Życiowe teksty prosto z ulicy - Artur Ulicy

Kup ebooka

18.17 zł
15.08 zł (15,44 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Buduje to

Życie nabrało, kolorowych barw.

Kiedy szczęścia było brak.

Dzięki tobie zaczynam od nowa.

To wszystko budować.

Jesteś jak słońce w pochmurne dni.

Budzisz mnie nim zrobi to świt.

Twój uśmiech który, oglądam z rana.

Być kimś więcej mi pozwala.

Dziś znów wojna na poduszki była.

Każda taka piękna chwila.

Daje mi energie na następny dzień.

Kocham gdy się budzisz i zasypiasz obok mnie.

Życie jest jak mocna cegła.

Będę budował na tych fundamentach.

Odnowy czas, nadszedł dziś dla nas.

Pijemy szampana, tańczymy do rana.

Smutki zostawiamy one nie istnieją.

Nie liczy się tu żaden pieniądz.

To fundament naszej miłości.

Jest w nim szczypta szacunku, zaufania i lojalności.

Ludzie prości tego nie pojmą.

Nie wiedzą co to wspólne dobro.

Remont życia trwa nadal.

Jest ciężko narzekać nie wypada.

Nie rezygnuje jadę dalej.

Każdy fundament doskonale.

Nie musisz rozumieć mnie, tego nie oczekuje.

Robię tak jak to czuje.

Czasem sam siebie zaskakuje.

I swoja przyszłość po prostu buduje.

Będę próbował zawsze z całych sił.

Wiem jedno że, chce się żyć.

Zazdrośni chcą zburzyć moje fundamenty.

Bo jestem szczęśliwy, a dla nich przeklęty.

Nie maja szczęścia i innym zazdroszczą.

Odrzucają rękę pomocną.

Mówią że, mają swój honor i nie chcą sobie pomóc.

Oceniają wszystkich, siedząc tylko w domu.

Nie starają się, bo bywa ciężko.

Ja buduje to choć nie ma lekko.

Też mógłbym nic nie robić.

Znalazłby się tłum, który chciałby mnie dobić.

A szczęście często mamy krok od siebie.

I ja jestem tego pewien.

Otwórz oczy, buduj tak jak ja.

Swój piękny wymarzony świat.

Każdy ma do tego prawo.

Bo życ w szczęściu każdemu dano.

Nawet budząc się rano.

Szczęścia mi nie odebrano.

Ty też nie pozwól by ogarnął cie strach.

Jak się dasz to szach i mat.

Mam siłe a moich fundamentów nie ruszysz niczym.

Z debilami nie będę się liczył.

Chce osiągnąć pełnie swojego życia.

Jest jeszcze wiele rzeczy do zdobycia.

Nie zawsze jest słodko jak dżem z Łowicza.

Te słowa mają dawać wam siłę.

Na każdą minute, na każdą godzinę.

Buduj, odnawiaj to co zepsute.

Nie którzy reprezentują porutę.

Dasz rade przecież, masz to w sercu.

Zostaw tego cząstkę na każdym z fundamentów.

Bo siła w nas, jest cały czas.

Nie pozwól by ogień ci w sercu zgasł.

A tak na sam koniec.

Zostaw zazdrosnym ich paranoje.

Co ja mam robić

1.Znów życie zadało swój cios w plecy

Mnie to boli a ono się cieszy

Szczęście które miałem odeszło

Jestem dorosły a czuje się jak dziecko

Nie umiem stawić niczemu czoła

W dół pochylona moja głowa

Nic nie robię nawet nie próbuje

Alkoholem swoje zdrowie psuje

Z każdym kieliszkiem jest coraz gorzej

Pomóż mi proszę cię Boże

Daj mi siłę bym walczył o swoje

Daj znak a ruszę na podboje

To co mam wiem to jest moje

Te wszystkie marzenia i myśli chore

Nic się nie układa nie skleję tego klejem

Gdzie mam miłość, wiarę, nadzieje

Porzuciłem to czy ty mi to zabrałeś

Pewnie zabrałeś mi jak spałem

Chciałbym czasem zrozumieć ten świat

Zamiast uśmiechu jest kolejna łza

Kolejny raz mam chęci do walki

Czuje się jak postać z bajki

Lecz to wszystko mija nad ranem

Gdy się budzę, nie mam ochoty na śniadanie

Sam nie wiem co ja mam robić

Jak każdy dzień chce mnie dobić.

CO JA MAM ROBIĆ NIE WIEM

PRZEZ TO WSZYSTKO STRACIŁEM NADZIEJE

STRACIŁ SENS ŻYCIA BOBIK

BO CO JA MAM TUTAJ ROBIĆ

2.Chce odkryć wreszcie dokąd ja biegnę

Gdzie ten świat co wszystko jest pięknę

A nie ten co mnie przeraza

W serce wkradła mi się zaraza

Zabiła we mnie ludzkie uczucia

Powoli wszystko ze mnie wyrzuca

Kolejny raz upiłem się

Nie wiem czy to dobre czy złe

Anioła nie ma, diabla też nie

Kto przez to wszystko prowadzi mnie

Szukam odpowiedzi ale jej nie ma

Szukam swojego przeznaczenia

Miłość znikła, wiara upadła.

Nadzieja opuściła wszystkie miasta

Co mam robić dalej nie wiem

Chyba mijam się z własnym celem

Artur tak jak nie jeden was

Chce pojąc ten świat

Ile zalet, ile wad

Każdy z nas ma

Przykre to jest ale cóż

Może chwycę w rękę nóż

I wbije sobie go prosto w serce

Może wtedy będę widział życia trochę więcej

Jak wszystko przelatuje mi przed okiem

Ile rzeczy przepuściłem bokiem

To co nie miało znaczenia

Teraz go nabiera bez wątpienia

Życie się zmienia i my się zmieniamy

Ale czy wszyscy rade tu damy

Może wystarczy być tu tylko sobą

Bliscy w tym na pewno pomogą

Już wiem co mam robić

Iść do przodu i nie dać się dobić.

JUŻ WIEM CO MAM ROBIĆ

W SIŁĘ WŁAŚNIE URÓSŁ BOBIK

SENS ŻYCIA JEST W KAŻDYM Z NAS

WIĘKSZOŚĆ RZECZY POKAŻE NAM CZAS.

Dojdę

Do wszystkiego nie dochodzę od razu.

Oprócz szczęścia, potrzeba też czasu.

Nie pobiegnę choć inni tak robią.

Dojdę powoli, zostawiając ich za sobą.

Wielki wyścig o pieniądz trwa.

Nie przeszkadza im nawet mgła.

Zrobią wszystko, by go mieć.

Nie biegniesz to dla nich jesteś śmieć.

Jesteśmy najlepsi tak sobie wmawiają.

Czyste zasady w dupie je mają.

Biegną lepiej niż sportowiec.

Każdy chce przecież na metę dobiec.

Nie liczą się z innymi, cel to forsa.

Wielki maraton made in polska.

Zostawiają przeszkody byś ich nie wyprzedził.

Nie pomoże tylko bredzi.

Dając innym mylne podpowiedzi.

Podkłada nogę bo nie chce być trzeci.

Tylko pierwsze miejsce jest najważniejsze.

Pieniądze są tu najcenniejsze.

Do tego jeszcze sukces dojdzie.

Zapierdzielają tu o jednym wiośle.

Człowiek ja się nie spieszę, idę powoli.

Dojdę pierwszy nie używając dłoni.

Na ostatnim odcinku oni odpadną.

Przed sama metą, wpadną w bagno.

Pieniądz wtedy nie pomoże im powstać.

Każdy z nas ma drugą postać.

Jedna jest prawdziwa, druga udawana.

Raz jesteśmy sobą. raz udajemy bałwana.

Stoję, patrze jak oni wszyscy biegną.

Ścigają się szybko i prędko.

Ja dalej stoję i na to patrze.

Czy już nie będzie inaczej.

Chyba nie raczej.

Każdy z nas wiem potrzebuje pieniędzy.

Nikt nie chce żyć w nędzy.

Ale zapominamy o najważniejszym.

To nie pieniądz czyni nas być lepszym.

Idę powoli nie widzę jeszcze mety.

Mnie to nie martwi jak was niestety.

Droga po hajs nie jest trudna.

Wkładam serce w to co kocham.

I wygrana jest podwójna.

Nie muszę mieć milionów w domu.

Byle żyło mi się godnie ziomuś.

Ci co wkładają serce, to wygrają.

Ludzie o tym zapominają.

Wszystko byś zrobił, by mieć te parę stów.

Te rymy nie ścinają wam głów.

Ale zwalą cię z nóg.

Dojdę pierwszy, ruszając ostatni.

To wy jesteście jak sterowane lalki.

Steruje tobą demon tego pieniądza.

Dobre rady ty odtrącasz.

Chciałeś mieć, biegłeś lecz się nie udało.

Zamiast po pieniądz do więzienia cie zabrano.

Przekręty szykowała się duża kasa.

Lecz to już nie jest twoja trasa.

Sam sie zgubiłeś, czy ten hajs.

Za swoją chciwość teraz płać.

Ja już widzę, jak niektórzy nie mogą.

W momentach trudnych przestają być sobą.

Wypadają po kolei z tego wyścigu.

Ja mam drogę pełną przygód.

Jestem na mecie a was tu nie ma.

Gdzie są ci najlepsi teraz.

Odpadli a podobno byli faworytami.

I już na samo dno pospadali.

Wkładaj człowiek serce a wygrana będzie twoja.

Taka mała rada moja.

Nie biegnij jak oni, idź powoli.

Obejdzie się bez używania broni.

Dojdziemy to mety kiedyś to wiem.

Ale z wami nie ścigam się.