Życie wierszem pisane - Andrzej Gregorczyk

Kup ebooka

30.00 zł
24.90 zł (30,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

SPIS TREŚCI

AFORYZMY

WIERSZE PIERWSZE. TOMIK I

POZDROWIENIE

TĘSKNOCIE SIĘ NIE DAM

JAK PRZEMIJA CZAS

WRONY

BRZOZY I JA

GÓRO

NA OPTY I TELIGĘ

TE DNI

JESZCZE PIERWSZY

ZEZWIERZĘCENIE

MY ŻYĆ I TWORZYĆ CHCEMY

CZCIJ OJCA SWEGO I MATKĘ SWOJĄ

MAM DZIADKÓW

ZAKOCHANE NA WIOSNĘ

PRZEBUDZENIE

POWROTY

DZIEWCZYNIE UKOCHANEJ

PRAGNIENIE

ŻNIWNA DZIEWCZYNA

DRWIĄCE SERCE

A LIST DO MNIE

PLATO NICZYJA MIŁOŚĆ

JESIENNE NIUANSE

RAJ

WIEŚ

MOJE MORZE

ORGIE

MAŁPIE FIGLE

ŻOŁNIERZ POKOJU

PRZYSIĘGA

MAMO, DO DOMU WRACAM

ULICA, KTÓRĄ ZNAM

DWIE TWARZE

DWIE PERŁY

BYŁEŚ!

DODA MA

SZAŁ

IDĘ

JESZCZE NIE CZAS

NIE TAK ŁATWO

W TAJEMNICY PRZED PANEM BOGIEM

ARACHNOFOBIA

TOMIK II

CO MOGĘ CI DAĆ

NIE PUSTKA

WOLNOŚĆ

HOMO ERZAC

CZAS DLA NAS

WIARA

CKLIWOŚĆ

BEZ ŚLADU

NIEOBYCZAJ

TYLE TO ZA MAŁO

ZA MAŁO

NIE MIEJ ŻALU

PISZĘ

NIE ODBIERAJCIE MI PIÓRA

KRZYK

JAK BOLI

BÓL

STRACH MARZYĆ

STAROŚĆ

SCENARIUSZ NA ŻYCIE

ZDRADA

PRAWDA

RYBKA WANDA

WYBÓR PROSTY

W SKRÓCIE

TEKST DLA SKALDÓW

ROZMOWY

DOBA

WIGILIA

WIERSZ NAD WIERSZAMI

NADZIEJA

KU PAMIĘCI

BOŻE NARODZENIE

TERAZ I NA WIEKI

MATKA NIEZNANA

MOJA IRLANDIA

DEKLARACJA

NA ŻYCZENIE

BEZ WYJŚCIA

CEL

DLACZEGO MILCZYSZ?

SEN

POPATRZ!

MIRAŻ

MĄDRA ROSA

KAMIENNA DROGA

HERBACIANA NOC

KITCE NA WIOSNĘ

NASZ RAJ OBIECANY

ZABIJCIE TĘ MIŁOŚĆ

AFORYZMY

Zbytek łaski za opłacone oklaski.

A

Nie leć z pięściami do własnych myśli.

G

Jest takie coś, co zawiera wszystkie mądre i mniej mądre dzieła... To życie.

A

Żeby żyć było można godnie, potrzeba wiele garści złota.

G

Garść złota to za mało, żeby można było żyć godnie, nie starczy nawet na chleb do końca życia.

A

Życie może być bajką, pod warunkiem że sami napiszemy do niego scenariusz i nauczymy się dobrze grać rolę szczęśliwych!

G

Życie poczęte nie posiada wiedzy o swym przyszłym bycie.

A

Słowo kocham oznacza jedno – oczekuję tego samego od Ciebie.

G

Każdemu wolno kochać, każdy powinien być kochany.

A

Kocham! – to nie zawsze znaczy, że wiem, co robię.

G

Nie okłamuj bliźniego swego, że kochałeś jego pierwszego, bo przedtem kochałeś siebie samego.

A

Miłość to odnalezienie pola pod przyszłe łany przemian.

G

Miłość to cierpienie, ból i zdrada!!!

A

Zdradzając, niczego nie udowadniasz! Zdradzasz samego siebie.

Zmysły

Wzrok ogień rozpala

Słuch żarna napędza

Węch chleb piecze

Smak budzi pragnienie

Dotyk... Lepiej nie dotykać!!!

A

Czy akt jest czynem? Nie zawsze, czasami wszystko kończy się aktem.

G

Nie ma prawdy gorszej lub lepszej, jest taka, jaka jest!

A

Ucz się głośno myśleć, gdy będziesz chciał skłamać.

G

Bijąc się w piersi, uważaj, abyś sobie mózgu nie uszkodził!

A

Do końca nic nie jest prawdą ani kłamstwem.

G

O cierpieniu nie wie nikt, kto nie zdradził lub nie był zdradzony!

A

Tylko trawa rośnie po cichu.

G

Na początku było słowo, po nim wiersz, piosenka, debata... prokurator...!

A

Słowo rzucone na wiatr to dym po spalonej logice.

G

Życzenie: "obyś był" to czas nieokreślony.

A

Komu warto – to warto, a innym wytartą kartą, niech się chłamem chwalą i na buzię walą!

G

Nie krzycz, nikt cię nie usłyszy, nawet mądry, a reszcie popękają bębenki.

A

Obalić mit o człowieku prawym to patrzeć, jak skręca w lewo.

Polityka nie żywi, a kłamie, ale jest niezbędna w życiu.

G

Zawsze podążaj własną drogą, a bagaż nie będzie ci ciążył.

A

Żyj tak, aby było cię słychać, widzieć, w innym przypadku popełniasz samobójstwo.

G

Trudno jest zrozumieć świat, trudniej zrozumieć ludzi, których znamy i nie znamy.

Najtrudniejsze, gdy to nas, świat i ludzi, oceniają inni.

A

Ja to problem, my to już wojna.

G

Masz sumienie? Sam sobie jesteś sędzią i katem.

A

Sumienie musi boleć, jeśli nie boli, już nie żyjesz.

G

Posiadasz duszę? To nie umieraj przed ciałem.

A

Czystość to niebyt!

G

Grzechem jest też niechęć do poznania smaku jabłka.

A

Czy zrywając nadmiar kwiatów, nie dokonujemy aborcji?

G

Bywa nieraz tak, że to, na co czekasz, dawno już minęło.

A

Pamięć musi mieć źródło przeżyć.

G

Zbłądzić to nie grzech, ale błądzić świadomie to już grzech.

A

Jeśli mam wierzyć w Boga, to muszę uwierzyć, że jestem jego cierpieniem.

G

Jeżeli Bóg cierpiał za nasze winy, to dlaczego od ludzi wymaga takiej ofiary?

Bóg jest, ale Go nie ma wtedy, gdy jest potrzebny.

A

Nie ma Boga na ziemi, jest wstyd za życie i strach przed śmiercią.

G

Wątpliwe jest usprawiedliwienie zbrodni, kierując się miłością do ofiary.

A

Nie strój się w piórka moralności, cherubinem będziesz po śmierci.

G

Nie obrażaj się, zanim nie zostaniesz obrażony.

A

Obłudnikami są ci, co twierdzą, że przez życie szli prostą drogą. Taka nie istnieje.

G

Pamięć zapożyczona jest płytka.

A

W każdej chwili można doznać obrażeń w wyniku obrażania się.

G

Łopian jest gorzki, róża wonna, sądzisz, że jesteś pośrodku?

A

Obrazą nigdy nie będzie prawda!

G

Jad w słodkiej bombonierce to codzienność.

A

Bez sensu walka grzechotnika z ogniem.

G

Rozbiłeś głowę o mur? Nie poprawiaj tynku, będzie ci przypominał, jaką idiotyczną podjąłeś decyzję.

A

Gdy głupota się przepycha, puść ją przodem, za nią idzie rozsądek, z nim się zabierz.

G

Człowiek bezczelny widzi lepiej, prawie nie słyszy i nie czuje nic.

A

Sukces ma wielu ojców, do porażki nie chce się przyznać nikt.

G

Zjawisko pamięci nie występuje u życiowych trupów.

A

Ubierasz się w wilczą skórę, liczysz, że cię nie rozpoznają, a przecież urodziłeś się barankiem.

G

Wszystkie drzewa stoją obok siebie. A te samotne? Nigdy tak nie było!

A

Nawet w gęstym lesie każde drzewo czuje się samotne, czeka na wiatr, by wysmagać sąsiada po twarzy.

G

Gdy podajesz serce na dłoni, uważaj, aby nie wpadło ci w błoto!

A

Nie zalewaj się łzami, bo za chwilę będzie powód do następnych łez.

G

Łza, która spadnie na ziemię, niewielki ślad zostawi, lecz jak na rozpaloną głowę spadnie, wyparuje bez śladu z obcymi ci myślami.

A

Łzy to nieskroplona para wodna.

G

Były mity o Syzyfie, a ty co? Wciąż w tym samym syfie!

A

Była sprawa, są ofiary.

G

Piękne życie jest codzienną modlitwą!

A

Świętem jest dzień, w którym całkowicie byłeś sobą.

G

Zapłatą za każde życie jest śmierć.

A

Dobry za życia, jeszcze lepszy po śmierci – do ciężkiej pracy... i wspomnień.

G

Brałeś udział w życiu, możesz liczyć jedynie na nagrodę od Boga.

A

Będą ci wręczać order, wyręcz ich, zaoszczędzisz sobie kolejnej szpili!

G

Liczysz na swój pomnik? Nie łudź się, wszystkie cokoły zajęte.

A

Licz się z tym, że i twoja drabina kariery ma podcięte szczeble.

G

Wojny wybuchają nie dlatego, że sąsiad nam się nie podoba, lecz dlatego, że ma to, czego my nie mamy.

A

W rewolucji nieważne jest białe czy czerwone, ważne jest miejsce dla nowych elit.

G

Nikt nie jest biedny, musi tylko odnaleźć skarb w sobie i umieć się nim podzielić.

A

Błagasz o litość – a co to jest?

G

Straciłeś wszystko, to nic, masz miejsce na nowe!

A

Więcej jest ludzi brudnych niż czystych.

G

Paznokcie, buzia czyste, słownictwo, sumienie – ściek komunalny.

A

Pracuj, pracuj, a garb ci sam wyrośnie.

G

Cała sterta prania! A portfel? Też wyprany.

A

Prosisz się o kłopoty? Zabieraj moje!

G

Skradłeś komuś uczucie, powiększyłeś bezkarnie swoją kolekcję.

A

Histeria, panika – słabości to znak.

G

Stać cię, jesteś bogaty, podziel się nawet własną krwią, uważaj jednak, komu oddajesz swoje DNA.

A

Czasami słowa wiele znaczą, czasami też są nic niewarte.

G

Nie bądź za mądry, bo cię pająki za obraz wciągną historii po tobie.

A

Zbrodnia jest z natury karą.

G

Zemsta pustką nadziei na pojednanie świeci.

A

Unikaj Andrzejów, jeśli nie chcesz być przy nadziei.

G

Raz skłamiesz, a będziesz więźniem wielu następnych kłamstw. Prawda cię wyzwoli!

A

Nie ci, co nie słyszą, ale ci, co dobrze słyszą, bratają się ze śmiertelną ciszą.

G

Mówisz nikt – krzywdzisz siebie i innych, zawsze gdzieś, kiedyś, ktoś, może tym razem to ty?

A

Gołębia wdzięczność: ty jemu chleb, ziarno, on tobie gówno za darmo.

G

Wołają: "Ty!", nie zgłaszaj się od razu, może za tobą stoi ktoś wyższy od ciebie.

A

O uczciwości mówisz, spójrz w lustro i poczekaj, z czego posypie się szkło.

G

Zanim wydasz osąd, wykonaj wyrok na sobie.

A

Chcesz zachować czystość – zaszyj sobie usta.

G

Warto nieraz wznieść się na wyżyny, stamtąd lepiej można wybrać miejsce upadku.

A

Być jak R.K., odszukać R.K., to paranoja, spotkać R.K., to już paragnoja.

Gniezno, 1980–2025

POZDROWIENIE

Hej, wiatry, wiatry szalone!

Śmigłe, niedogonione.

Wam słowa swe powierzam,

Zwierzam się z myśli i słów.

Nieście słowa rzeczone:

Na wiatr... a jednak spełnione.

Przestrzeń ogromna od celu mnie dzieli,

Nie sposób przejść ni przebiegnąć.

Więc pozdrawiam ja was:

Oczy zielone, usta spragnione.

Treść pozdrowień bratu...

Wiatrowi powierzam.

On mnie nie zawiedzie,

Choć w różne goni strony.

Pozdrawiam Cię przez zieleń łąk,

Gąszcz lasów i błękit nieba.

Pozdrowienie szczere ślę.

Nie dlatego, że jest mi źle,

Lecz dlatego, że tęsknię za Tobą.

Nękam się z czasu chorobą.

Wiej, wietrze, bracie wierny,

Nieś słowa me radosne.

A nie zabłądź w górze czasem,

Bo zapomnisz, co powtórzyć masz.

Mej dziewczynie tam daleko.

Ona czeka... chwile liczy,

Aż muśnie ją zefirka powiew.

Zwiastun kołysanki drzew...

Gdy będziesz już tam u niej,

Wszystko powtórz jej.

Niech zakwitnie pąsem twarz,

W oczy najdzie słona łza.

Włosy ciemne, długie porozrzucaj.

Spraw, by zrozumiała mnie.

Powtórz, że blisko chciałbym

Przy niej być!

Daj jej naręcze polnych kwiatów,

Coś zerwał w locie swym.

By wyrazić naszą wdzięczność,

Że wysłuchać chciała nas.

A na koniec wspomnij o tym,

Że ze wszystkich myśli

Myśl o niej najbardziej cenię dziś.

Słowa zgubisz! – powiem potem.

Potem żegnaj ją ode mnie,

Muśnij ukochane lico.

Niechaj żadna burza

Tego lica nie zachmurza.

I powracaj znowu tu,

Aby dalej towarzyszyć mi.

Ciemne chmury porozrzucać

I przybliżyć dzień powrotu.

Zamość, 16 lipca 1976