Recenzje:
Tramwaj nr 28

Kto był kiedykolwiek w Portugalii, już wie. To lizboński, najsłynniejszy tramwaj Europy, na którego pokładzie przemieszczają się codziennie tysiące turystów. Jak mówią przewodnicy, można iść wzdłuż jego torów i zwiedzać najciekawsze zabytki Lizbony. Godzinny przejazd gwarantuje nie tylko dotarcie do pożądanych miejsc, ale także niezwykłe doznania, jakie budzi ten niezwykły, pnący się w górę elektryczny pojazd. Na dowolnym przystanku można wyjść, zwiedzić zabytek i wrócić na tramwajowy szlak.
Tramwaj 28, ruszający z placu Maritim Moniz, zawiezie nas do punktu widokowego Miradouro da Nossa Senhora do Monte, ale także do Drzwi Słońca (das Portas do Sol), innego miejsca, skąd roztacza się fenomenalny widok. Tramwaj minie na wyciągnięcie ręki klasztor św. Wincentego, katedrę Se de Lisboa czy bazylikę da Estrela, a znużonych zawiezie na chwilę refleksyjnego odpoczynku na Cmentarz Przyjemności (Cemite-rio dos Prazeres). Warto też spędzić dwa kwadranse w którejś z pastele-rii na Rua Augusta, jednym z najważniejszych traktów turystycznych miasta. Sam przejazd wart jest uważnej obserwacji, gdyż w pełni oddaje przekrój społeczny lizbończyków i gości odwiedzających to niezwykłe miasto nad Tagiem.
Lizbona magnetycznie przyciąga turystów do swych starych, legendarnych dzielnic, takich jak Alfa-ma, Baixa, czy Bairro Alto, ale też jest niezwykle atrakcyjna współcześnie. Przykładem jest wykorzystanie obiektów po Expo w 1998 roku, zwanym Parkiem Narodów, gdzie dziś można zwiedzać np. największe oceanarium w Europie, ale także dokonać zakupów w imponującym rozmachem centrum handlowym Vasco da Gama. Tu mieści się największa sala koncertowa miasta MEO Arena. Do Parku Narodów nie dojedziemy co prawda tramwajem nr 28, ale linią nowoczesnego metra, a także - przez Dworzec Oriente, największy w Portugalii węzeł komunikacyjny - jakimkolwiek środkiem lokomocji z dowolnego miejsca na kontynencie.

Tygodnik Angora Ł. AZIK; 2017-01-15