ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Grona gniewu (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Prószyński Media
    Wydawnictwo:
    Prószyński Media
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    672
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    45,00 zł 24%
    34,29 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    36,00 zł 21%
    28,41 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Nigdzie nie mogą zagrzać miejsca na dłużej 

    Znakomita proza amerykańskiego noblisty. Monumentalna, napisana z rozmachem powieść traktująca o Wielkim Kryzysie w Stanach Zjednoczonych pod koniec lat dwudziestych, XX wieku. Farmerska rodzina z powodu bardzo kiepskiej sytuacji ekonomicznej, decyduje się opuścić Oklahomę, by przenieść się do Kalifornii. Wyruszają w nieznane za lepszym życiem, z  nadzieją za pasem, wszystko stawiając na jedną kartę. Miała to być kraina mlekiem i miodem płynąca, gdzie łatwo znaleźć zatrudnienie. Niestety rzeczywistość okazała się zupełnie inna.  Tam też panuje bezrobocie, a miejscowi są wrogo nastawieni do przybyszów, którzy odbierają im ostatnie miejsca pracy. John Steinbeck idealnie udokumentował to co w tamtym czasie działo się w Stanach, a przykład rodziny, która w powieści grała pierwsze skrzypce dodatkowo podkreślił wagę problemu.  Autor znany z patriotyzmu i miłości do swojego kraju pokazał największe absurdy kapitalizmu. Na tyle trafnie ujął temat, że książka przez jakiś czas była zakazana, gdyż stanowiła zagrożenie dla systemu. Wznowienie Gron gniewu to świetna okazja by zapoznać się z twórczością tego wielkiego pisarza. 

    (…) Ludzie wyszli z domów, wdychając kąsające żarem powietrze i osłaniając nosy. Wyszły z domów i dzieci, nie biegały jednak i nie pokrzykiwały jak zwykle po deszczu. Mężczyźni zatrzymali się u płotów, patrząc na zniszczoną, schnącą w oczach kukurydzę i na nieliczne plamy zieleni przebłyskujące tu i ówdzie spod powłoki kurzu. Patrzyli w milczeniu, nie ruszając się prawie z miejsca. Wyszły z domów i kobiety, by stanąć u boku swych mężczyzn i wyczuć, czy się oni tym razem nie załamią. Badały ukradkiem wyraz ich twarzy, mniejsza bowiem o zboże, byle pozostało coś innego, o wiele ważniejszego. Nieopodal stały dzieci, rysując w kurzu palcami bosych stóp i również starając się przeniknąć dziecinną intuicją, czy ich rodzice załamią się, czy nie. Od czasu do czasu przyglądały się ukradkiem twarzom mężczyzn i kobiet i znowu rysowały palcami stóp równe linie w kurzu. Konie podeszły do koryt z wodą i zanurzyły w niej pyski, odgarniając szary nalot, który osiadł na powierzchni. Po chwili z twarzy zapatrzonych przed siebie mężczyzn znikł wyraz tępego osłupienia, ustępując miejsca twardej, upartej zaciekłości. Teraz kobiety wiedziały, że są bezpieczne i że mężczyźni już się nie załamią. I wtedy spytały: „Cóż poczniemy?” (…)

                                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności