ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Runa (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Initium
    Wydawnictwo:
    Initium
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    608
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    44,90 zł 24%
    34,21 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    29,90 zł 20%
    23,92 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Przerażające początki psychiatrii

    Paryż końca XIX wieku. Na czele słynnej kliniki Salpatiere stoi doktor Jean-Martin Charcot, który zadziwia świat swoją metodą leczenia. Na oddziale neurologii przeprowadza eksperymenty na histeryczkach. Jego pokazy hipnozy ściągają osobistości z całej Europy. Niczym magik sprawia, że pacjentki tańczą przed zgromadzoną publicznością. Pewnego dnia na oddział trafia mała dziewczynka. Nikt nie wie co jej jest, zachowuje się dziwnie i wzbudza niepokój w członkach personelu szpitala. Do tego nowatorskie metody doktora Charcot nie działają na nią. Nie ma nikogo bliskiego i zostaje nazwana Runą. Jori Hell, szwajcarski student medycyny, widzi w tym szansę na zdobycie upragnionego tytułu doktora i wysuwa śmiałą propozycję zabiegu, który do tej pory wydawał się nie do pomyślenia. Chce jako pierwszy lekarz w historii medycyny operacyjnie usunąć obłęd z mózgu pacjentki. Nie wie jednak, że Runa zostawiła w mieście tajemnicze wiadomości, ściągając na siebie uwagę innych osób. Zna też najmroczniejszą tajemnicę Joriego…

    (…) – Jak długo pan ją tu trzyma? – zapytał, wracając do właściwego powodu swych odwiedzin.

    – Trzy miesiące. Od kiedy rozbiła krzesła w kuchni.

    – Trzyma ją pan tu zamkniętą od trzech miesięcy?

    Chłop wzruszył ramionami.

    – Postradała rozum – powiedział, rysując na prawej skroni niewielki okrąg, jakby Jori sam już dawno o tym nie wiedział. Nachylił się poufale. Jori poczuł jego nieświeży oddech i odwrócił się.

    Monsieur Desens pchnął drewniane drzwi na końcu stajni. Jori wszedł za nim do pomieszczenia wypełnionego workami i narzędziami. W półmroku dostrzegł stary pług i wąskie schodki prowadzące na strych. Były niewiele szersze od drabinki dla kur. W pomieszczeniu było chłodniej niż w stajni. Pachniało kurzem, smarem do skór i świniami. Monsieur Desens wskazał na komórkę pod schodami, w której parę lat temu trzymał króle.

    – Tam?

    – Jest większa, niż wygląda. Przecież nie zostawię jej tu samej z tymi kosami i pługiem.

    Jori zrobił neutralną minę. Wydawało mu się, że czasy, w których chorych umysłowo skuwano łańcuchami i zamykano w stajni, już minęły.

    – Niech więc pan otworzy!

    – Sam pan może to zrobić. – Chłop złożył skrzyżowane ramiona na brzuchu jak na stole; dłonie wsunął pod poplamione potem pachy. – Ja się cieszę, że w ogóle udało mi się ją tam wsadzić (…)

                                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności