Szkoła bez dzwonków. Bez codziennych dojazdów, siedzenia przez kilka godzin w ławce, niezapowiedzianych kartkówek i nerwowego sprawdzania Librusa. Za to z większą swobodą, czasem na rozwijanie zainteresowań i możliwością uczenia się we własnym tempie. Brzmi dobrze? Dla wielu rodzin właśnie tak wygląda obietnica, którą niesie edukacja domowa w Polsce. Tyle że każda edukacyjna rewolucja ma również mniej efektowną stronę, której nie da się zmieścić w kilku chwytliwych hasłach. Właśnie tam zagląda Iwona Dudzik w książce „Dzieci w chmurze. Edukacja domowa w Polsce”. Nie pisze poradnika pod tytułem „Jak wypisać dziecko ze szkoły w pięciu krokach”, nie tworzy też manifestu przeciwko edukacji domowej. Zamiast tego bierze pod lupę zjawisko, które w ostatnich latach bardzo szybko urosło, a wraz z nim jedną z jego najbardziej rozpoznawalnych odsłon – Szkołę w Chmurze. Przeczytaj artykuł i weź udział w konkursie - do wygrania premierowe egzemplarze książki! 

Punktem wyjścia jest przy tym historia bardzo osobista. Córka autorki sama decyduje się na naukę w Szkole w Chmurze. Dudzik znajduje się więc jednocześnie po dwóch stronach reporterskiego stołu. Jest dziennikarką, która chce sprawdzić fakty, dokumenty i liczby, ale jest również matką, która zastanawia się, czy nowe rozwiązanie rzeczywiście będzie dobre dla jej dziecka. Ta podwójna perspektywa sprawia, że „Dzieci w chmurze” Iwony Dudzik trudno sprowadzić do prostego sporu „szkoła tradycyjna kontra edukacja domowa”.

 

Edukacja domowa w Polsce przestała być niszą

Jeszcze kilka lat temu nauczanie domowe mogło kojarzyć się z rozwiązaniem wybieranym przez stosunkowo niewielką grupę rodzin. Dziś trudno mówić o nim jak o edukacyjnej ciekawostce. We wrześniu 2026 roku Polskie Radio, przy okazji rozmowy z Iwoną Dudzik, prof. Michałem Federowiczem i psychologiem dr. Piotrem Rycielskim, podawało, że w edukacji domowej uczy się w Polsce blisko 60 tysięcy uczniów. Cztery lata wcześniej było ich około 23 tysięcy. To bardzo wyraźna zmiana skali.

Za tym wzrostem stoją bardzo różne historie. Dla jednych rodzin najważniejsza jest możliwość dopasowania tempa nauki do dziecka. Inni chcą ograniczyć stres, presję ocen albo problemy związane z funkcjonowaniem w klasie. Są dzieci, którym tradycyjny system zwyczajnie nie służy, a są też takie, które chcą mieć więcej czasu na sport, sztukę, podróże czy rozwijanie konkretnej pasji. To wszystko sprawia, że pytanie „czy edukacja domowa jest lepsza od tradycyjnej szkoły?” przestało być akademicką dyskusją. Dla tysięcy polskich rodzin jest to bardzo praktyczna decyzja dotycząca codziennego życia.

Tyle że właśnie w tym miejscu zaczynają się pytania, które zadaje Iwona Dudzik. Bo jeśli usuniemy z równania dzwonki, klasówki, ławki i szkolny plan lekcji, ktoś nadal musi zadbać o edukację dziecka. Kto przejmuje tę odpowiedzialność? Rodzic? Platforma internetowa? Szkoła? Sam uczeń? I co dzieje się wtedy z tymi funkcjami szkoły, których nie da się zapisać w podstawie programowej?

 

Prawie 60 tysięcy uczniów poza tradycyjną szkołą

Wzrost popularności edukacji domowej pokazuje, że mamy do czynienia z czymś więcej niż przejściową modą. Jednocześnie nie oznacza to, że każda rodzina wybierająca taką drogę robi to z identycznych powodów albo że doświadczenia wszystkich uczniów wyglądają podobnie.

Właśnie dlatego reportaż jest tutaj tak ciekawą formą. Zamiast kolejnej internetowej dyskusji, w której jedna strona zapewnia, że tradycyjna szkoła niszczy kreatywność, a druga odpowiada, że nauka poza szkołą pozbawia dzieci kontaktu z rówieśnikami, dostajemy próbę przyjrzenia się temu, jak edukacja domowa wygląda w praktyce.

Dudzik interesują nie tylko idee, ale także ich konsekwencje. Co dzieje się z rodziną, kiedy dziecko zaczyna uczyć się w domu? Jak dużo samodzielności rzeczywiście może mieć nastolatek? Jak wygląda przygotowanie do egzaminów? Jaką rolę odgrywają rodzice? A przede wszystkim: czy rozwiązanie przedstawiane jako odpowiedź na bolączki tradycyjnej szkoły nie tworzy przypadkiem własnego zestawu problemów?

 

O czym jest książka "Dzieci w chmurze. Edukacja domowa w Polsce"?

Okładka - Dzieci w chmurze. Edukacja domowa w Polsce - Iwona Dudzik

(ebook)

28.54 zł 43.90 zł (-35%)

(33,80 zł najniższa cena z 30 dni)

„Dzieci w chmurze. Edukacja domowa w Polsce” to liczący 224 strony reportaż wydany przez Wydawnictwo Czarne. Wersja książkowa i ebookowa, dostępna w Ebookpoint, ma swoją premierę dziś, 30 września 2026.  Centralnym tematem książki jest fenomen edukacji domowej i Szkoły w Chmurze, ale Dudzik nie zatrzymuje się na historii jednej placówki. Interesuje ją większy obraz: dlaczego coraz więcej rodziców i dzieci szuka alternatywy dla tradycyjnej szkoły, co obiecują nowe modele edukacyjne i jak te obietnice wyglądają po zderzeniu z codziennością. Autorka rozmawia z rodzicami, nauczycielami i psycholożkami, sięga do dokumentów, przepisów oraz danych. Przygląda się też historii projektu stworzonego przez Mariusza Truszkowskiego, który z edukacyjnej alternatywy wyrósł na największą w Polsce placówkę tego typu. Skala przedsięwzięcia jest na tyle duża, że Szkoła w Chmurze organizowała nawet egzaminy maturalne na stadionach. I tu zaczyna robić się naprawdę ciekawie.

Wszystko zaczyna się od decyzji córki autorki

Impuls do napisania książki pojawia się bardzo blisko autorki. Jej córka zapisuje się do Szkoły w Chmurze. Teoretycznie można byłoby więc spodziewać się książki zbudowanej głównie na osobistych doświadczeniach rodziny. Dudzik idzie jednak znacznie dalej. Jej prywatna historia staje się punktem startowym reporterskiego śledztwa. Jako matka może obserwować system od środka, razem z nadziejami, jakie towarzyszą odejściu od tradycyjnego modelu nauki. Jako dziennikarka zaczyna zadawać pytania, których rodzic zachwycony wizją edukacyjnej wolności może początkowo nie postawić.

Ta perspektywa nadaje książce szczególnego napięcia. Autorka nie stoi na zewnątrz z notesem i gotową tezą. Sama musi mierzyć się z pytaniami dotyczącymi własnej rodziny. Dzięki temu temat edukacji domowej w Polsce nie jest abstrakcyjnym problemem systemowym. Dotyczy konkretnych dzieci, rodziców, ich czasu, emocji, pracy i codziennych wyborów.

Szkoła w Chmurze pod reporterską lupą

Jednym z najmocniejszych punktów książki jest zestawienie tego, co edukacja domowa obiecuje, z tym, jak wygląda jej praktyczna realizacja. Dudzik analizuje marketingowe komunikaty nowatorskich szkół i sprawdza, co znajduje się pod ich atrakcyjną powierzchnią. Bo łatwo pokochać hasło „uczysz się wtedy, kiedy chcesz”. Trudniejsze pytanie brzmi: co się dzieje, kiedy akurat nie chce się uczyć wcale? Łatwo zachwycić się wizją końca szkolnego stresu. Ale czy brak codziennej kontroli automatycznie oznacza lepsze warunki do rozwoju? Co z motywacją? Samodyscypliną? Relacjami społecznymi? Przygotowaniem do egzaminów? Obowiązkami rodziców?

Właśnie dlatego „Dzieci w chmurze” nie są książką o technologii ani nawet wyłącznie o jednej szkole. To reportaż o tym, co dzieje się, gdy bardzo atrakcyjna idea zaczyna działać na dużą skalę.

 

Ani reklama edukacji domowej, ani akt oskarżenia

Najłatwiej byłoby opowiedzieć tę historię w czerni i bieli. Z jednej strony szkoła z dzwonkiem, kartkówkami i uczniami spoglądającymi na zegarek. Z drugiej wolność, laptop, własne tempo i nauka tego, co naprawdę interesuje dziecko.

Rzeczywistość ma jednak irytujący zwyczaj niepasowania do reklamowych folderów. W książce pojawiają się zwolennicy edukacji domowej, którzy dostrzegają w niej realne korzyści. Jednocześnie Dudzik oddaje głos rodzicom, którzy przekonali się, jak wymagające może być pogodzenie własnej pracy z edukacją dzieci. Rozmawia również z nauczycielami i specjalistami, dzięki czemu pokazuje temat z kilku stron. To ważne, bo pytanie nie brzmi jedynie: „czy edukacja domowa jest dobra?”. Znacznie sensowniejsze jest: dla kogo, w jakich warunkach i za jaką cenę może być dobrym rozwiązaniem? „Dzieci w chmurze” Iwony Dudzik zachęcają, żeby po pierwszym zachwycie zadać drugie pytanie: czy sama możliwość większej wolności oznacza, że każdy uczeń będzie potrafił z niej dobrze korzystać?

 

Druga strona edukacyjnej wolności

Wolność ma swoją cenę, a jedną z jej walut jest odpowiedzialność. Jeżeli uczeń nie ma codziennie nauczyciela, który wyznacza tempo pracy, musi w większym stopniu sam zarządzać nauką. Jeśli nie radzi sobie z tym wystarczająco dobrze, część odpowiedzialności może przejść na rodziców. A ci mają przecież pracę, obowiązki i własne życie.

Do tego dochodzi kwestia kontaktów społecznych. Szkoła bywa źródłem stresu, konfliktów i presji, ale jest też miejscem codziennych spotkań z innymi ludźmi. W edukacji domowej te relacje trzeba organizować inaczej. Dudzik nie sprowadza więc dyskusji do prostego rachunku zalet i wad. Pokazuje raczej, że edukacja domowa nie usuwa problemów za pomocą jednego kliknięcia. Część z nich rozwiązuje, część zmienia, a czasem tworzy zupełnie nowe.

 

Co z rodzicami, nauczycielami i tradycyjną szkołą?

Jedno z najciekawszych pytań wynikających z reportażu dotyczy odpowiedzialności za edukację. Jeśli uczeń opuszcza tradycyjną szkołę, nie oznacza to przecież, że znika potrzeba wsparcia, motywacji, kontaktu z dorosłymi czy rozwijania kompetencji społecznych. W rozmowie Polskiego Radia poświęconej książce prof. Michał Federowicz zwracał uwagę na odpowiedzialność państwa za edukację. Dyskusja wokół reportażu szybko wychodzi więc poza sam wybór między nauką w domu a szkolną ławką i prowadzi do większego pytania: czego właściwie oczekujemy od współczesnej szkoły? Czy jej zadaniem jest przede wszystkim przekazanie wiedzy potrzebnej do zdania egzaminu? A może równie ważne są relacje, uczenie współpracy, rozwiązywanie konfliktów, kontakt z różnymi ludźmi i funkcjonowanie w grupie?

To właśnie tutaj reportaż Dudzik staje się czymś więcej niż książką dla rodzin zainteresowanych edukacją domową. Jest również opowieścią o kryzysie zaufania do tradycyjnego modelu szkoły.

 

Kim jest Iwona Dudzik?

Za „Dziećmi w chmurze” stoi autorka z wieloletnim doświadczeniem dziennikarskim. Iwona Dudzik jest absolwentką dziennikarstwa na Uniwersytecie Śląskim. Pracowała między innymi w „Gazecie Wyborczej” i „Dzienniku Gazecie Prawnej”, publikowała również w Onecie, „Wprost” i PAP. Obecnie związana jest z „Medical Tribune” i specjalizuje się przede wszystkim w tematyce ochrony zdrowia. W 2025 roku otrzymała tytuł Dziennikarza Medycznego Roku 2024 w kategorii prasa, reprezentując „Medical Tribune”. „Dzieci w chmurze” są jej książkowym debiutem. To doświadczenie zawodowe ma znaczenie dla sposobu, w jaki Dudzik zabiera się za temat edukacji. Nie poprzestaje na pojedynczych historiach ani własnych doświadczeniach. Interesują ją dane, dokumenty, przepisy, opinie specjalistów i mechanizmy stojące za opisywanym zjawiskiem.

W przypadku tak spolaryzowanego tematu jak Szkoła w Chmurze i edukacja domowa reporterskie podejście jest szczególnie cenne. Internet bardzo szybko zamienia dyskusję o szkole w dwa przeciwległe obozy. Jedni widzą w edukacji domowej przyszłość, drudzy zagrożenie. Dudzik wybiera trudniejszą drogę. Sprawdza. To podejście może być znajome osobom czytającym dobre reportaże społeczne: zaczynamy od konkretnej historii, ale szybko okazuje się, że za nią znajduje się znacznie większy mechanizm. Prywatna decyzja nastolatki prowadzi do rozmowy o systemie edukacji, odpowiedzialności państwa, roli rodziców, kondycji psychicznej uczniów, biznesie edukacyjnym i społecznej potrzebie znalezienia alternatywy dla szkoły.

 

Dlaczego warto przeczytać "Dzieci w chmurze"

Przede wszystkim dlatego, że jest to książka dotycząca zjawiska, które właśnie dzieje się na naszych oczach. Skoro liczba uczniów korzystających z edukacji domowej wzrosła z około 23 tysięcy do blisko 60 tysięcy w ciągu czterech lat, nie rozmawiamy już o rozwiązaniu z marginesu polskiego systemu edukacji. Po drugie, „Dzieci w chmurze. Edukacja domowa w Polsce” nie daje czytelnikowi łatwej odpowiedzi do zakreślenia czerwonym długopisem. Zamiast tego pozwala zobaczyć różne doświadczenia i samodzielnie zastanowić się, co właściwie powinno być celem dobrej edukacji. To może być największą zaletą tej książki. Jeżeli oczekujesz manifestu przeciwko tradycyjnej szkole albo laurki wystawionej edukacji domowej, prawdopodobnie dostaniesz coś ciekawszego. Reportaż o rzeczywistości, która jest dużo bardziej skomplikowana niż internetowe spory.

Jeśli wpisujesz w wyszukiwarkę „edukacja domowa opinie”, „Szkoła w Chmurze opinie”, „czy warto wybrać edukację domową” albo „jak wygląda edukacja domowa w Polsce”, książka Iwony Dudzik powinna znaleźć się wysoko na Twojej liście lektur. Nie dlatego, że podejmie decyzję za Ciebie. Wręcz przeciwnie. Pomoże zobaczyć kwestie, które łatwo przeoczyć na początku: odpowiedzialność rodziców, samodzielność ucznia, kontakty społeczne, przygotowanie do egzaminów czy różnicę między marketingową obietnicą a codziennym funkcjonowaniem konkretnej rodziny. Przed zmianą szkoły zwykle sprawdzamy dziesiątki opinii w internecie. Tutaj dostajemy cały reportaż poświęcony tematowi, oparty nie tylko na opiniach, lecz również na rozmowach, danych i dokumentach.

 

Gdzie kupić ebook "Dzieci w chmurze. Edukacja domowa w Polsce"?

Ebook Iwony Dudzik znajdziesz w księgarni internetowej Ebookpoint. Elektroniczne wydanie można czytać na popularnych czytnikach ebooków, między innymi Kindle, inkBOOK, PocketBook i Onyx Boox, a także na komputerach, smartfonach i tabletach za pomocą aplikacji obsługujących odpowiednie formaty. Ebookpoint udostępnia wydanie w popularnych formatach elektronicznych, dzięki czemu książkę można mieć pod ręką dokładnie tam, gdzie lubisz czytać.

 

Konkurs Ebookpoint - wygraj "Dzieci w chmurze" i bon na zakupy

A skoro książka zostawia czytelnika z pytaniem o to, jak powinna wyglądać dobra szkoła, mamy dla Was okazję, żeby dorzucić do tej dyskusji własne trzy grosze :)
Wejdź na Facebook lub Instagram Ebookpoint, bo właśnie trwa tam konkurs organizowany wspólnie z Wydawnictwem Czarne! Pod postem konkursowym zostaw komentarz z kreatywną odpowiedzią na pytanie:

Dzieci w chmurze – gdybyś mógł/mogła zmienić jedną rzecz w polskiej szkole, co by to było?

Jest o co zawalczyć: do wygrania są 3 drukowane egzemplarze książki „Dzieci w chmurze. Edukacja domowa w Polsce” oraz 3 bony podarunkowe o wartości 50 zł do wykorzystania w Ebookpoint - po jednym takim zestawie dla trójki zwycięzców. No to co zmieniamy w polskiej szkole jako pierwsze? Konkurs trwa do 11 października. 
Pełny regulamin znajdziesz TUTAJ. 

 

Przeczytaj fragment reportażu "Dzieci w chmurze"

 

Leżysz na hamaku – rezultat ten sam


„Wyobraź sobie, że sam możesz wybrać, gdzie, kiedy i w jaki sposób się uczysz. […] Wystarczą cztery godziny dziennie, abyś nauczył się więcej i efektywniej, cała reszta czasu jest twoja”  – obiecywali twórcy Szkoły w Chmurze. Był marzec 2020 roku, koronawirus dotarł do Polski, szkoły zamknięto. Przedstawiciele Chmury zorganizowali konferencję prasową, na której pokazali siebie i swój pomysł na naukę online. „Pracę z polskiego możesz zrobić na hamaku, wysłać nauczycielowi. Rezultat jest ten sam!” 2 – przekonywał Mariusz Truszkowski. I zachęcał: „Zbieramy uczniów, którzy już robią swoje projekty, a szkoła im przeszkadza”. Na czas pandemii dostęp do platformy cyfrowej miał być otwarty, każdy mógł się zalogować i zdecydować, czy wskakuje na pokład .

Szkoła w Chmurze szybko zdobywała uczniów. We wrześniu 2021 roku miała ich tysiąc. W czerwcu 2022 roku – ponad 2,5 tysiąca. Cztery miesiące później, w październiku – już 10 tysięcy. Nie była jedną ze szkół katolickich, które roztaczają nad rodzicami parasol, by mogli wychowywać dzieci zgodnie z własnymi wartościami. Nie była też miejscem elitarnym, z wysokim czesnym, jak szkoły społeczne. To była szkoła nowej generacji, bezpłatna, dzięki której młodzi ludzie mogli się uczyć w swoich domach. „Nad opracowaniem platformy cyfrowej – wyjaśniała Chmura – od dwóch lat pracował zespół kilkudziesięciu specjalistów, w tym doświadczonych nauczycieli poszczególnych przedmiotów. W projekcie uczestniczyło też kilkudziesięciu uczniów, tworzących swego rodzaju grupę fokusową. Ich uwagi oraz sugestie pozwoliły twórcom serwisu dostosować go do potrzeb i oczekiwań współczesnych nastolatków”.

Kto stoi za Szkołą w Chmurze? Prowadzi ją spółka Szkoła w Chmurze. Od początku wszystkie udziały w niej należały do istniejącej od 2010 roku Fundacji Społeczeństwo. Jak informuje jej strona internetowa, fundacja gromadzi osoby, które „odniosły sukcesy w sferze komercyjnej, w biznesie, edukacji oraz nowych technologiach, by ich wiedzę i umiejętności udostępniać na zasadach non profit dla realizacji swojego statutowego celu, czyli wspierania rozwoju cywilizacyjnego społeczeństwa”. Te osoby to bracia: ekonomista Mariusz Truszkowski i adwokat Piotr Truszkowski, którzy zasiadają w radzie fundacji wraz z Pawłem Burdzym, przedsiębiorcą.

Ktoś, kto nie śledził nagłówków gazet ponad dekadę temu, może nie kojarzyć Truszkowskich. Pozostałym może przyda się przypomnienie, że Szkoła w Chmurze nie jest pierwszym projektem braci, który namieszał w życiu publicznym.

Starszy o dwa lata Mariusz od początku miał dryg do przedsiębiorczości. Podczas studiów z zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim założył portal dla fanów kina, a potem studenckie radio. Wygrał też w konkursie na biznesplan zorganizowanym przez Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości. Rozgłos zyskał jednak, gdy wraz bratem założył w 2006 roku Chomikuj.pl – platformę online do przechowywania i udostępniania plików. Truszkowscy byli wciąż studentami, a portal miał początkowo służyć wymianie notatek z zajęć. Szybko jednak użytkownicy zaczęli umieszczać tam całe książki, płyty, gry czy filmy. Przedstawiciele branży filmowej i wydawniczej zarzucali serwisowi łamanie

praw autorskich poprzez udostępnianie treści bez zezwolenia, a także przyczynianie się do potencjalnych strat finansowych twórców i wydawców. Proces rozpoczął się w 2012 roku, kiedy piętnaście wydawnictw złożyło pozew zbiorowy przeciwko Chomikuj.pl. Był to początek długiej i zaciętej batalii prawnej. Mimo rozterek natury prawnej i etycznej, jakie można było mieć odnośnie do projektu braci Truszkowskich, nie ma wątpliwości co do tego, że był sukcesem komercyjnym – w 2010 roku serwis wspiął się na trzynaste miejsce w rankingu najczęściej odwiedzanych witryn w Polsce, rywalizował z Facebookiem. Przyciągał około 5,2 miliona unikalnych użytkowników miesięcznie i gromadził setki milionów plików. W tym samym roku bracia sprzedali Chomikuj.pl funduszowi z siedzibą na Cyprze i rozwiązali spółkę. W 2016 roku ich serwis znalazł się na czwartym miejscu w światowym rankingu stron najbardziej naruszających prawa autorskie. Odnaleziono w nim prawie 16 milionów pirackich plików. Pierwotnie wydawcy domagali się zakazania Chomikuj.pl działalności polegającej na umożliwianiu wymiany plików. W 2016 roku serwis ponownie zmienił właściciela – tym razem została nim spółka zarejestrowana w Belize w Ameryce Środkowej. Pozywający zmienili żądania: chcieli już tylko przeprosin i wprowadzenia obowiązku filtrowania plików zamieszczanych w serwisie.

– Przygodę z Chomikuj zakończyłem we wczesnych latach jego funkcjonowania. Nie był aż takim sukcesem, na jaki mógł wyglądać. To już było tak dawno temu, że zupełnie nie czuję, żeby mi to jeszcze jakoś przeszkadzało czy ciążyło, czy było jakimś utrudnieniem – mówił mi w lipcu 2024 roku Mariusz Truszkowski.

Sprawa sądowa doczekała się rozstrzygnięcia dopiero w 2023 roku. Truszkowscy zdążyli już rozgrzać publiczne emocje kolejnym projektem, gdy Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że w serwisie dochodziło do wielokrotnych naruszeń praw autorskich, z czego jego właściciele czerpali korzyści majątkowe, i ponoszą za to odpowiedzialność, bo nie wprowadzili skutecznego systemu zabezpieczeń. Jednocześnie sąd uznał, że pozwana cypryjska spółka nie jest już usługodawcą i nie jest możliwe nakazanie jej filtrowania plików. Natomiast roszczenie dotyczące przeprosin się przedawniło. Rok wcześniej Sąd Najwyższy orzekł w sprawie podobnego pozwu, który Chomikuj.pl wytoczyło Stowarzyszenie Filmowców Polskich – potwierdził, że serwis jest bezpośrednio odpowiedzialny za naruszenia autorskich praw majątkowych.

– Skąd zainteresowanie edukacją? – zapytałam Mariusza Truszkowskiego podczas tej samej rozmowy.

– Interesowałem się edukacją od szkoły podstawowej, bo próbowałem zrozumieć, o co chodzi, co się dzieje wokół mnie. Widziałem moich kolegów, którzy podchodzili poważnie do uczenia się, a jednocześnie widziałem, że nikt do końca nie wie, o co chodzi z tą wiedzą, do czego ona będzie później przydatna. Ja byłem dzieckiem dociekliwym, zadawałem pytanie, do czego mi to dalej, co ja mam dalej z tą wiedzą robić. Najlepszą odpowiedzią, jaką słyszałem, było to, że się ćwiczy szare komórki. Aż do końca studiów zachowałem dużo pokory: no dobrze, może jestem młody i głupi i nie rozumiem… Na studiach uczyłem się koncepcji historycznych, ekonomicznych, o których myślałem, że może się do czegoś przydadzą. Dziś jako czterdziestolatek widzę, że mi się to nie przydało

do tego momentu życia, i nie sądzę, żeby mi się większość tej wiedzy przydała później. Natomiast wierzę, że tę energię, która tam jest, w tym ekosystemie, można dobrze spożytkować. Że tych młodych ludzi, którzy chcą się uczyć, chcą coś robić, i tych nauczycieli, którzy chcą ich wspierać, można połączyć. I Szkoła w Chmurze to próba połączenia tych światów, tych dorosłych, którzy chcą wspierać młodych w tym, żeby się odnaleźli w świecie. Nie mówię, że wszystko jest zupełnie bezużyteczne. Raczej teza jest inna: to, co jest naprawdę użyteczne, i tak do ciebie przyjdzie. Ja nie wierzę w edukację od góry do dołu, ja wierzę w edukację od dołu do góry. Czyli jeśli coś jest potrzebne i wartościowe, samo to do mnie przyjdzie. A jeśli nie jest potrzebne i wartościowe, to do mnie nie przyjdzie, i być może lepiej, żeby nie przyszło.

Przenieśmy się teraz na Tedx Tarnów. Jest 9 czerwca 2019 roku, na scenie z charakterystyczną czerwoną kropką Mariusz Truszkowski opowiada, jak chce zmienić edukację w Polsce. „Jak ja patrzę, co się dzisiaj dzieje w szkołach, tak się rozglądam, to jestem przerażony. Bo widzę dzieciaki, które wcale nie mają ochoty się uczyć tego, czego się uczą, w taki sposób, w jaki się uczą. Widzę ich rodziców, którzy są trochę w desperacji, trochę w bezsilności. […] Widzę nauczycieli, którzy są sfrustrowani. […] I to jest bez sensu. […] Mam do was pytanie, do dorosłych na tej sali. Jakbym wam dał dzisiaj kartki i coś do pisania, to kto by się czuł na siłach policzyć dla mnie trochę pochodnych? [Zgłasza się pięć osób]. A jeśli chodzi o płazińce – kto by coś mądrego umiał o nich powiedzieć? [Na sali rozlega się śmiech]. I moje ulubione: wojna peloponeska? Kto mniej więcej kojarzy, w którym była roku? Dobra, nie bądźmy tacy dokładni, może z dokładnością do stulecia chociaż… Pięćsetlecia? [Cisza]. To jest to, co fundujemy dzieciom, to jest to, do czego ich zapraszamy, żeby analizowały w nadmiernych szczegółach. […] Mówi się, że to ogólna wiedza o świecie, każdy powinien ją mieć. No, ten drobny eksperyment udowadnia, że to nie do końca jest ogólna wiedza o świecie, skoro my tu zgromadzeni niespecjalnie ją mamy, to czemu ją wciskamy dzieciom? Skoro nie chcemy jej wciskać dzieciom, to tutaj pojawia się nasz bierny opór”. Dalej Truszkowski mówi, że wyjściem jest wybór szkoły, która jest inna. I on właśnie jest twórcą takiej alternatywnej edukacji.

W komentarzach pod wystąpieniem (pisownia oryginalna) przeważa zachwyt: „Rozumiem, co miał na myśli autor, wspominając o tych pochodnych czy też płazińcach. Jestem zwolennikiem edukacji na miarę każdego dziecka, więc jak najbardziej kibicuję!”; „Jak dzieci będą potrzebować pochodne wyliczyć, być może z pomocą komputera, to same znajdą na to sposób”; „Dlaczego ja mam sie tego uczy, skoro nie potrzebuje?!? Jezeli bede youtuberem to tez musze sie uczyc?”; „Mariusz – Wodzu. Brawoooo!!!!”.

Truszkowski był młodym ojcem dwójki dzieci, gdy założył pierwsze placówki stacjonarne – przedszkole Zielona Wieża i szkołę podstawową Turkusowa Wieża. Wiedział jednak, że w ten sposób nie zbuduje nic wielkiego. Dlatego skupił się na rozwijaniu edukacji domowej, przedsięwzięcia, które dawało możliwość skalowania. Tak narodził się pomysł Szkoły w Chmurze, opartej na platformie e-learningowej. Narzędzie finansowane przez Fundację Społeczeństwo miało zmienić edukację.

Jedna z liderek edukacji domowej opowiadała mi, jak Truszkowski zainteresował się jej pionierskim pomysłem założenia szkoły demokratycznej, w której to uczniowie współdecydują.

– Przygotowania już trwały, kiedy do naszych spotkań dołączył Mariusz jako potencjalny inwestor. Na koniec się wycofał. Stwierdził tylko, że to trzeba zrobić inaczej, na większą skalę, z mocnym marketingowym wsparciem. I odszedł, zabrawszy kilku naszych ludzi. Dlatego śmieję się, że jestem matką chrzestną Szkoły w Chmurze. Na początku wspierałam, ale ta skala… Ja bym w takim kierunku nie poszła. Bo jeżeli jest tak łatwy dostęp do edukacji domowej, to zaczynają się decydować na nią osoby, które nie do końca są świadome, z czym to się wiąże, a to może być niebezpieczne. My mamy okres adaptacyjny. Nieraz bywało, że rodzice reflektowali się i wracali do dawnej rzeczywistości.

Inna osoba zapamiętała Mariusza ze spotkań dyrektorów placówek Montessori w Polsce. Biznesmen pojawiał się na nich jako założyciel Zielonej Wieży, która powoływała się na tę ideę:

– Miał w sobie coś, co ludzi fascynowało. Widziałam wielokrotnie, jak tracili przy nim zdolność racjonalnego myślenia.

I opowiada o zjeździe w Gdańsku.

– Mariusz przyleciał helikopterem. To zrobiło wrażenie szczególnie na mężczyznach, którzy byli wśród nas. Też tak chcieli. Mariusz mówił im, że wie, jak udoskonalić Montessori. Irytowało mnie to, bo nie słyszałam, żeby kiedykolwiek szkolił się z tej metody, nigdy nie opowiadał, jakie książki na ten temat czytał, a zachowywał się, jakby najwięcej z nas wiedział. Wtedy powiedziałam: „Dopóki on będzie przychodził, to ja nie”. I się wypisałam.

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Szkoła w Chmurze została zarejestrowana 23 maja 2016 roku. Kapitał zakładowy: 5 tysięcy złotych. Prezes: Mariusz Truszkowski.

Uczniowie i rodzice usłyszeli, że w tej szkole nie chodzi o wkuwanie – tylko o rozszerzanie zainteresowań. Nie ma odrzucenia – jest akceptacja. Zamiast gąszczu wymogów zapewnia się indywidualne podejście i dodaje skrzydeł. Obietnica przyciągała jak magnes. Pierwsze rodziny testowały platformę w 2018 roku, ale prawdziwy gamechanger przyszedł dwa lata później.

/ fragment

Wpis i konkurs we współpracy z Wydawnictwem Czarnym.