ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Niepokorne. Judyta (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Nasza Księgarnia
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    432
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    24,90 zł 40%
    14,90 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Urocza lektura, która wprawia w zadumę nad tajemniczym losem 

    Ostatni tom trylogii Niepokorne jest równie wciągający jak dwa poprzednie. Opowiada o wyjątkowych kobietach, których zawiłe losy splatają się w scenerii młodopolskiego Krakowa. Eliza, Klara i Judyta spełniają swoje marzenia kosztem trudnych kompromisów, płacąc wysoką cenę za szczęście. Akcja książki rozpoczyna się wiosną 1905 roku. Judyta Schraiber, Klara Stojnowska i Eliza Wiebracht po latach rozłąki spotykają się w Krakowie, każda z nich wydaje się wieść spokojne życie. To jednak tylko pozory. A jak jest naprawdę? Jak wygląda egzystencja tych niezwykłych kobiet z początku XX wieku? Judyta nie potrafi odpędzić wspomnień. Czuje się rozdarta: sądzi, że Wiedeń nie jest jej miejscem na ziemi, lecz boi się, by zawiedziony w swych uczuciach Max, którego miłości nie potrafi odwzajemnić, nie odebrał jej córki. Przełom przyjdzie w Zakopanem, gdzie malarka pozna nowe prądy artystyczne swojej epoki… i spotka się z Maurycym. Klara również nie czuje się szczęśliwa. Nie pogodziła się z ojcem; jej niekonwencjonalny związek z Andrzejem i bunt przeciwko konwenansom stanowią przeszkodę w osiągnięciu porozumienia. Klara skrywa też pewną polityczną tajemnicę. Z jej powodu, mimo trudnej sytuacji w Kongresówce, wciąż musi odwiedzać Warszawę, choć jest to coraz bardziej niebezpieczne. Czy to możliwe, aby los sprzyjał jedynie Elizie?
     

    (…) Stój spokojnie, skarbie. Wiercisz się i wiercisz, nie mogę cię uczesać. Wybierzemy białe wstążki, mają piękny perłowy połysk – mówiła Judyta, rozczesując włosy sześcioletniej dziewczynki. – Musisz wyglądać wyjątkowo, Haniu. Babcia świętuje imieniny, bądź więc grzeczna i zachowuj się, jak należy. Złóż życzenia, tak jak uczył cię tata. Pamiętasz? Nie grymaś podczas obiadu. Niepytana milcz. I nie śmiej się nazbyt głośno.
    – Ale ciocia Kristina zawsze mnie rozśmiesza! – zaprotestowała dziewczynka.
    – Mimo wszystko nie wypada, abyś śmiała się jak szalona. Tata opowiadał mi... Cóż. Po prostu przebierasz miarę. Dobrze ułożona panienka potrafi nad sobą panować. Obiecaj, że zachowasz stosowną powagę.
    Hania wygięła usta w podkówkę.
    – Ja, Mutti – szepnęła. – Aber ich möchte...
    – Mów po polsku, proszę – przerwała Judyta.
    – Ale... wolę po niemiecku – wydukało poczerwieniałe dziecko. – Ciocia Kristina nie rozumie polskiego i tata też nie.
    – Już zapomniałaś o naszej umowie? Gdy jesteśmy same, wprawiasz się w mówieniu po polsku. Dobrze, pokaż się. Wyglądasz ładnie i schludnie, kochanie. Obróć się. Tak, nic ci nie można zarzucić. Moim zdaniem wyglądasz doskonale.
    To był rytuał; wizyty Hani u starszych państwa Hennebergów Judyta przeżywała bardziej, niż się do tego przyznawała, aby więc poskromić rozdygotane nerwy, usiłowała zapanować przynajmniej nad prezencją córeczki. Zmierzyła ją bacznym spojrzeniem. Granatowa sukienka miała idealną długość tuż za kolana, zapinane na rząd guziczków botki lśniły nieskazitelną czernią, niesforne zazwyczaj kędziory udało się upiąć w prostą, pełną uroku fryzurkę. Nikt nie powie o niej złego słowa.
    Judyta uśmiechnęła się do dziewczynki i nagle uderzyła ją myśl, że to ciemnookie dziecko o gęstych, kędzierzawych włosach, nieco tylko jaśniejszych od jej własnych, jest krwią z jej krwi, kością z kości (…) 

                                                                                                          Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności