ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Biblioteka dusz (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Media Rodzina
    Wydawnictwo:
    Media Rodzina
    Ocena:
    5.5/6  Opinie: 2
    Stron:
    496
    Druk:
    oprawa twarda
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    39,00 zł 24%
    29,71 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    31,20 zł 40%
    18,72 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Zatrzymany w czasie dom

    Jacob nigdy nawet nie marzył, że będzie świadkiem tak niesamowitych wydarzeń, że pozna tak niezwykłych przyjaciół, a jego życie odmieni się całkowicie. Jednak teraz ma przed sobą arcytrudne zadanie i to on został wybrany by temu podołać. Chłopiec odkrywa w sobie potężną moc i wyrusza na ratunek osobliwym towarzyszom więzionym w pilnie strzeżonej twierdzy. W wyprawie towarzyszy mu Emma Bloom, dziewczyna, która włada ogniem, oraz Addison MacHenry, pies umiejący odnaleźć trop zaginionych dzieci. Bohaterowie wędrują ze współczesnego Londynu do labiryntu zaułków Diabelskiego Poletka, najbardziej parszywego zakamarka wiktoriańskiej Anglii. W tym miejscu raz na zawsze przesądzi się los osobliwych dzieci całego świata. Podobnie jak poprzednie dwie książki z serii, Biblioteka dusz łączy emocjonującą fantastykę z niepublikowanymi fotografiami sprzed wielu dziesiątków lat, tworząc zupełnie wyjątkową opowieść.

    (…) Znajdowaliśmy się w zasięgu jęzorów potwora. Stał wpatrzony w nasze szyje, a w jego skurczonym mózgu kłębiły się mordercze fantazje. Powietrze było przesycone jego apetytem. Głucholce rodzą się głodne dusz osobliwców, a teraz miał nas przed nosem, jak dania w stołówce. Addison wielkości maleńkiej przystawki dzielnie trwał u moich stóp, z ogonem na sztorc. Emma opierała się o mnie, wciąż zbyt oszołomiona po wstrząsie, żeby wykrzesać z dłoni coś więcej niż tylko zapałczany płomyczek. Za plecami mieliśmy zniszczoną budkę telefoniczną, a cała stacja metra przypominała nocny klub po ataku bombowym. Para z wysadzonych rur buchała ze świstem w upiornych kłębach, roztrzaskane ekrany zwisały smętnie pod sufitem. Wszędzie aż do torów zalegała warstwa rozbitego szkła, migając histerycznie w stroboskopowym świetle czerwonych lamp alarmowych niczym dyskotekowa kula kilkusetmetrowej średnicy. Tkwiliśmy w pułapce pomiędzy twardym murem z jednej strony a sięgającą łydek warstwą szklanych odłamków z drugiej. Dwa kroki przed nami czaił się stwór, któremu wrodzony instynkt podpowiadał, że należy nas rozczłonkować. Mimo to głucholec nawet nie drgnął. Zdawał się wrośnięty w ziemię i tylko kołysał się na piętach jak alkoholik albo lunatyk, zwieszając upiorny łeb z paszczą, w której czaiło się kłębowisko uśpionych przeze mnie węży (…)

    Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności