Długi marsz w połowie meczu (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    360
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    38,00 zł 40%
    22,80 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Trafny obraz dzisiejszej Ameryki

    Długi marsz w połowie meczu to znakomita alegoria Stanów Zjednoczonych i ich mieszkańców, której autorem jest Ben Fountain. Pisarz ukazuje swoje państwo przez pryzmat konsumpcyjnej obsesji, cwaniackich znajomości i przyprawiających o niesmak poczynań rządowych elit. Obnaża niezrozumienie przeciętnego Amerykanina tego czym jest wojna. Narratorem książki jest Billy, który przez przypadkowy splot wydarzeń trafia na wojnę, z której wraca jako zupełnie inna osoba. Dopiero wkraczał w dorosłość, teraz jest już zbyt dojrzały. Trzy minuty i czterdzieści trzy sekundy nasilonej wymiany ognia z irackimi bojownikami uczyniły z ośmiu ocalałych żołnierzy z drużyny Bravo najbardziej pożądanych bohaterów Ameryki. Teraz odbywają oni intensywnie promowane przez media tournée po całym kraju, żeby przywrócić poparcie obywateli Stanów Zjednoczonych dla wojny. W deszczowe Święto Dziękczynienia będą gośćmi drużyny futbolowej Dallas Cowboys i wystąpią podczas programu estradowego w przerwie meczu. Billy jako członek Bravo otoczony przez patriotów ze znaczkami z flagą w klapie trafia w samo centrum towarzystwa właściciela klubu i jego bogatych znajomych. Poznaje czirliderkę - neokatechumenkę, hollywoodzkiego producenta filmowego po przejściach, przerośniętych futbolistów złaknionych wojny z drugiej ręki. W ciągu tego jednego dnia Billy będzie pił i bił, tęsknił za domem i opłakiwał tych, których nie ma już z Bravo.

    (…) Żołnierzom z Bravo nie jest zimno. Święto Dziękczynienia wypadło w chłodny dzień, wiatr tnie jak bicz, na późne popołudnie zapowiadany jest śnieg z deszczem i marznący deszcz, ale Bravo przyjemnie się zaprawili danielsami z colą, bo limuzyna miała minibarek, a w dzień meczu korki są kosmiczne. Pięć drinków w czterdzieści minut to chyba trochę hardkor, ale Billy potrzebuje nieco odprężenia po scenie przy recepcji hotelowej, gdzie sztafeta nabuzowanych kofeiną wdzięcznych obywateli zrobiła mu desant w samo serce kaca. Szczególnie jeden z nich przypiął się do Billy’ego, taki blady, gąbczasty człekokształtny biszkopt, wetknięty w sztywne od krochmalu dżinsy i wypasione kowbojki.

    – Sam nigdy nie byłem w wojsku – zwierzał się, gestykulując kubłem kawy ze Starbucksa – ale dziadek był w Pearl Harbor, wszystko mi opowiadał… – I pojechało, nieskładna perora o wojnie, Bogu i ojczyźnie. Billy się wyłączył, dał słowom wirować po mózgu jak w bębnie pralki (…)

                                                                                                                          Fragment książki

    Selling ebookpoint.pl