Cztery rzęsy nietoperza (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Literackie
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    624
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    29,90 zł 20%
    23,78 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Życiowe perypetie nieugiętej Matyldy 

    Matylda postanawia zmienić Zawrocie – urokliwą posiadłość i jednocześnie azyl, w którym dotąd lubiła się czasami schować – w prawdziwy dom dla siebie, Pawła i dziecka, którego się spodziewa. Pieszczotliwie nazywa je Fasolką. Jeden wspólny miesiąc, ślubne plany… i niespodziewane rozdzielenie, bo ukochany mężczyzna musi nagle ją opuścić. Paweł leci do Stanów by spotkać się z producentem filmu, do którego napisał muzykę, a także by porozmawiać z rodzicami na temat związku z Matyldą. Dziewczyna tęskni za nim i odlicza dni do powrotu. Sytuację komplikuje fakt, że wiele osób z najbliższego otoczenia nie akceptuje ich związku i chce ich skłócić oraz rozdzielić na zawsze. Ktoś w dodatku straszy Matyldę. Zagadkowe tropy prowadzą nie tylko do zamieszkujących osadę nad jeziorem ekscentrycznych przyjaciół Pawła, ale i warszawskich znajomych Matyldy oraz najbliższych jej osób. Nawet sam Paweł zdaje się coś ukrywać. Kim jest tajemniczy prześladowca i czy decyzja o ślubie nie została podjęta zbyt szybko? Matyldę czekają trudne chwile, ale jedno jest pewne – dziewczyna nie należy do osób, które szybko się poddają.

    (…) Od czego zaczęło się tym razem, babko? Od sceny jak ze snu. Żaba! Siedziała na mosiężnej klamce bramy do Zawrocia. Była z tych większych. I mniej urodziwych! O ile to nie była po prostu ropucha. Otworzyłam boczną furtkę, a gdy chwilę później chciałam ją zamknąć z drugiej strony, moja ręka zatrzymała się milimetr od tego nakrapianego brzydactwa. Zastygłam. Chyba bardziej ze zdumienia niż odrazy. Żaba wyglądała jak zaśniedziała, makabryczna ozdoba, polakierowana przez wilgoć jesiennego zmierzchu.
    Dlaczego nie zeskoczyła, gdy nacisnęłam klamkę i pchnęłam furtę? Machnęłam jeszcze ręką, ale ani drgnęła. Lekko popchnęłam ją kluczami, ale i to nie pomogło.
    No tak, powinnam się była domyślić — to była martwa paskuda, przyklejona w dodatku do mosiądzu jakimś superklejem. Był przecież koniec listopada i wszystkie żywe żaby pewnie już spały pod swoimi kamieniami. Nie mówiąc o tym, że żaby nie bawią się we wskakiwanie na klamki, nawet tak solidne jak ta od bramy Zawrocia. Ktoś sobie postanowił ze mnie zakpić, a może nawet mnie nastraszyć (…) 

                                                                                              Fragment książki
    Selling ebookpoint.pl