Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Przeznaczeni (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Literackie
    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Literackie
    Ocena:
    3.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    544
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    39,90 zł 24%
    30,40 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    32,90 zł 22%
    25,66 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Przewrotny los połączył ich ścieżki 

    Na taką historię warto było czekać cztery lata. Katarzyna Grochola podarowała czytelnikom wspaniałą, dojrzałą ze względu na poruszane tematy powieść. Pięcioro osób, których drogi przetną się w kulminacyjnym momencie. Aleksandra jest pisarką która odniosła sukces. Od dwudziestu lat żyje w związku z żonatym mężczyzną. Jej życie jest podporządkowane potajemnym randkom. Historia jakich wiele: ona kocha jego, on kocha tylko ją, no ale żona, dzieci…Gabrysia pracuje w kasynie. Każdego dnia obserwuje ludzi, którzy wygrali albo przegrali. Sama jest nieufna i żyje na uboczu. Aż do momentu, gdy – przypadkiem – spotyka Mateusza. Mateusz jest zdolnym grafikiem i beztroskim singlem. Ma pieniądze i kobiety. Pieniądze co prawda pożyczył swojemu przyjacielowi Kubie, ale kobiet w jego życiu nie brakuje – pojawiają się i znikają. Wszystko się zmienia, gdy spotyka Gabrysię. Ta kobieta to dla niego tajemnica, którą musi rozwikłać. Kuba jest alkoholikiem. Niepijącym. W poszukiwaniu lepszego jutra wyrusza do Stanów Zjednoczonych. Pożyczone od Mateusza pieniądze błyskawicznie trafiają w ręce Jurka (zwanego Jerrym), polskiego emigranta, który w Ameryce dorobił się synów i kolejnych żon, a także paru szemranych interesów, na których nieustannie ma nadzieję się dorobić. Przeznaczeni to głęboka powieść o człowieku i jego naturze, o pułapkach, jakie szykuje nam los, i uwikłaniu, które pozbawia rozumu.  

    (…) Popołudnie wyślizgiwało się niezdarnie z mgły. Zatłoczone o tej porze ulice korkowały się jeszcze bardziej. I nikt nie miał żadnego przeczucia, o którym się potem, po wszystkim, słyszy.
    Nigdy nie wiadomo, kiedy się widzi kogoś po raz ostatni.
    Niby dzień jak co dzień, niby tydzień niezmienny, niby pogoda taka sama jak wczoraj i taka sama jak jutro.
    Nie pamięta się ostatniego słowa, spojrzenia, grymasu twarzy, dźwięku syreny pogotowia gdzieś z dala, podniesionego głosu jakiegoś ojca, który obok, na przystanku, szarpie jakiegoś syna. To dopiero potem mozolnie przedzierają się przez pamięć drobne gesty i wspomnienia, do których już dotarła przyszłość, więc nie są takie same, i wszystkie świadczą o zbliżającym się nieszczęściu.
    Tylko głosy są różne. Na przykład obojętny:
    – Pamiętam, jak jeszcze się odwrócił, jeszcze tak dziwnie popatrzył. Ni stąd, ni zowąd zerwały się wrony i nagle zaczęły kołować nad tym dużym budynkiem...
    Albo ściszony:
    – Cały dzień było ładnie, a nagle, znikąd, taka chmura zasłoniła słońce, w minutę zrobiło się ciemno...
    Albo przerażony:
    – Poczułam dreszcz, możesz mi wierzyć lub nie... (…)  

                                                                                                       Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności