciciel zidentyfikowany na podstawie próbki DNA, strażacy, którzy zamiast gasić – podpalają, księża i rodzice, którzy minęli się z powołaniem, i emerytowani strażnicy więzienni oskarżeni o zbrodnie przeciwko ludzkości. Miejsca: poligon NATO, sanatoria w Kołobrzegu uwielbiane przez Szwedów. Sprawy: zwłoki topielca, którego nikt nie chce pochować, wojny kibiców z policją, podejrzane układy w mieście, rolnicze protesty. Część z tych historii wciąż odbija się echem, budząc niedowierzanie i sprzeciw.

    (…) Miałem osiem lat, gdy na klatce schodowej mojej kamienicy odkryłem zatopiony w betonie pieniążek. Pomyślałem, że przed wielu laty zgubił go budowniczy, który stawiał ten dom. Wiele godzin poświęciłem, by go wydłubać, a gdy się to wreszcie udało, bardzo się zdziwiłem. Wyglądał dziwnie. Nie dlatego, że nie było na rewersie orła, ale dlatego że orzeł był inny. Spłaszczony i strasznie szeroko rozłożył skrzydła. W szponach zaś trzymał laurowy wieniec z hinduskim znakiem szczęścia, jak by to dziś określiła białostocka prokuratora.

    Wiedziałem wtedy coś niecoś o wojnie, o Niemcach, o okupacji i o tym, że przepędziliśmy ich aż do Berlina. Ale o wypędzeniach Niemców nie mogłem wiedzieć.

    Jeszcze w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku widziałem w moim miasteczku prześwitujące spod tynku niemieckie napisy, a na cmentarzu stare marmurowe nagrobki z wykutymi na nich niemieckimi nazwiskami (…)

                                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności