Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Poznań. Miasto grzechu (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    344
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    35,90 zł 23%
    27,64 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Poleć tę książkę znajomemu Poleć tę książkę znajomemu!!

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Rodzinne miasto bez taryfy ulgowej

    Marcin Kącki jest dziennikarzem, autorem znakomitych reportaży, jego teksty najczęściej dotyczą tematów społecznych i historycznych. Poznań. Miasto grzechu to książka, o postaciach i zdarzeniach związanych z Poznaniem, które autor uznał za interesujące. Arcybiskup Juliusz Paetz i młodzi klerycy, Wojciech Krolopp i nieletni chórzyści, marszałek Józef Piłsudski i Roman Dmowski, Małgorzata Musierowicz i Stanisław Barańczak, katolicy i Żydzi, Poznań i reszta Polski. Przyciągające się przeciwieństwa tworzą fascynujący obraz kulis władzy, hipokryzji mieszczaństwa oraz tego, jak potrafimy ulegać ludziom, którzy dzięki grze pozorów i mowie nienawiści wzmacniają podziały społeczne, ideologiczne i religijne. Poznań według Kąckiego to miasto dobrze zaprojektowane, otwarte na rozwój, przyjazne dla młodych, ale również miasto, którego dusza tkwi w pruskim drylu, miasto, w którym zaangażowanie spotyka się z ignorancją, a pod przykrywką religii i ideowości kryją się często agresja, złość i niskie instynkty.

    (…) W różowym dresie, z wielkimi oczami, czupryną, chudy – wygląda Gabryś jak Barbie na odwyku. Siedzi na pomniku Bamberki na poznańskim Starym Rynku. Zdjął czerwonego trampka, bo stopa boli – skopali go na ulicy po całym ciele za gejowski wygląd.

    Idziemy do apteki, podaje mi receptę. Kupuję mu tabletki na lęki i przeciwbólowe. Potem daję jeszcze kilka złotych na zupę.

    – Możesz mnie odwieźć? Boję się – mówi.

    – Czego?

    – Znęcają się.

    Podjeżdżamy pod parterowy budynek na poznańskim Szczepankowie. Kilku mężczyzn kopci papierosy, patrzą na nas z litością. Wysiadam pierwszy.

    – Mam prośbę, chłopaki – mówię. – To mój znajomy. Wygląda trochę inaczej niż wy, ale to wrażliwy chłopak. Możecie się nim zaopiekować, zamiast truć mu życie? – zwracam się do największego penera.

    Gabryś podchodzi do nas zapłakany i zasmarkany.

    – On nie jest taki, kurwa, grzeczniutki, na jakiego wygląda – bąka pener (…)

                                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności