Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Zapomniane słowa. Antologia pod redakcją Magdaleny Budzińskiej (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Autor:
    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    240
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    29,90 zł 21%
    23,65 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Niezwykły słownik słów, które odeszły do lamusa, a przecież kiedyś znaczyły tak wiele

    Słowa. Najpierw błyszczą, potem się kurzą, obrastają pajęczynami, czernieją, zarastają pleśnią, rozkładają się i znikają. Znikają z codziennego użycia, z języka literackiego, gdy ktoś bardzo stary ich użyje to ten młodszy już nie wie o co chodzi, a przecież było takie słowo i w swoim czasie miało się świetnie. Smutna śmierć przez zapomnienie. A może niezupełnie śmierć, może to takie przejście w stan utajonego czuwania. Z czasem wszechobecna moda vintage je odkopie i przywróci do życia. Może tak, może nie, w każdym razie jest nadzieja. Świetny pomysł na książkę, osoby z polskiej sceny kulturalnej zostały poproszone o opisanie słowa, którego się już nie używa, a warto o nim pamiętać. Każdy taki wyraz niesie ze sobą moc wspomnień, zapachów i obrazów. Cóż za niezwykły słowniczek. To nie jest zwykła antologia, ta łapie za serce i nie chce puścić!
     

    (...) Antybohaterowie moich lat przedszkolnych to kułak, chuligan, bumelant i bikiniarz.
    „Kułak” był najgorszy, bo zjadł wszystko do ostatniego ziarnka biednym dzieciom koreańskim, którym nasze przedszkole musiało dlatego posyłać paczki. „Chuligan” był odmianą pijaka, który wyskakuje z krzaków z rozbitą flaszką albo cegłą. „Bumelant” był zaś od nich znacznie lepszy, gdyż jedynie obijał się na zielonej trawce lub przechadzał po Brackiej, gdzie było najwięcej prywaciarzy, w butach na słoninie, w czym był podobny do „bikiniarza”. „Bumelant” pojawiał się w dowcipach mamy, żartującej z ojca, Karola, i ze mnie (pragnącej również zostać „stachanowcem”).
    – Dam ci wyryć na łopacie: tu spoczywa stachanowiec w kwiecie wieku, co nie zbumelował ani jednej nocy – recytowała wesoło.
    – Mama sama na to wpadła?
    – Nie, to był taki plakat. Na wbitej w ziemię łopacie widniał napis: „Tu spoczywa bumelant”. Pod tym nagrobkiem wylegiwał się na łące bumelant z papierosem (...)

    Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności