Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Lśnij, morze Edenu (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Dom Wydawniczy REBIS
    Wydawnictwo:
    Dom Wydawniczy REBIS
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    816
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    49,90 zł 24%
    38,02 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    39,90 zł 22%
    31,12 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Zupełnie nietuzinkowa powieść

    Andrés Ibáñez to pisarz uważany za jednego z najlepszych autorów swojego pokolenia w Hiszpanii. Lśnij morze Edenu to osiemset stron wypełnionych emocjami i masą odniesień do światowej literatury. Zachwyca język i styl pisania. Wszystko rozpoczyna się od pewnego pechowego lotu z Los Angeles do Singapuru. Gdzieś na wodach Pacyfiku rozbija się samolot pasażerski a dziewięćdziesięcioro pozostałych przy życiu rozbitków trafia na z pozoru bezludną rajską wyspę, gdzie na pozbawionych kontaktu ze światem zewnętrznym nieszczęśników czyhają najprzeróżniejsze tajemnicze niebezpieczeństwa. Wśród ocalałych są przedstawiciele różnych narodów, zawodów i stanów. Narratorem opowieści jest hiszpański kompozytor Juan Barbarín, zamieszkały w Stanach Zjednoczonych miłośnik muzyki romantycznej i kobiet. Autor w mistrzowski sposób snuje opowieść o świecie pogrążonym w kryzysie i proponuje nową ścieżkę, która rodzi się z muzyki i milczenia.

    (…) Opadaliśmy z zawrotną prędkością, a mimowszystko wydawało mi się, że trwa to całe wieki. Samolotem szarpało jak w czasie turbulencji: wstrząsy następowały jeden po drugim, miało się wrażenie, że leci się w dół z dziesiątego pietra. Dosłownie skakaliśmy na fotelach. Potem maszyna uspokajała się, bez wątpienia pod wpływem prądów powietrza, i niby to zastygała w bezruchu, jakbyśmy znienacka wylądowali i zatrzymali się u celu. Tyle że kilka sekund później wracało okropne uczucie spadania w pustkę i samolot znów ulegał potężnym wstrząsom. Ludzie wokół krzyczeli i płakali. Niektórzy się modlili. Niekiedy silniejszy podmuch wiatru podrywał nas na moment i ponownie zostawiał własnemu losowi. To było naprawdę straszne – ten bezwładny lot, bez pchających nas silników, bez przygotowanego podwozia, bez jakiejkolwiek ochrony, z coraz dotkliwszą świadomością, co nas czeka na dole. Dzikość fal i wichury. Niebieska przepaść rozświetlana przez meduzy. Dziewczyna obok mnie była tak przerażona, że zrobiła się kredowobiała. Jestem przerażona, powiedziała rwącym się głosem. Wcześniej w ogóle się do mnie nie odzywała. Była niezwykle piękną dziewczyną, jedną z tych, co to mają długą szyję i śliczne oczy, spękane wargi i doskonały podbródek. W bajce byłaby księżniczką (…)

    Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności