Buduje to
Życie nabrało, kolorowych barw.
Kiedy szczęścia było brak.
Dzięki tobie zaczynam od nowa.
To wszystko budować.
Jesteś jak słońce w pochmurne dni.
Budzisz mnie nim zrobi to świt.
Twój uśmiech który, oglądam z rana.
Być kimś więcej mi pozwala.
Dziś znów wojna na poduszki była.
Każda taka piękna chwila.
Daje mi energie na następny dzień.
Kocham gdy się budzisz i zasypiasz obok mnie.
Życie jest jak mocna cegła.
Będę budował na tych fundamentach.
Odnowy czas, nadszedł dziś dla nas.
Pijemy szampana, tańczymy do rana.
Smutki zostawiamy one nie istnieją.
Nie liczy się tu żaden pieniądz.
To fundament naszej miłości.
Jest w nim szczypta szacunku, zaufania i lojalności.
Ludzie prości tego nie pojmą.
Nie wiedzą co to wspólne dobro.
Remont życia trwa nadal.
Jest ciężko narzekać nie wypada.
Nie rezygnuje jadę dalej.
Każdy fundament doskonale.
Nie musisz rozumieć mnie, tego nie oczekuje.
Robię tak jak to czuje.
Czasem sam siebie zaskakuje.
I swoja przyszłość po prostu buduje.
Będę próbował zawsze z całych sił.
Wiem jedno że, chce się żyć.
Zazdrośni chcą zburzyć moje fundamenty.
Bo jestem szczęśliwy, a dla nich przeklęty.
Nie maja szczęścia i innym zazdroszczą.
Odrzucają rękę pomocną.
Mówią że, mają swój honor i nie chcą sobie pomóc.
Oceniają wszystkich, siedząc tylko w domu.
Nie starają się, bo bywa ciężko.
Ja buduje to choć nie ma lekko.
Też mógłbym nic nie robić.
Znalazłby się tłum, który chciałby mnie dobić.
A szczęście często mamy krok od siebie.
I ja jestem tego pewien.
Otwórz oczy, buduj tak jak ja.
Swój piękny wymarzony świat.
Każdy ma do tego prawo.
Bo życ w szczęściu każdemu dano.
Nawet budząc się rano.
Szczęścia mi nie odebrano.
Ty też nie pozwól by ogarnął cie strach.
Jak się dasz to szach i mat.
Mam siłe a moich fundamentów nie ruszysz niczym.
Z debilami nie będę się liczył.
Chce osiągnąć pełnie swojego życia.
Jest jeszcze wiele rzeczy do zdobycia.
Nie zawsze jest słodko jak dżem z Łowicza.
Te słowa mają dawać wam siłę.
Na każdą minute, na każdą godzinę.
Buduj, odnawiaj to co zepsute.
Nie którzy reprezentują porutę.
Dasz rade przecież, masz to w sercu.
Zostaw tego cząstkę na każdym z fundamentów.
Bo siła w nas, jest cały czas.
Nie pozwól by ogień ci w sercu zgasł.
A tak na sam koniec.
Zostaw zazdrosnym ich paranoje.
Co ja mam robić
1.Znów życie zadało swój cios w plecy
Mnie to boli a ono się cieszy
Szczęście które miałem odeszło
Jestem dorosły a czuje się jak dziecko
Nie umiem stawić niczemu czoła
W dół pochylona moja głowa
Nic nie robię nawet nie próbuje
Alkoholem swoje zdrowie psuje
Z każdym kieliszkiem jest coraz gorzej
Pomóż mi proszę cię Boże
Daj mi siłę bym walczył o swoje
Daj znak a ruszę na podboje
To co mam wiem to jest moje
Te wszystkie marzenia i myśli chore
Nic się nie układa nie skleję tego klejem
Gdzie mam miłość, wiarę, nadzieje
Porzuciłem to czy ty mi to zabrałeś
Pewnie zabrałeś mi jak spałem
Chciałbym czasem zrozumieć ten świat
Zamiast uśmiechu jest kolejna łza
Kolejny raz mam chęci do walki
Czuje się jak postać z bajki
Lecz to wszystko mija nad ranem
Gdy się budzę, nie mam ochoty na śniadanie
Sam nie wiem co ja mam robić
Jak każdy dzień chce mnie dobić.
CO JA MAM ROBIĆ NIE WIEM
PRZEZ TO WSZYSTKO STRACIŁEM NADZIEJE
STRACIŁ SENS ŻYCIA BOBIK
BO CO JA MAM TUTAJ ROBIĆ
2.Chce odkryć wreszcie dokąd ja biegnę
Gdzie ten świat co wszystko jest pięknę
A nie ten co mnie przeraza
W serce wkradła mi się zaraza
Zabiła we mnie ludzkie uczucia
Powoli wszystko ze mnie wyrzuca
Kolejny raz upiłem się
Nie wiem czy to dobre czy złe
Anioła nie ma, diabla też nie
Kto przez to wszystko prowadzi mnie
Szukam odpowiedzi ale jej nie ma
Szukam swojego przeznaczenia
Miłość znikła, wiara upadła.
Nadzieja opuściła wszystkie miasta
Co mam robić dalej nie wiem
Chyba mijam się z własnym celem
Artur tak jak nie jeden was
Chce pojąc ten świat
Ile zalet, ile wad
Każdy z nas ma
Przykre to jest ale cóż
Może chwycę w rękę nóż
I wbije sobie go prosto w serce
Może wtedy będę widział życia trochę więcej
Jak wszystko przelatuje mi przed okiem
Ile rzeczy przepuściłem bokiem
To co nie miało znaczenia
Teraz go nabiera bez wątpienia
Życie się zmienia i my się zmieniamy
Ale czy wszyscy rade tu damy
Może wystarczy być tu tylko sobą
Bliscy w tym na pewno pomogą
Już wiem co mam robić
Iść do przodu i nie dać się dobić.
JUŻ WIEM CO MAM ROBIĆ
W SIŁĘ WŁAŚNIE URÓSŁ BOBIK
SENS ŻYCIA JEST W KAŻDYM Z NAS
WIĘKSZOŚĆ RZECZY POKAŻE NAM CZAS.
Dojdę
Do wszystkiego nie dochodzę od razu.
Oprócz szczęścia, potrzeba też czasu.
Nie pobiegnę choć inni tak robią.
Dojdę powoli, zostawiając ich za sobą.
Wielki wyścig o pieniądz trwa.
Nie przeszkadza im nawet mgła.
Zrobią wszystko, by go mieć.
Nie biegniesz to dla nich jesteś śmieć.
Jesteśmy najlepsi tak sobie wmawiają.
Czyste zasady w dupie je mają.
Biegną lepiej niż sportowiec.
Każdy chce przecież na metę dobiec.
Nie liczą się z innymi, cel to forsa.
Wielki maraton made in polska.
Zostawiają przeszkody byś ich nie wyprzedził.
Nie pomoże tylko bredzi.
Dając innym mylne podpowiedzi.
Podkłada nogę bo nie chce być trzeci.
Tylko pierwsze miejsce jest najważniejsze.
Pieniądze są tu najcenniejsze.
Do tego jeszcze sukces dojdzie.
Zapierdzielają tu o jednym wiośle.
Człowiek ja się nie spieszę, idę powoli.
Dojdę pierwszy nie używając dłoni.
Na ostatnim odcinku oni odpadną.
Przed sama metą, wpadną w bagno.
Pieniądz wtedy nie pomoże im powstać.
Każdy z nas ma drugą postać.
Jedna jest prawdziwa, druga udawana.
Raz jesteśmy sobą. raz udajemy bałwana.
Stoję, patrze jak oni wszyscy biegną.
Ścigają się szybko i prędko.
Ja dalej stoję i na to patrze.
Czy już nie będzie inaczej.
Chyba nie raczej.
Każdy z nas wiem potrzebuje pieniędzy.
Nikt nie chce żyć w nędzy.
Ale zapominamy o najważniejszym.
To nie pieniądz czyni nas być lepszym.
Idę powoli nie widzę jeszcze mety.
Mnie to nie martwi jak was niestety.
Droga po hajs nie jest trudna.
Wkładam serce w to co kocham.
I wygrana jest podwójna.
Nie muszę mieć milionów w domu.
Byle żyło mi się godnie ziomuś.
Ci co wkładają serce, to wygrają.
Ludzie o tym zapominają.
Wszystko byś zrobił, by mieć te parę stów.
Te rymy nie ścinają wam głów.
Ale zwalą cię z nóg.
Dojdę pierwszy, ruszając ostatni.
To wy jesteście jak sterowane lalki.
Steruje tobą demon tego pieniądza.
Dobre rady ty odtrącasz.
Chciałeś mieć, biegłeś lecz się nie udało.
Zamiast po pieniądz do więzienia cie zabrano.
Przekręty szykowała się duża kasa.
Lecz to już nie jest twoja trasa.
Sam sie zgubiłeś, czy ten hajs.
Za swoją chciwość teraz płać.
Ja już widzę, jak niektórzy nie mogą.
W momentach trudnych przestają być sobą.
Wypadają po kolei z tego wyścigu.
Ja mam drogę pełną przygód.
Jestem na mecie a was tu nie ma.
Gdzie są ci najlepsi teraz.
Odpadli a podobno byli faworytami.
I już na samo dno pospadali.
Wkładaj człowiek serce a wygrana będzie twoja.
Taka mała rada moja.
Nie biegnij jak oni, idź powoli.
Obejdzie się bez używania broni.
Dojdziemy to mety kiedyś to wiem.
Ale z wami nie ścigam się.