Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Niedorajda, czyli co nam radzą poradniki (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Agora
    Wydawnictwo:
    Agora
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    200
    Druk:
    oprawa twarda
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    39,99 zł 24%
    30,47 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    29,99 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Zastanawiałeś się kiedyś dla kogo pisane są poradniki? Kto po nie sięga? A może sam lubisz je czytać? Z książki Niedorajda, czyli co nam radzą poradniki dowiesz się po co oraz dla kogo tak naprawdę są pisane poradniki, a także kto po nie sięga i czy w rezultacie w czymś pomagają.

    Michał Rusinek, autor brawurowych Pypci na języku, tym razem skierował swoje zainteresowania w stronę poradników. Z właściwą sobie wnikliwością i maestrią, z literackim kunsztem i intelektualną swadą przygląda się poradniczym lapsusom, kuriozom i innym zdumiewającym osobliwościom.

    Jak podrywać? Jak sprzedawać? Jak się leczyć? Jak tatuować? A jak się nie dać poradnikom, które robią z nas niedorajdy? Prosta rada: słuchać Rusinka.

    „Gdybym miała dzienniczek obywatela, a sąsiedzi mogliby wpisywać do niego uwagi, jedna z nich brzmiałaby: «W tych ciężkich czasach ostentacyjnie śmiała się w głos». Rewelacja!”

    Katarzyna Nosowska

    „Niedorajda to osoba niedoradzona. Taka jak ktoś, kto nie przeczytał tego zbioru felietonów Michała Rusinka. Bo kto je przeczytał, na pewno będzie doradzony w stu procentach i w dodatku będzie dorajdą w wyśmienitym nastroju. Profesor (tak, tak!) Michał Rusinek bezbłędnie wychwytuje i ośmiesza durnotki i głupotki wypisywane w setkach poradników, które po egzegezie Autora trzeba by chyba nazwać bezradnikami. «Egzegeza» – to zabrzmiało groźnie, ale felietony są pisane piórkiem lekkim, ot, są muśnięciem zaledwie. Lecz muśnięciem mistrzowskim. I nie zawsze jest ono dobroduszne, niekiedy to z lekka ironiczne przytyki. A czasem wcale nie z lekka. Ale jakżeż się to czyta! Stereotypowo mówiąc: jednym tchem. A może pleonastycznie «jednym haustem», bo kolejne strony połyka się jak najprzedniejszy trunek wprawiający w wyśmienity humor.

    Czytajmy więc, by z niedorajdy stać się dorajdą. I by jako doradzony już dorajda dorajić Rusinkowi: obnażaj, Waszmość, dalej, bo przecież jeszcze tyle jest poragłupotników na różne tematy, od wychowania dzieci i kotów poczynając, a na budowie domowym sposobem samolotów kończąc”

    profesor Andrzej Markowski, Rada Języka Polskiego

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności