ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Bicia nie trzeba było ich uczyć. Proces Humera i oficerów śledczych Urzędu Bezpieczeństwa (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    6.0/6  Opinie: 2
    Stron:
    232
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    29,90 zł 17%
    24,77 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Człowiek, który stał się potworem 

    Wstrząsająca książka, w której patrzymy w oczy katom, ludziom, którzy nigdy nie okazali skruchy. Publikacja Piotra Lipińskiego stanowi próbę rozliczenia funkcjonariuszy UB i SB. Autor przybliża czytelnikom sylwetki kilku z nich, skupiając się głównie na ich wykształceniu, pochodzeniu i mentalności. Jednym z nich był urodzony w 1917 roku Adam Humer, który do partii komunistycznej wstąpił jeszcze przed II wojną światową. W latach stalinizmu był wicedyrektorem Departamentu Śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Prowadził postępowania przeciwko antysystemowemu podziemiu, bił i torturował. Po ponad pięćdziesięciu latach stanął przed sądem i trafił do tego samego więzienia na warszawskim Mokotowie, w którym pół wieku wcześniej stosował bestialskie metody przesłuchań. Sprawa Adama Humera wstrząsnęła opinią publiczną. Po jednej stronie kaci, po drugiej żyjące ofiary, pomiędzy nimi opieszały sąd. Piotr Lipiński kreśli losy Humera od młodości przez karierę w UB po głośny proces o zbrodnie stalinowskie. 

    (…) Tego dnia runęła cała przyszłość Marii Hattowskiej, drobnej, malutkiej kobiety, odznaczonej w czasie wojny Krzyżem Walecznych i dwukrotnie Krzyżem Zasługi z Mieczami.
    Było lato 1946 roku. Maria boleśnie już na resztę życia zapamiętała datę: 19 lipca. Siedziała w warszawskim więzieniu na Mokotowie fałszywie oskarżona o szpiegostwo.
    Wiedziała, że będą bić. Wszyscy w więzieniu o tym słyszeli. Kiedy wieczorem tego dnia wyprowadzano ją z celi, koleżanka zawiesiła jej na szyi swój medalik.
    Zaprowadzono ją na przesłuchanie; w pokoju czekało ośmiu mężczyzn. Byli wśród nich Józef Różański i Adam Humer.
    – Różański zaczął pierwszy – opowiadała mi Maria Hattowska. – Kopnął mnie, aż spadłam z krzesła. Humer bił nahajką. Miała na końcu kulkę, która przy uderzeniach przecinała skórę. Celował w nerki. Liczył swoje uderzenia. Przy sto pięćdziesiątym powiedział, żeby go zastąpili, bo się zmęczył. Dostałam następne sto pięćdziesiąt, aż się przestraszyli, że uniknę dalszego śledztwa. Wezwali lekarza.
    Agonia jest przyjemna – zapamiętała.
    – Nie czuć w ogóle bólu. Lekarz jednak przygotował zastrzyk, a ja wykręcałam rękę, żeby nie mógł się wkłuć. Chciałam umrzeć. Ale udało im się mnie uratować.
    Gdy mówiła te słowa, miała osiemdziesiąt dwa lata. Mieszkała na piątym piętrze w domu bez windy. Oddychała z trudem.
    – Do dziś z powodu uszkodzonych nerek cierpię na nadciśnienie. Nie wyszłam za mąż, żeby nie być dla nikogo kłopotem.
    I wspominała o najgorszym:
    – Bili mnie w krocze. Po tym już nie mogłam mieć dzieci (…) 

                                                                                             Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności