Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Poznań. Miasto grzechu (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    344
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    35,90 zł 21%
    28,20 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Rodzinne miasto bez taryfy ulgowej

    Marcin Kącki jest dziennikarzem, autorem znakomitych reportaży, jego teksty najczęściej dotyczą tematów społecznych i historycznych. Poznań. Miasto grzechu to książka, o postaciach i zdarzeniach związanych z Poznaniem, które autor uznał za interesujące. Arcybiskup Juliusz Paetz i młodzi klerycy, Wojciech Krolopp i nieletni chórzyści, marszałek Józef Piłsudski i Roman Dmowski, Małgorzata Musierowicz i Stanisław Barańczak, katolicy i Żydzi, Poznań i reszta Polski. Przyciągające się przeciwieństwa tworzą fascynujący obraz kulis władzy, hipokryzji mieszczaństwa oraz tego, jak potrafimy ulegać ludziom, którzy dzięki grze pozorów i mowie nienawiści wzmacniają podziały społeczne, ideologiczne i religijne. Poznań według Kąckiego to miasto dobrze zaprojektowane, otwarte na rozwój, przyjazne dla młodych, ale również miasto, którego dusza tkwi w pruskim drylu, miasto, w którym zaangażowanie spotyka się z ignorancją, a pod przykrywką religii i ideowości kryją się często agresja, złość i niskie instynkty.

    (…) W różowym dresie, z wielkimi oczami, czupryną, chudy – wygląda Gabryś jak Barbie na odwyku. Siedzi na pomniku Bamberki na poznańskim Starym Rynku. Zdjął czerwonego trampka, bo stopa boli – skopali go na ulicy po całym ciele za gejowski wygląd.

    Idziemy do apteki, podaje mi receptę. Kupuję mu tabletki na lęki i przeciwbólowe. Potem daję jeszcze kilka złotych na zupę.

    – Możesz mnie odwieźć? Boję się – mówi.

    – Czego?

    – Znęcają się.

    Podjeżdżamy pod parterowy budynek na poznańskim Szczepankowie. Kilku mężczyzn kopci papierosy, patrzą na nas z litością. Wysiadam pierwszy.

    – Mam prośbę, chłopaki – mówię. – To mój znajomy. Wygląda trochę inaczej niż wy, ale to wrażliwy chłopak. Możecie się nim zaopiekować, zamiast truć mu życie? – zwracam się do największego penera.

    Gabryś podchodzi do nas zapłakany i zasmarkany.

    – On nie jest taki, kurwa, grzeczniutki, na jakiego wygląda – bąka pener (…)

                                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności