ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Smocze koncerze (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Dom Wydawniczy REBIS
    Wydawnictwo:
    Dom Wydawniczy REBIS
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    432
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    niedostępna

    Powiadom mnie, gdy książka będzie dostępna

    Ebook

    29,90 zł 22%
    23,38 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Genialne połączenie powieści historycznej i science fiction 

    Smocze koncerze to znakomita powieść Andrzeja W. Sawickiego, którą czyta się jednym tchem. Na uwagę zasługuje ciekawe połączenie realiów historycznych z okresu tuż przed Odsieczą Wiedeńską i technologiami charakterystycznymi dla literatury science fiction. Po utracie Podola i Kamieńca Podolskiego stosunki Rzeczypospolitej z imperium osmańskim są napięte. Tym trudniejsza jest misja kanclerza Jana Gnińskiego, który w 1667 roku usiłuje w Konstantynopolu negocjować obniżenie haraczu i uwolnienie polskich jeńców. Niespodziewanie jednak negocjacje schodzą na dalszy plan. Sami Turcy wpadają w ogromne tarapaty – w ich stolicy rozbija się dziwny obiekt, a już wkrótce atakowani są przez niesamowicie krwiożercze bestie, jakich świat nie widział. Niegdysiejsi wrogowie mają teraz wspólny cel: przetrwanie. Nadzieją może być ich najgroźniejszy do niedawna wróg… 

    (…) Pozwolono mu śnić. Jego świadomość umieszczono w zamkniętym pakiecie danych, ale uzbrojono ją w program podtrzymujący. Dzięki niemu czuł upływ czasu i mógł snuć marzenia. To miało być nagrodą za wzorową służbę, ale szybko okazało się przekleństwem. Bezcielesność i bezradność sprawiały ból. Męczyły swoją jednostajnością, ponurą nieuchronnością i brakiem jakichkolwiek bodźców zewnętrznych. Zatapiał się we wspomnieniach, odgrywał dawne walki, rozmowy i spotkania, ale nie sprawiało mu to przyjemności, nie budziło bowiem żadnych emocji. Nie miał ciała, gruczołów ani biologicznego mózgu, więc nie mógł odczuwać. Programu podtrzymującego nie zaopatrzono w symulator emocji, więc nie był prawdziwą istotą, a jedynie zbiorem wspomnień, cieniem dawnego siebie.
    Oznaczono go w pakiecie jako demiurga, co świadczyło o tym, że Wielojaźń się z nim liczy. Przechowując go w stanie częściowej aktywności, dodatkowo podkreślała szacunek, jakim go darzy. Dziwił się, czemu dawniej się przeciw niej buntował; raz nawet wywołał powstanie i próbował uciec przed skasowaniem cielesności i wirtualizacją. Miał jednak wtedy uczucia i emocje, nad którymi nie zawsze potrafił panować. Obiecał sobie, że przy kolejnym ucieleśnieniu nie pozwoli się ponieść biologicznym porywom. Tymczasem pozostawało mu czekanie (…)

                                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności