Zodiak Dziedzictwo. Narodziny mocy (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Zielona Sowa
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    480
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    23,90 zł 15%
    20,32 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Czy można zyskać moc przez przypadek?

    Steven Lee wybiera się na wycieczkę do Chin. No i co tu dużo mówić. Ma w związku z tym ogromne oczekiwania. A na miejscu nic nie jest takie jak sobie wyobrażał. Po pierwsze, w nowym kraju czuje się obco, choć wszyscy spodziewają się, że odnajdzie się tam bez trudu. Po drugie, w odwiedzanym muzeum brakuje wielu odjazdowych eksponatów. A potem... Cóż, potem przez przypadek natrafia na prastare baseny wypełnione mocą związaną z chińskim Zodiakiem. Jak na złość tajna organizacja o nazwie Vanguard przeprowadza właśnie niebezpieczny rytuał, mający na celu okiełznanie tej mocy. Steve zupełnie nieoczekiwanie zyskuje moce Tygrysa, dzięki którym dysponuje fantastyczną siłą i instynktem zabójcy, po czym przyłącza się do grupy mającej na celu powstrzymanie Vanguardu. Choć jest bystrym i przedsiębiorczym czternastolatkiem, który potrafi wybić pięścią dziurę w ścianie, potęga Vanguardu nie ma sobie równych na całym świecie. A przynajmniej tak uważają jej przywódcy.

    (…) Przewodniczka wycieczki sprawiała dziwne wrażenie. Była wysoką dziewczyną z długimi włosami i najwyraźniej wiedziała sporo o historii Chin, co zresztą nie powinno dziwić, bo pracowała w muzeum. Słuchając jej, Steven Lee nie mógł się jednak oprzeć wrażeniu, że nie jest tym, kim się wydaje.
    – Nowe Muzeum Chińskiego Dziedzictwa zostało otwarte pięć lat temu – opowiadała. – Zaprojektowano je tak, by wyglądem przypominało tradycyjne kwadratowe chińskie domostwo z kilkoma budynkami dookoła centralnego dziedzińca.
    Steven podniósł rękę. Ich nauczyciel, pan Singh, skinął mu głową.
    – Czy to od początku miało być muzeum? – spytał chłopak.
    – Tak – odparła przewodniczka z roztargnieniem i rozejrzała się szybko dookoła. – To znaczy nie. Niewykluczone. Może to miał być hotel?
    Hotel? Steven zmarszczył brwi. Dziwnie to zabrzmiało, a dziewczyna najwyraźniej nie była pewna swoich słów. Reszta klasy jedynie kiwała głowami. Steven rozejrzał się po sali. Wysokie ściany były udekorowane skomplikowanymi drewnianymi płaskorzeźbami, witrażami oraz obrazami przedstawiającymi chłopów sprzed wieków prowadzących woły. W centrum pomieszczenia wznosiło się kilka posążków Buddy.
    – Najstarsze znane nam książki powstały w Chinach – kontynuowała przewodniczka, wskazując szklaną gablotę. – Przed wynalezieniem papieru litery były nanoszone na różne materiały, jak kość, drewno i... eee... (…) 

                                                                                                          Fragment książki
    Selling ebookpoint.pl

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności