Brakowało mu cala - może dwóch - do sześciu stóp wzrostu, był potężnie
zbudowany, a gdy szedł prosto na kogoś, patrząc nieruchomo spode łba, z pochylonymi nieco plecami i wysuniętą
głową,
przypominał nacierającego byka. Głos miał głęboki, donośny; z zachowania jego przebijała jakby 
uparta pewność siebie, w której nie było nic agresywnego.
Zdawało się, że ta pewność siebie jest nieunikniona, że się przejawia nie tylko w stosunku do innych, ale i do niego samego.
