ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Saga rodu Słonimskich (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Autor:
    Joanna Kumaniecka
    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Iskry
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    303
     
    PDF

    Ród Słonimskich zapisał się chlubnie w dziejach polskiej, rosyjskiej, francuskiej, amerykańskiej i żydowskiej kultury. Wspaniale opisuje to w swej książce Janina Kumaniecka. Z tego sławnego rodu mam zaszczyt przyjaźnić się z profesorem Piotrem Słonimskim, długoletnim szefem francuskiego Centrum Genetyki Molekularnej CNRS. Wcześniej jednak, miałem szczęście być sekretarzem osobistym Antoniego Słonimskiego.

    Jego sylwetka często staje mi przed oczami. Szczupły, łysy, w nieco sfatygowanym angielskim płaszczu i takimż kapeluszu. Pod płaszczem staromodny garnitur z kamizelką, elegancki krawat i kpiarski uśmiech zza wypukłych okularów. Był jak przybysz z innego świata - świata mieszkania w alei Róż pełnego dziewiętnastowiecznych ksiąg i bibelotów, miękkiej sofy i stylowych mebli, antycznego biurka, przy którym pisał, spoglądając na podobizny Adama Mickiewicza i Józefa Piłsudskiego w legionowej kurtce. Codziennie wychodził ze swojego mieszkania do kawiarni przy placu Trzech Krzyży, gdzie spotykał przyjaciół, przyjmował interesantów, odbierał hołdy. Stamtąd rozchodziły się na Warszawę jego komentarze i słynne żarty. Kiedyś, obok szatni, zaplątał się przy zapinaniu płaszcza. Jakaś obca kobieta pospieszyła z pomocą. "Dziękuję pani - powiedział pan Antoni, wyjmując wreszcie rękę z rękawa - w konflikcie człowieka z płaszczem trzeba być po stronie człowieka, a nie po stronie płaszcza".

    Zawsze starał się być po stronie człowieka, przeciw płaszczom krępującym ludzką wolność. (...)

    Głosił  zasadę partnerskiego kompromisu z władzą, ale w sytuacjach granicznych bywał twardy jak skała. Patos przeplatał ironią, a przyrodzoną kąśliwość języka łączył z wielką ludzką dobrocią. Był jednym z ostatnich przedstawicieli wspaniałego plemienia niepokornej polskiej inteligencji, którzy deklarowali za Kantem, że "niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie". Jeśli wszakże przyjrzeć się uważnie dokonaniom tych ludzi, to łatwo spostrzec, że postępowali tak, jakby - wedle określenia pana Antoniego - mieli prawo moralne ponad sobą, a niebo gwiaździste w sobie. Niebo gwiaździste, na którym szukam nieraz znaku, pozdrowienia, rady od pana Antoniego.

    Adam Michnik

     

    PUBLIKACJA NIE ZAWIERA ZDJĘĆ.

     

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności