Barcelona stolica Polski (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Marginesy
    Wydawnictwo:
    Marginesy
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    320
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    34,90 zł 23%
    26,92 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    27,90 zł 20%
    22,32 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Co nas Polaków łączy z Katalończykami?

    Barcelona stolica Polski to wspaniały reportaż autorstwa Ewy Wysockiej, korespondentki polskiego radia. Dziennikarka pokazuje nam dlaczego każdy Polak może poczuć się w Barcelonie jak w domu. Nasze ziemie dzieli prawie 2000 kilometrów, ale łączy dużo więcej niż myślimy. Kto by pomyślał, że najpopularniejszy w Katalonii program satyryczny ma tytuł „Polònia”, a emisja kończy się słowem „Koniec”, które znają wszyscy? Wszakże w dzieciństwie byli „karmieni” polskimi kreskówkami takimi jak Bolek i Lolek. Katalończycy kochają Mrożka i Kantora, a spacer po mieście zaprowadzi nas do miejsc, gdzie chodził Chopin, Anders, Kapuściński i Gombrowicz. Po drodze znajdziemy polskie restauracje i sklepy, gdzie można kupić suchą krakowską, która jednak bardzo różni się od polskiego odpowiednika. W katedrze wisi obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, a sukces klubu Barҫa zaczął się od polskiego piłkarza, który grał tam bez wynagrodzenia. W czasach władzy generała Franco sformułowanie „bycie Polakiem” nabrało w Barcelonie nowego znaczenia na początku negatywnego. Mieszkańcy innych regionów Hiszpanii nazywali tak Katalończyków, aby ich ośmieszyć. Jednak oni ze swoim nieco przytłumionym, śródziemnomorskim temperamentem, zamiast odwracać się do nas plecami i wstydzić się, że w całej Hiszpanii przezywają ich „Polakami”, otworzyli przed nami serce. Przyjęli jak swoich i zaadoptowali. Więcej — wykorzystali i wykorzystują nadane im słowiańskie pochodzenie. Polski tu jest na pęczki. I od lat ta katalońska, lokalna, miesza się z naszą, przyjezdną. I nie są to mieszanki ciężkostrawne. Polskie tytuły mają programy telewizyjne i książki. I mimo innych korzeni wzajemnie otwieramy się na nasze kultury i uzupełniamy. My płaczemy nad Wyznaję Jaume Cabrégo, a oni zrywają boki, czytając opowiadania Sławomira Mrożka. Nam smakuje salsa romesco, a oni w nowo otwartym polskim barze uczą się jeść śledzie i ruskie pierogi.

    (…) Coś jest na rzeczy. Dwa krańce kontynentu, my bliżej Rosji, oni – Afryki. Inne: klimat, kuchnia, trunki, bardzo różniące się języki. Jednak z jakiegoś powodu nad Starą Europą zawiesiliśmy niewidzialny most. Jego budowę chyba zaczęli oni, w XIX wieku biorąc nas za przykład narodu bez Ojczyzny, który potrafi przetrwać. W konstrukcji mostu pomogli Hiszpanie, wychwalając uczestników Powstania Styczniowego, płacząc nad ich losem, a potem przestrzegając, że własny kraj – jeśli się nie opamięta i nie przestanie kłócić – może spotkać to samo nieszczęście, co nas. Rzadko się zdarza, by ci, którzy byli najeźdźcami – a tak przecież było z Polakami ślepo przemierzającymi Europę za Napoleonem – zostali obdarzeni sympatią. Na Francuzów do dziś kręcą nosem.

    W XX wieku niewidzialne przymierze mogłoby bez przeszkód przestać istnieć. No bo i po co ono komu? Polska odzyskała niepodległość, Katalonia poszła swoją drogą ku republice. Potem jedni i drudzy wpadliśmy w zastawione sidła, my – w niemieckie i sowieckie, oni – w generała Franco. Podzieliły nas mury i kurtyny i bardzo różne ustroje. Choć, jeślibyśmy się przyjrzeli, to przekonalibyśmy się, że oba reżimy miały bardzo dużo wspólnego. Od podobnej estetyki po chorobliwą konieczność kontroli, lęk przed wolnością i inteligencją człowieka (…)                                                                                                                                                       

    Fragment książki
    Selling ebookpoint.pl

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności