Życie ofiarowane. Poradnik dla mężczyzn rozeznających powołanie zakonne - Benedict Croell OP, Andrew Hofer OP

Kup ebooka

34.90 zł
27.22 zł (16,89 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Ty­tuł ory­gi­na­łu

A Li­ving Sa­cri­fi­ce: Gu­idan­ce for Men Di­scer­ning Re­li­gio­us Life

Vian­ney Vo­ca­tions, Val­do­sta, Geo­r­gia

? Fr. Be­ne­dict Cro­ell O.P. & Fr. An­drew Ho­fer O.P.

All ri­ghts re­se­rved. Pu­bli­shed 2019.

? Co­py­ri­ght for this edi­tion by Wy­daw­nic­two W dro­dze, 2022

Re­dak­tor pro­wa­dzący - Mi­chał Go­lu­biew­ski OP

Re­dak­cja - Agniesz­ka Czap­czyk

Ko­rek­ta - Li­dia Ko­złow­ska, Agniesz­ka Czap­czyk

Skład i ła­ma­nie - Pil­crow Stu­dio

Re­dak­cja tech­nicz­na - Jó­ze­fa Kur­pisz

Pro­jekt okład­ki i lay­outu - Krzysz­tof Lor­czyk OP

Fo­to­gra­fia (s. 2) - phi­lipp pilz | unsplash.com

Ni­hil ob­stat

Po­znań, dnia 12 pa­ździer­ni­ka 2022 roku, Ks. dr Adam Adam­ski COr, cen­zor

Im­pri­ma­tur

Po­znań, dnia 12 pa­ździer­ni­ka 2022 roku, nr 5532/2022,

Bi­skup Grze­gorz Bal­ce­rek, wi­ka­riusz ge­ne­ral­ny

ISBN 978-83-7906- 563-9 (wer­sja dru­ko­wa­na)ISBN 978-83-7906- 564-6 (wer­sja elek­tro­nicz­na)

Wy­daw­nic­two Pol­skiej Pro­win­cji Do­mi­ni­ka­nów W dro­dze sp. z o.o.

Wy­da­nie I

ul. Ko­ściusz­ki 99, 61-716 Po­znań

tel. 61 850 47 52

sprze­daz@wdro­dze.pl

www.wdro­dze.pl

"Wy­ra­żam uzna­nie dla ojca Be­ne­dic­ta Cro­el­la OP i ojca An­drew Ho­fe­ra OP za pu­bli­ka­cję ksi­ążki Ży­cie ofia­ro­wa­ne. Po­rad­nik dla mężczyzn ro­ze­zna­jących po­wo­ła­nie za­kon­ne. Za­rów­no mło­dzi mężczy­źni, jak i dusz­pa­ste­rze po­wo­łań znaj­dą tu so­lid­ny ma­te­riał, któ­ry po­mo­że w ro­ze­zna­niu po­wo­ła­nia do ży­cia za­kon­ne­go. In­for­ma­cje są za­ra­zem prak­tycz­ne, po­da­ją szcze­gó­ły o ró­żnych for­mach ży­cia za­kon­ne­go, któ­re kan­dy­dat może sta­rać się po­znać, jak i za­ko­rze­nio­ne w tra­dy­cji Ko­ścio­ła. Przy­kład wie­lu świ­ętych daje kon­kret­ne świa­dec­two cha­ry­zma­tów ró­żnych za­ko­nów, któ­re two­rzą bo­ga­tą mo­zai­kę ży­cia za­kon­ne­go w Ko­ście­le ka­to­lic­kim. Ta ksi­ążka z pew­no­ścią oka­że się cen­ną po­mo­cą dla mło­dych mężczyzn ro­ze­zna­jących Boże we­zwa­nie, aby od­po­wie­dzie­li w spo­sób pew­ny i pe­łen za­ufa­nia na na­tchnie­nia Du­cha Świ­ęte­go".

kar­dy­nał Ro­bert Sa­rah, pre­fekt Kon­gre­ga­cji Kul­tu Bo­że­go i Dys­cy­pli­ny Sa­kra­men­tów w la­tach 2014-2021

"Ksi­ążka ofe­ru­je mło­dym mężczy­znom mo­żli­wo­ść zgłębia­nia ta­jem­ni­cy try­ni­tar­nej przez słu­cha­nie Je­zu­sa Chry­stu­sa, ubo­gie­go, czy­ste­go i po­słusz­ne­go".

ar­cy­bi­skup J. Au­gu­sti­ne Di Noia OP, Wa­ty­kan

"Kie­dy w ser­cu ro­dzi się pra­gnie­nie po­świ­ęce­nia ca­łe­go ży­cia jako naj­wła­ściw­szej od­po­wie­dzi na za­pro­sze­nie Tego, któ­ry przy­cho­dzi ob­ja­wić przy­ja­źń Boga ze świa­tem, dro­ga, któ­ra się wte­dy otwie­ra przed nami, jest za­rów­no ra­do­sna, jak i onie­śmie­la­jąca. Cie­szy­my się w ta­kiej sy­tu­acji ze zna­le­zie­nia to­wa­rzy­szy, któ­rzy wy­ra­ża­ją swo­ją przy­ja­źń z nami przez dzie­le­nie się swo­im do­świad­cze­niem, przez czy­nie­nie na­szych kro­ków pew­ny­mi, da­jąc im za­rów­no re­alizm, jak i śmia­ło­ść, a ta­kże ufa­jąc na­szej zdol­no­ści od­naj­dy­wa­nia dro­gi, gdy po­zwa­la­my się kie­ro­wać Du­cho­wi. Ta ksi­ążka po­cho­dzi od ta­kich nie­oce­nio­nych przy­ja­ciół".

o. Bru­no Ca­do­ré OP, ge­ne­rał Za­ko­nu Ka­zno­dziej­skie­go w la­tach 2010-2019

"Oj­ciec Be­ne­dict i oj­ciec An­drew po­przez zba­lan­so­wa­nie in­for­ma­cji prak­tycz­nych, oso­bi­stej nar­ra­cji i tra­dy­cji ka­to­lic­kiej opra­co­wa­li do­sko­na­łe źró­dło dla mężczyzn na ka­żdym eta­pie ro­ze­zna­nia".

John Ga­rvey, pre­zy­dent The Ca­tho­lic Uni­ver­si­ty of Ame­ri­ca

"Ksi­ążka ta ro­ze­zna­jące­mu, któ­ry szcze­rze po­szu­ku­je świ­ęto­ści, za­da­je py­ta­nie fun­da­men­tal­ne: "Czy je­stem po­wo­ła­ny, by ofia­ro­wać ży­cie tyl­ko Je­zu­so­wi?". Ka­żdy czło­wiek, któ­ry my­śli o ka­pła­ństwie, po­wi­nien prze­czy­tać tę ksi­ążkę. Po­mo­że ona z pew­no­ścią od­kryć po­wo­ła­nie, do któ­re­go stwo­rzył go Bóg, aby żyć w tym świe­cie, czy to jest ży­cie za­kon­ne, czy ka­pła­ństwo die­ce­zjal­ne".

ks. Jeff Eirvin, wi­ce­pre­zy­dent Na­ro­do­wej Kon­fe­ren­cji Die­ce­zjal­nych Dusz­pa­ste­rzy Po­wo­łań

"Na­pi­sa­na z wra­żli­wo­ścią, a jej głębo­ka teo­lo­gicz­na tre­ść po­da­na jest w przy­stęp­ny spo­sób. Ży­cie ofia­ro­wa­ne daje so­lid­ne, prak­tycz­ne wska­zów­ki dla ka­to­li­ków ro­ze­zna­jących po­wo­ła­nie do ży­cia za­kon­ne­go. Au­to­rzy czer­pią mądro­ść od oj­ców i dok­to­rów Ko­ścio­ła, zwłasz­cza św. To­ma­sza z Akwi­nu, a ta­kże ze wspó­łcze­sne­go na­ucza­nia Ma­gi­ste­rium. Umie­jęt­nie uni­ka­jąc nie­bez­pie­cze­ństw: psy­cho­lo­gi­zo­wa­nia i spi­ry­tu­ali­za­cji, przed­sta­wia­ją szcze­ry opis ra­do­ści i wy­zwań zwi­ąza­nych z prze­ży­wa­niem ślu­bów ubó­stwa, czy­sto­ści i po­słu­sze­ństwa".

prof. Dawn Eden Gold­ste­in, Holy Apo­stles Col­le­ge and Se­mi­na­ry, au­tor­ka Dresz­czu czy­sto­ści

"Jako ro­dzi­ce, któ­rzy mo­dlą się, aby na­sze dzie­ci były po­słusz­ne na­tchnie­niom Du­cha Świ­ęte­go, gdzie­kol­wiek je po­pro­wa­dzi, je­ste­śmy bar­dzo wdzi­ęcz­ni o. Ho­fe­ro­wi i o. Cro­el­lo­wi za Ży­cie ofia­ro­wa­ne. Ksi­ążka ta, głębo­ko teo­re­tycz­na i nie­zwy­kle prak­tycz­na za­ra­zem, to praw­dzi­wy skarb na te­mat męskie­go ży­cia za­kon­ne­go. Czy­tel­nik znaj­dzie wska­zów­ki dla ro­ze­zna­nia, rady do­ty­czące my­śle­nia i po­stępo­wa­nia pod­czas wi­zy­ty we wspól­no­cie za­kon­nej, a ta­kże w pró­bach i po­ku­sach, któ­re cze­ka­ją po wstąpie­niu do za­ko­nu. Na­ucza­nie Ko­ścio­ła o ży­ciu za­kon­nym - jako zna­ku escha­to­lo­gicz­nym kró­le­stwa Bo­że­go - jest tu­taj przed­sta­wio­ne z pi­ęk­ną kla­row­no­ścią, a pod­sta­wo­we cno­ty chrze­ści­ja­ńskie - ze szcze­gól­nym pod­kre­śle­niem ich za­sto­so­wa­nia dla aspi­ru­jących do ży­cia za­kon­ne­go (np. wia­ra, na­dzie­ja, mi­ło­ść i roz­trop­no­ść). Ko­ściół w tej ksi­ążce wy­ja­śnia i prze­ma­wia z mądro­ścią wie­ków, za­rów­no prze­szło­ści, jak i te­ra­źniej­szo­ści. Ka­żdy mło­dy mężczy­zna (lub kto­kol­wiek po­ma­ga­jący mło­dym lu­dziom ro­ze­znać i za­an­ga­żo­wać się w po­wo­ła­nie) uzna tę ksi­ążkę za nie­zbęd­ną. Cóż to za dar dla Ko­ścio­ła!"

dr An­drew Swaf­ford, re­dak­tor i wspó­łtwór­ca Gre­at Ad­ven­tu­re Ca­tho­lic Bi­ble

Sa­rah Swaf­ford, au­tor­ka Emo­tio­nal Vir­tue

Przed­mo­wa

Ka­żda hi­sto­ria dro­gi do ka­pła­ństwa czy ży­cia za­kon­ne­go jest nie­po­wta­rzal­na. Bóg spo­ty­ka nas na ście­żkach ży­cia i za­pra­sza do pó­jścia za Nim. Ta wędrów­ka do ży­cia za­kon­ne­go na­zna­czo­na jest świ­ętym do­świad­cze­niem pe­łne­go mi­ło­ści i ta­jem­ni­cze­go we­zwa­nia Bo­że­go dla ka­żde­go z nas. Zbyt często wy­obra­ża­my so­bie, że w na­szym ży­ciu głos Boga z mocą wska­że Jego plan. Cza­sa­mi tak się dzie­je, ale naj­częściej Duch Boży mówi do nas, a na­wet szep­cze, w ci­szy na­sze­go ser­ca. Stąd też wa­żna jest po­sta­wa uwa­żne­go słu­cha­nia. Co Bóg mówi w tym frag­men­cie Pi­sma Świ­ęte­go? Ja­kie jest zna­cze­nie tego wy­da­rze­nia w moim ży­ciu? Czy może Bóg mówi do mnie przez tę oso­bę? Dla­cze­go mam tak sil­ne po­czu­cie przy­na­le­żno­ści, kie­dy je­stem we wspól­no­cie bra­ci? Boże spo­so­by ko­mu­ni­ka­cji z nami mogą być alu­zyj­ne lub bez­po­śred­nie, ci­che lub gło­śne, pe­łne po­ko­ju lub na­wet bu­dzące prze­ra­że­nie1. A do nas na­le­ży uwa­żne słu­cha­nie.

Ty­tuł tej ksi­ążki daje nam po­cząt­ko­wy wgląd w we­zwa­nie do ży­cia za­kon­ne­go. Boże za­pro­sze­nie do na­śla­do­wa­nia Chry­stu­sa we wspól­no­cie wy­ma­ga od nas w od­po­wie­dzi ofia­ro­wa­nia ży­cia. Sło­wo "ofia­ro­wać" ozna­cza "po­świ­ęcić, uczy­nić świ­ętym". Z ini­cja­ty­wy i za­pro­sze­nia Boga wy­pły­wa na­sza go­to­wo­ść do pod­jęcia we­zwa­nia do świ­ęto­ści i podąża­nia za wolą Bożą. Sta­je­my się świ­ęci dzi­ęki wspó­łpra­cy na­szej ludz­kiej woli z ła­ską Bożą, Bożą ini­cja­ty­wą. Kie­dy czy­ta­my Wy­zna­nia św. Au­gu­sty­na, wi­dzi­my, że ten świ­ęty mąż do­strze­ga z per­spek­ty­wy cza­su, jak Bóg nie­ustan­nie mu to­wa­rzy­szył. Ła­ska była obec­na, ale mu­sia­ła jesz­cze po­ja­wić się zgo­da na wspó­łpra­cę z tym za­pro­sze­niem, a ten pro­ces może trwać dłu­gi czas. (Bar­dzo za­chęcam ka­żde­go na dro­dze ro­ze­zna­nia do prze­czy­ta­nia Wy­znań św. Au­gu­sty­na). Będąc do­brym Oj­cem, Bóg ci­ągle za­pra­sza nas, a nie przy­mu­sza, aby zbli­żyć się do ży­cia Bo­że­go prze­ja­wia­jące­go się w ży­ciu za­kon­nym. Mu­si­my zro­bić krok do przo­du w od­po­wie­dzi na Boże za­pro­sze­nie i we­zwa­nie.

Od pierw­szych stron Pi­sma Świ­ęte­go wi­dzi­my, jak Bóg po­wo­ły­wał kon­kret­nych lu­dzi na swo­je słu­gi, na­rzędzia Jego do­bro­ci. Abra­ham, nasz oj­ciec w wie­rze, zo­stał we­zwa­ny, by opu­ścić oj­czy­znę i ro­dzi­nę i udać się do nie­zna­ne­go miej­sca. Wia­ra uzdol­ni­ła go, by pó­jść za świ­ętym we­zwa­niem i dać po­czątek na­ro­do­wi, któ­ry stał się na­ro­dem obiet­ni­cy. Mo­jżesz, któ­ry my­ślał o so­bie, że nie jest wy­star­cza­jąco elo­kwent­ny, zo­stał we­zwa­ny, by iść do fa­ra­ona i prze­ko­nać go, by uwol­nił jego bra­ci Izra­eli­tów. Uczy­nił to ra­zem ze swo­im bra­tem Aaro­nem i dał po­czątek przy­mie­rzu, któ­re zmie­ni­ło nie­wol­ni­ków w lud Boga. Kie­dy czy­ta­my pro­ro­ków, sły­szy­my hi­sto­rie, jak to zo­sta­li po­wo­ła­ni do ca­łko­wi­tej zmia­ny ży­cia, by mo­gli stać się gło­si­cie­la­mi Bo­że­go sło­wa, po­ko­ju i po­jed­na­nia wśród lu­dzi, któ­rym słu­ży­li. Wszy­scy też zna­my opo­wie­dzia­ną trzy­krot­nie w Dzie­jach Apo­stol­skich hi­sto­rię we­zwa­nia św. Pa­wła (zob. Dz 9,1-19; 22,4-16; 26,12-18, a ta­kże Ga 1,13-24). To za­pro­sze­nie prze­mie­nia­jące ży­cie, któ­re przez stu­le­cia uka­zu­je lu­dziom wiel­ką ta­jem­ni­cę Chry­stu­sa.

Rów­nież wi­dzi­my, jak Ma­ry­ja, mat­ka Je­zu­sa Chry­stu­sa, zo­sta­ła we­zwa­na w spo­sób ta­jem­ni­czy, głębo­ki i świ­ęty. Ewan­ge­lia św. Łu­ka­sza, mó­wi­ąc o tym we­zwa­niu, uka­zu­je jej mo­co­wa­nie się z prze­sła­niem anio­ła: "Ja­kże się to sta­nie, sko­ro nie znam męża?" (Łk 1,34)2. Mło­da ko­bie­ta z Na­za­re­tu wy­ko­na­ła tak wiel­ki skok wia­ry, że Bóg użył tej wia­ry, aby na­ro­dził się Zba­wi­ciel świa­ta. Nie ma prze­sa­dy w po­wie­dze­niu, że wszy­scy je­ste­śmy we­zwa­ni, by stać się na­rzędzia­mi Bo­żej do­bro­ci w świe­cie. Wi­ęk­szo­ść z nas nie będzie mia­ła ta­kie­go wpły­wu jak Dzie­wi­ca Mat­ka, ale Bóg uży­je na­szej do­bro­ci, by sta­ła się Bożą do­bro­cią i by lu­dzie mo­gli dzi­ęki nam do­świad­czać Bo­że­go mi­ło­sier­dzia. Zna­czące, że au­tor Li­stu do He­braj­czy­ków wkła­da w usta Je­zu­sa sło­wa będące cy­ta­tem z Psal­mu 40: "Oto idę - w zwo­ju ksi­ęgi na­pi­sa­no o Mnie - abym spe­łniał wolę Two­ją, Boże" (Hbr 10,7). Sło­wo Boże w Psal­mach sta­je się dro­gą po­zna­nia Boga i roz­po­zna­nia Jego woli względem Je­zu­sa, Jego Syna.

We wszyst­kich hi­sto­riach wiel­kich mężczyzn i ko­biet we­zwa­nych przez Boga wi­dzi­my, jak idą oni dro­gą, któ­ra zo­sta­ła im wska­za­na. Do­szli oni do ży­cia dla sa­me­go Boga czy, jak św. Pa­weł, dla sa­me­go Chry­stu­sa. Zna­le­źli "dro­go­cen­ną per­łę", sprze­da­li wszyst­ko, aby ją na­być. Chry­stus stał się dla nich wszyst­kim. I to bar­dzo wa­żna rzecz do za­pa­mi­ęta­nia: nie wstępu­je­my do za­kon­nej wspól­no­ty z po­wo­du przy­ja­cie­la, in­spi­ru­jące­go dusz­pa­ste­rza, po­nie­waż lu­dzie i rze­czy się zmie­nia­ją. Przy­cho­dzi­my do wspól­no­ty, aby pó­jść za Chry­stu­sem ra­zem z in­ny­mi, któ­rzy po­dzie­la­ją wspól­ną wi­zję, wspie­ra­ją nas w na­szej mi­ło­ści Chry­stu­sa, za­chęca­ją, aby wzra­stać na Bo­żych dro­gach. Rów­nież wa­żne jest po­wie­dze­nie, że przy­cho­dzi­my do wspól­no­ty, po­nie­waż zna­my na­sze sła­bo­ści i na­szą po­trze­bę nie­ustan­ne­go wspar­cia w dro­dze do Boga przez Chry­stu­sa. To jest je­den z naj­wi­ęk­szych da­rów wspól­no­to­we­go ży­cia - po­szu­ki­wa­nie Boga ra­zem, wspól­ne dąże­nie do wy­pe­łnia­nia woli Bo­żej. "Co­kol­wiek czy­ni­cie, z ser­ca wy­ko­nuj­cie jak dla Pana, a nie dla lu­dzi, świa­do­mi, że od Pana otrzy­ma­cie dzie­dzic­two [wie­ku­iste] jako za­pła­tę. Słu­ży­cie Chry­stu­so­wi jako Panu!" (Kol 3,23-24).

Oso­bi­ście po­zo­sta­ję pe­łen wdzi­ęcz­no­ści Bogu za by­cie be­ne­dyk­ty­nem w Con­cep­tion Ab­bey w pó­łnoc­no-za­chodnim Mis­so­uri. Cho­ciaż naj­pierw by­łem se­mi­na­rzy­stą w Ar­chi­die­ce­zji Chi­ca­go, to wie­dzia­łem, że ży­cie wspól­ne jest czy­mś, cze­go na­praw­dę po­trze­bu­ję i pra­gnę. Rze­czy­wi­ście chcia­łem po­szu­ki­wać Boga przez wspól­ne ży­cie mo­dli­twy i słu­żby. Szu­ka­łem wspól­no­ty, w któ­rej li­tur­gia będzie w cen­trum ży­cia, gdzie będzie wspól­ne apo­stol­stwo i gdzie będzie moc­ne po­czu­cie bra­ter­stwa mi­ędzy mni­cha­mi. Dzi­ęku­ję Bogu ka­żde­go dnia za po­wo­ła­nie do by­cia mni­chem w Con­cep­tion Ab­bey. Obec­nie wola Boża we­zwa­ła mnie na wy­jąt­ko­wą po­zy­cję w Za­ko­nie Be­ne­dyk­ty­ńskim. Po dwu­dzie­stu la­tach po­słu­gi jako opat w Con­cep­tion Ab­bey te­raz po­słu­gu­ję, naj­le­piej jak umiem, jako opat-pry­mas Świa­to­wej Kon­fe­de­ra­cji Be­ne­dyk­ty­ńskiej w Sant'An­sel­mo w Rzy­mie. Mimo wy­ma­ga­jące­go we­zwa­nia i pra­cy dzi­ęku­ję Bogu ka­żde­go dnia za po­wo­ła­nie do ży­cia mo­na­stycz­ne­go i do wspól­no­ty - tej pierw­szej, do któ­rej zo­sta­łem we­zwa­ny, i tej obec­nej.

Au­to­rzy ksi­ążki przy­go­to­wa­li dla cie­bie mądry prze­wod­nik w two­im roz­wa­ża­niu po­wo­ła­nia do ży­cia za­kon­ne­go. Opie­ra­li się na do­świad­cze­niu za­rów­no wła­snym, jak i wie­lu in­nych. Ich do­świad­cze­nie jest bo­ga­te w prak­tycz­ne i praw­dzi­we przy­kła­dy. Znaj­dziesz przy­kła­dy z ży­cia mężczyzn po­dob­nych do cie­bie, po­szu­ku­jących dro­gi, upa­da­jących i po­wsta­jących, zno­wu upa­da­jących i po­wsta­jących dzi­ęki do­świad­cze­niu. Niech Bóg Wszech­mo­gący ob­da­rzy cię po­zna­niem Jego woli dla cie­bie, a przez to po­zna­nie i podąża­nie za nią znaj­dziesz po­kój, ra­do­ść i na­dzie­ję, dla któ­rych Bóg cie­bie stwo­rzył.

Gre­go­ry J. Po­lan OSB opat-pry­mas Świa­to­wej Kon­fe­de­ra­cji Be­ne­dyk­ty­ńskiej

1 "Ucznio­wie prze­ra­zi­li się Jego sło­wa­mi" (Mk 10,24) - tak jest w czy­ta­niach mszal­nych z 27. nie­dzie­li zwy­kłej Roku B. W Bi­blii Ty­si­ąc­le­cia: "zdu­mie­li się" - przyp. tłum.

2 W pol­skim tłu­ma­cze­niu, je­śli nie za­zna­czo­no ina­czej, wy­ko­rzy­sta­no Pi­smo Świ­ęte Sta­re­go i No­we­go Te­sta­men­tu. Bi­blia Ty­si­ąc­le­cia, wyd. pi­ąte na nowo opra­co­wa­ne i po­pra­wio­ne, Wy­daw­nic­two Pal­lot­ti­num, Po­znań 2003 - przyp. tłum.

Wstęp

Ksi­ążka zo­sta­ła na­pi­sa­na dla mężczyzn, któ­rzy roz­wa­ża­ją mo­żli­wo­ść ży­cia za­kon­ne­go. Chce­my tego, co naj­lep­sze dla cie­bie, kie­dy ro­ze­zna­jesz swo­je po­wo­ła­nie!

Jed­ną z naj­wa­żniej­szych cech ży­cia za­kon­ne­go jest bra­ter­stwo. Wie­le osób pra­gnie mieć bra­ci, któ­rzy za­in­spi­ru­ją ich do ży­cia dla Je­zu­sa Chry­stu­sa. Nie mo­żna wstąpić do jed­no­oso­bo­wej wspól­no­ty. Je­ste­śmy dwo­ma bra­ćmi do­mi­ni­ka­na­mi z ame­ry­ka­ńskiej Wschod­niej Pro­win­cji św. Jó­ze­fa i ksi­ążka ta wy­pły­wa z na­sze­go wła­sne­go za­kon­ne­go bra­ter­stwa, któ­re za­częło się, kie­dy obaj by­li­śmy w do­mi­ni­ka­ńskim domu stu­diów w Wa­szyng­to­nie.

W tych frag­men­tach ksi­ążki, któ­re od­no­si­my do sie­bie, uży­wa­my pierw­szej oso­by licz­by mno­giej, tu­taj jed­nak przed­sta­wi­my się od­dziel­nie, tak byś usły­szał o po­wo­ła­niu ka­żde­go z nas i zo­ba­czył, jak na­sze do­świad­cze­nie ży­cia za­kon­ne­go może być po­moc­ne dla cie­bie. Nie chce­my za dużo mó­wić o so­bie. Pra­gnie­my sku­pić się na two­jej re­la­cji z Bo­giem i two­im mo­żli­wym po­wo­ła­niu do ży­cia za­kon­ne­go.

O. Be­ne­dict Cro­ell OP

Kie­dy by­łem na dru­gim roku stu­diów, po wal­ce z ra­kiem zma­rła moja mama. Mój oj­ciec, aby po­móc w prze­ży­ciu ża­ło­by, za­brał mnie i mo­je­go bra­ta na piel­grzym­kę do Eu­ro­py. Pan otwo­rzył mnie wów­czas na Jego ła­skę i po kil­ku dniach ci­chej mo­dli­twy do­ko­nał w moim ży­ciu cudu na­wró­ce­nia. Wró­ci­łem do domu z od­no­wio­ną po­bo­żno­ścią do Bło­go­sła­wio­nej Dzie­wi­cy Ma­ryi i z pra­gnie­niem do­wie­dze­nia się wszyst­kie­go o mo­jej ka­to­lic­kiej wie­rze.

Nie­dłu­go po po­wro­cie, kie­dy mo­dli­łem się na ró­ża­ńcu w swo­im po­ko­ju w domu stu­denc­kim na sta­no­wym Uni­wer­sy­te­cie Co­lo­ra­do, ogar­nęła mnie głębo­ka tęsk­no­ta by­cia bli­sko Je­zu­sa w Eu­cha­ry­stii. Od tego mo­men­tu wie­dzia­łem, że zo­sta­łem we­zwa­ny do ra­dy­kal­ne­go ży­cia dla Je­zu­sa. Wie­dzia­łem, że mu­szę zro­bić coś wiel­kie­go - i dla­te­go po­wi­nie­nem ra­dy­kal­nie się zmie­nić. Kie­dy to pra­gnie­nie mnie wy­pe­łni­ło, po­my­śla­łem, że oczy­wi­stą de­cy­zją jest by­cie ksi­ędzem. (Jak wie­lu mło­dych lu­dzi błęd­nie sądzi­łem, że ka­pła­ństwo to je­dy­ny ra­dy­kal­ny wy­bór po na­wró­ce­niu, co oczy­wi­ście nie jest praw­dą).

Bóg, na szczęście, po­kie­ro­wał moją gor­li­wo­ścią. Zo­sta­łem kle­ry­kiem w se­mi­na­rium, ale nie na dłu­go. By­łem w se­mi­na­rium w Con­cep­tion Ab­bey w Mis­so­uri i tam głębo­kie wra­że­nie wy­war­li na mnie wy­kła­da­jący be­ne­dyk­ty­ni. Po­ci­ągał mnie ich styl ży­cia i, mó­wi­ąc szcze­rze, ich za­kon­ny ha­bit. Pa­mi­ętam, że my­śla­łem: "To jest to, co chcę ro­bić w ży­ciu". Ży­cie za­kon­ne obej­mu­je wszyst­ko i ha­bit - cho­ciaż "nie czy­ni mni­cha", jak mówi tra­dy­cyj­ne po­wie­dze­nie - w tym rze­czy­wi­ście po­ma­ga. Co wi­ęcej, mimo że ich bra­ter­stwo i du­cho­wo­ść po­ci­ąga­ły mnie, to przede wszyst­kim od­kry­łem dro­gę ży­cia, któ­ra ma zna­cze­nie na wiecz­no­ść. Za­cząłem się za­sta­na­wiać: "Czy mó­głbym zo­stać za­kon­ni­kiem?". Pro­si­łem o tę ła­skę i w swo­jej mi­ło­ści Bóg dał mi pra­gnie­nie, bym Jemu sie­bie ofia­ro­wał. Do dzi­siaj wiem, że pra­gnie­nie ży­cia za­kon­ne­go w spo­sób oczy­wi­sty po­cho­dzi od Boga, nie ode mnie. Je­śli, tak jak ja, od­kry­jesz w so­bie to pra­gnie­nie, wiedz, że to świ­ęta i cu­dow­na spra­wa.

W od­po­wied­nim cza­sie zna­la­złem swo­ją dro­gę do do­mi­ni­ka­nów i po­słu­gu­ję jako za­kon­ny ka­płan od po­nad dwu­dzie­stu lat. Przez moje ka­pła­ństwo Pan Bóg po­mó­gł ty­si­ącom lu­dzi w ich dro­dze do nie­ba - i może zro­bić to samo przez cie­bie. Je­śli Bóg po­wo­łu­je i wiel­ko­dusz­nie od­po­wiesz na Jego we­zwa­nie, wpły­niesz na ty­si­ące lu­dzi w kon­te­kście ich ży­cia wiecz­ne­go. By­cie za­kon­nym ka­pła­nem jest na­praw­dę ra­dy­kal­nym po­wo­ła­niem.

Ży­cie za­kon­ne jest ta­kże przy­go­dą. Od kie­dy zo­sta­łem do­mi­ni­ka­ńskim ka­pła­nem, mia­łem szczęście pra­co­wać jako wi­ka­riusz w pa­ra­fii, mi­sjo­narz, ma­gi­ster no­wi­cja­tu, dusz­pa­sterz aka­de­mic­ki, ka­zno­dzie­ja wędrow­ny, dusz­pa­sterz po­wo­łań, a obec­nie jako dy­rek­tor ds. roz­wo­ju na Pa­pie­skim Uni­wer­sy­te­cie św. To­ma­sza (An­ge­li­cum) w Rzy­mie. Jed­ną z naj­wi­ęk­szych ra­do­ści i wy­zwań mo­je­go ży­cia była pra­ca mi­syj­na w Afry­ce Wschod­niej, gdzie po­słu­gi­wa­łem jako ma­gi­ster no­wi­cju­szy w za­chod­niej Ke­nii.

Tak się zło­ży­ło, że wspó­łau­tor, oj­ciec An­drew, był ta­kże w Ke­nii jako wy­kła­dow­ca. By­li­śmy ra­zem przez dwa lata. Jego przy­ja­źń i wspar­cie za­rów­no w Afry­ce, jak i w do­mi­ni­ka­ńskim domu stu­diów w Wa­szyng­to­nie umo­żli­wi­ły mi od­da­ną pra­cę na rzecz po­mo­cy mło­dym mężczy­znom w od­kry­wa­niu ich po­wo­ła­nia. W ci­ągu ostat­nich ośmiu lat, gdy by­łem dusz­pa­ste­rzem po­wo­łań, a oj­ciec An­drew był za­an­ga­żo­wa­ny w for­ma­cję za­kon­ną, oko­ło stu mężczyzn wstąpi­ło do za­ko­nu.

Pa­trząc wstecz, my­ślę so­bie, że je­śli przed pod­jęciem de­cy­zji pró­bo­wa­łbym do­kład­nie zba­dać wszyst­kie tak ró­żno­rod­ne for­my ży­cia za­kon­ne­go, ni­g­dy bym ni­g­dzie nie wstąpił. Jest tak wie­le mo­żli­wo­ści, że ci­ągle bym po­szu­ki­wał in­for­ma­cji i od­wie­dzał wspól­no­ty. To jest nie­bez­pie­cze­ństwo pró­by zba­da­nia wszyst­kie­go: mo­żesz ni­g­dy nie pod­jąć de­cy­zji z lęku przed złym wy­bo­rem. Gdy moje po­ko­le­nie cier­pia­ło z po­wo­du nad­mier­ne­go ana­li­zo­wa­nia, obec­ne cza­sa­mi wy­da­je się spa­ra­li­żo­wa­ne wła­śnie tą oba­wą. Mamy na­dzie­ję, że ksi­ążka po­mo­że ci po­ko­nać nie­pew­no­ść i prze­wi­dy­wa­nia oraz po­pro­wa­dzi ku od­na­le­zie­niu two­je­go praw­dzi­we­go po­wo­ła­nia.

Zo­ba­czysz w ksi­ążce, że na­sza rada dla cie­bie ma kil­ka głów­nych mo­ty­wów. Módl się wy­trwa­le. Zdaj się na opatrz­no­ść Bożą. Zba­daj, co jest przed tobą. Nie po­trze­bu­jesz spraw­dzać wszyst­kie­go3, ale mu­sisz za­ufać Je­zu­so­wi Chry­stu­so­wi i mocy mo­dlitw Jego Mat­ki Ma­ryi. Gdy przyj­dzie czas, mu­sisz dzia­łać! Nie od­wle­kaj. Jak ma­wiał ma­gi­ster stu­den­ta­tu z na­szej pro­win­cji: "Nie po­zba­wiaj Boga naj­lep­szych lat swo­je­go ży­cia".

O. An­drew Ho­fer OP

Czło­nek Nerd Herd4 - to jed­no z okre­śleń, któ­re do mnie przy­lgnęło, gdy uczęsz­cza­łem do be­ne­dyk­ty­ńskie­go col­le­ge'u w At­chi­son w Kan­sas. Moi przy­ja­cie­le i ja by­li­śmy dum­ni z przy­na­le­żno­ści do tej gru­py. Do­ra­sta­łem na far­mie w Kan­sas i za­wsze lu­bi­łem ry­mo­wa­nie, tak więc Nerd Herd brzmia­ło dla mnie jako traf­ny opis. Mie­li­śmy na­wet jed­ne­go z be­ne­dyk­ty­nów jako na­sze­go ho­no­ro­we­go ka­pe­la­na.

Po­wo­ła­nie za­kon­ne zo­sta­ło prak­tycz­nie za­sa­dzo­ne w zie­mi po­łu­dnio­wo-wschod­nie­go Kan­sas, gdzie się wy­cho­wa­łem. W 1847 roku je­zu­ici za­ło­ży­li moje mia­sto ro­dzin­ne, od­da­lo­ne pięć mil od ro­dzin­nej far­my. Mia­sto pier­wot­nie zo­sta­ło na­zwa­ne Osa­ge In­dian Mis­sion i było je­zu­ic­kim cen­trum mi­syj­nym dla po­łu­dnio­we­go Kan­sas. Po zmu­sze­niu In­dian Osa­ge do prze­nie­sie­nia się do Okla­ho­my i pó­źniej­szym ode­jściu je­zu­itów w dzie­wi­ęt­na­stym wie­ku przy­szli pa­sjo­ni­ści, któ­rzy pro­wa­dzi­li pa­ra­fię św. Pa­wła aż do 1987 roku. We­dług spi­su lud­no­ści z 2010 roku mia­sto li­czy 629 miesz­ka­ńców - od za­ło­że­nia wy­szło z nie­go oko­ło 200 za­kon­ni­ków i za­kon­nic. To jest do­pie­ro re­kor­do­wy plon!

Po­nie­waż je­stem ostat­ni z dzie­si­ęcior­ga ro­dze­ństwa, cza­sa­mi żar­tu­ję, że je­stem dzie­si­ęci­ną ro­dzi­ny dla ży­cia za­kon­ne­go. Zo­sta­łem bierz­mo­wa­ny w wie­ku szes­na­stu lat i jako pa­tro­na mia­łem św. To­ma­sza z Akwi­nu. Pod­czas mo­ich stu­diów w be­ne­dyk­ty­ńskim col­le­ge'u wszy­scy czte­rej pro­fe­so­ro­wie fi­lo­zo­fii byli to­mi­sta­mi i wpro­wa­dzi­li mnie w pi­sma św. To­ma­sza. Trzy­ma­łem w se­kre­cie, przed ro­dzi­ną i przy­ja­ció­łmi, moje po­wo­ła­nie. Je­den z be­ne­dyk­ty­nów był mi nie­zmier­nie po­moc­ny w od­po­wie­dzi na Boże we­zwa­nie, aby być za­kon­nym ka­pła­nem. Wie­lu in­nych be­ne­dyk­ty­ńskich bra­ci i sióstr, jak rów­nież moi przy­ja­cie­le z Nerd Herd wspie­ra­li mnie w wie­rze.

W maju 1994 roku, w mie­si­ącu, w któ­rym ko­ńczy­łem stu­dia, umie­ra­ła moja bab­cia Smith. Był to rów­nież czas, by oznaj­mić, że my­ślę, iż Bóg wzy­wa mnie, abym był do­mi­ni­ka­ńskim ka­pła­nem (po­dob­nie jak św. To­masz z Akwi­nu, któ­ry był naj­pierw kszta­łco­ny przez be­ne­dyk­ty­nów). Aż do tego mo­men­tu nie wie­dzia­łem, że moja bab­cia - je­dy­na spo­śród mo­ich dziad­ków, któ­rą po­zna­łem - mo­dli­ła się od mo­ich na­ro­dzin, bym był za­kon­nym ka­pła­nem. W cza­sie jej ostat­nich dni na zie­mi, przed jej śmier­cią 22 maja 1994 roku, mo­dli­li­śmy się ra­zem na ró­ża­ńcu. Ofia­ro­wa­łem moją mszę świ­ętą pod­czas świ­ęceń ka­pła­ńskich, 24 maja 2002 roku, za du­sze mo­ich dziad­ków, szcze­gól­nie z wdzi­ęcz­no­ścią za mi­ło­ść mo­jej bab­ci Smith.

Od mo­ich świ­ęceń Bóg na­pe­łnił moje ży­cie bło­go­sła­wie­ństwem. Zro­bi­łem li­cen­cjat z teo­lo­gii5 w do­mi­ni­ka­ńskim domu stu­diów w Wa­szyng­to­nie, po­słu­gi­wa­łem jako wi­ka­ry na Rho­de Is­land, na­stęp­nie zo­sta­łem po­sła­ny do Ke­nii, gdzie by­łem mi­sjo­na­rzem i wy­kła­dow­cą w mi­ędzy­za­kon­nym se­mi­na­rium, w któ­rym stu­dio­wa­li człon­ko­wie ró­żnych za­ko­nów i zgro­ma­dzeń (sa­le­zja­nie, kom­bo­nia­nie, oj­co­wie bia­li, kar­me­li­ci bosi, ka­mi­lia­nie i inni), pra­co­wa­łem nad dok­to­ra­tem z teo­lo­gii na Uni­wer­sy­te­cie No­tre Dame (gdzie przez pięć lat mia­łem szczęście miesz­kać w se­mi­na­rium Mo­re­au Zgro­ma­dze­nia Świ­ęte­go Krzy­ża) oraz mia­łem wiel­ką ra­do­ść być przez osiem lat for­ma­to­rem w do­mi­ni­ka­ńskim domu stu­diów, z cze­go przez sze­ść ostat­nich lat jako ma­gi­ster bra­ci stu­den­tów. Te­raz już wie­cie, co syn far­me­ra i czło­nek Nerd Herd ro­bił przez po­nad dwa­dzie­ścia lat ży­cia za­kon­ne­go. Opatrz­no­ść Boża jest wy­ra­źnie wi­docz­na w moim ży­ciu.

Kie­dy pi­sa­łem pro­śbę do pro­win­cja­ła o do­pusz­cze­nie do ślu­bów wie­czy­stych, po po­nad czte­rech la­tach for­ma­cji, wspo­mnia­łem, że ro­bię to po części z po­wo­du bra­ci. Po­cho­dzę z du­żej ro­dzi­ny, ale Bóg dał mi jesz­cze wi­ęk­szą ro­dzi­nę w za­ko­nie. Ko­cham mo­ich bra­ci. Je­den tyl­ko przy­kład: oj­ciec Be­ne­dict, wspó­łau­tor tej ksi­ążki, był bra­tem stu­den­tem, któ­ry po­mó­gł mi, kie­dy skła­da­łem po­da­nie do Za­ko­nu Do­mi­ni­ka­ńskie­go. Nie przy­pusz­cza­łem na­wet, że kil­ka lat pó­źniej będzie­my ra­zem po­słu­gi­wa­li w Ke­nii i do­mi­ni­ka­ńskim domu stu­diów. To za­szczyt wspó­łpra­co­wać z nim przy tej ksi­ążce dla cie­bie.

Obaj pra­gnie­my po­móc ci w od­da­niu two­je­go ży­cia, aby było ufor­mo­wa­ne dla Chry­stu­sa. Mo­dli­my się przez wsta­wien­nic­two Bło­go­sła­wio­nej Dzie­wi­cy Ma­ryi, aby Duch Świ­ęty zstąpił na cie­bie, gdy będziesz czy­tał tę ksi­ążkę i roz­wa­żał mo­żli­wo­ść ży­cia za­kon­ne­go. Czy­taj z wiel­kim ocze­ki­wa­niem ła­ski Bo­żej. Przyj­dź, Du­chu Świ­ęty!

3 W ory­gi­na­le uży­ty jest idiom na okre­śle­nie wy­czer­pu­jące­go i nie­ustan­ne­go ba­da­nia: "You don't have to turn over very rock to see what's un­der­ne­ath" (Nie mu­sisz od­wra­cać ka­żde­go ka­mie­nia/ska­ły, żeby zo­ba­czyć, co jest pod nim) - przyp. tłum.

4 Od­wo­łu­jąc się do zna­ne­go fil­mu Sto­wa­rzy­sze­nie Uma­rłych Po­etów, mo­żna Nerd Herd spró­bo­wać przy­bli­żyć przez opi­so­we okre­śle­nie: "Sto­wa­rzy­sze­nie Lek­ko Prze­uczo­nych". Do­słow­nie mo­żna by prze­tłu­ma­czyć jako "sta­do ku­jo­nów". Ner­do­wie to zwy­kle nie­śmia­łe, nie­sko­or­dy­no­wa­ne, nie­zręcz­ne spo­łecz­nie oso­by bar­dziej skłon­ne do na­uki i po­sia­da­jące sze­ro­ką wie­dzę na okre­ślo­ny te­mat czy w ja­kie­jś kon­kret­nej dzie­dzi­nie. "Herd" - "sta­do" to na­wi­ąza­nie do fak­tu, iż au­tor do­ra­stał na far­mie, a stan Kan­sas jest zna­ny z ho­dow­li by­dła - przyp. tłum.

5 Tzw. li­cen­cjat ka­no­nicz­ny jest ty­tu­łem po­śred­nim mi­ędzy ma­gi­ste­rium a dok­to­ra­tem i upraw­nia do wy­kła­da­nia w in­sty­tu­cjach ko­ściel­nych - przyp. tłum.