Wstęp
Książka została napisana dla mężczyzn, którzy rozważają możliwość życia zakonnego. Chcemy tego, co najlepsze dla ciebie, kiedy rozeznajesz swoje powołanie!
Jedną z najważniejszych cech życia zakonnego jest braterstwo. Wiele osób pragnie mieć braci, którzy zainspirują ich do życia dla Jezusa Chrystusa. Nie można wstąpić do jednoosobowej wspólnoty. Jesteśmy dwoma braćmi dominikanami z amerykańskiej Wschodniej Prowincji św. Józefa i książka ta wypływa z naszego własnego zakonnego braterstwa, które zaczęło się, kiedy obaj byliśmy w dominikańskim domu studiów w Waszyngtonie.
W tych fragmentach książki, które odnosimy do siebie, używamy pierwszej osoby liczby mnogiej, tutaj jednak przedstawimy się oddzielnie, tak byś usłyszał o powołaniu każdego z nas i zobaczył, jak nasze doświadczenie życia zakonnego może być pomocne dla ciebie. Nie chcemy za dużo mówić o sobie. Pragniemy skupić się na twojej relacji z Bogiem i twoim możliwym powołaniu do życia zakonnego.
O. Benedict Croell OP
Kiedy byłem na drugim roku studiów, po walce z rakiem zmarła moja mama. Mój ojciec, aby pomóc w przeżyciu żałoby, zabrał mnie i mojego brata na pielgrzymkę do Europy. Pan otworzył mnie wówczas na Jego łaskę i po kilku dniach cichej modlitwy dokonał w moim życiu cudu nawrócenia. Wróciłem do domu z odnowioną pobożnością do Błogosławionej Dziewicy Maryi i z pragnieniem dowiedzenia się wszystkiego o mojej katolickiej wierze.
Niedługo po powrocie, kiedy modliłem się na różańcu w swoim pokoju w domu studenckim na stanowym Uniwersytecie Colorado, ogarnęła mnie głęboka tęsknota bycia blisko Jezusa w Eucharystii. Od tego momentu wiedziałem, że zostałem wezwany do radykalnego życia dla Jezusa. Wiedziałem, że muszę zrobić coś wielkiego - i dlatego powinienem radykalnie się zmienić. Kiedy to pragnienie mnie wypełniło, pomyślałem, że oczywistą decyzją jest bycie księdzem. (Jak wielu młodych ludzi błędnie sądziłem, że kapłaństwo to jedyny radykalny wybór po nawróceniu, co oczywiście nie jest prawdą).
Bóg, na szczęście, pokierował moją gorliwością. Zostałem klerykiem w seminarium, ale nie na długo. Byłem w seminarium w Conception Abbey w Missouri i tam głębokie wrażenie wywarli na mnie wykładający benedyktyni. Pociągał mnie ich styl życia i, mówiąc szczerze, ich zakonny habit. Pamiętam, że myślałem: "To jest to, co chcę robić w życiu". Życie zakonne obejmuje wszystko i habit - chociaż "nie czyni mnicha", jak mówi tradycyjne powiedzenie - w tym rzeczywiście pomaga. Co więcej, mimo że ich braterstwo i duchowość pociągały mnie, to przede wszystkim odkryłem drogę życia, która ma znaczenie na wieczność. Zacząłem się zastanawiać: "Czy mógłbym zostać zakonnikiem?". Prosiłem o tę łaskę i w swojej miłości Bóg dał mi pragnienie, bym Jemu siebie ofiarował. Do dzisiaj wiem, że pragnienie życia zakonnego w sposób oczywisty pochodzi od Boga, nie ode mnie. Jeśli, tak jak ja, odkryjesz w sobie to pragnienie, wiedz, że to święta i cudowna sprawa.
W odpowiednim czasie znalazłem swoją drogę do dominikanów i posługuję jako zakonny kapłan od ponad dwudziestu lat. Przez moje kapłaństwo Pan Bóg pomógł tysiącom ludzi w ich drodze do nieba - i może zrobić to samo przez ciebie. Jeśli Bóg powołuje i wielkodusznie odpowiesz na Jego wezwanie, wpłyniesz na tysiące ludzi w kontekście ich życia wiecznego. Bycie zakonnym kapłanem jest naprawdę radykalnym powołaniem.
Życie zakonne jest także przygodą. Od kiedy zostałem dominikańskim kapłanem, miałem szczęście pracować jako wikariusz w parafii, misjonarz, magister nowicjatu, duszpasterz akademicki, kaznodzieja wędrowny, duszpasterz powołań, a obecnie jako dyrektor ds. rozwoju na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza (Angelicum) w Rzymie. Jedną z największych radości i wyzwań mojego życia była praca misyjna w Afryce Wschodniej, gdzie posługiwałem jako magister nowicjuszy w zachodniej Kenii.
Tak się złożyło, że współautor, ojciec Andrew, był także w Kenii jako wykładowca. Byliśmy razem przez dwa lata. Jego przyjaźń i wsparcie zarówno w Afryce, jak i w dominikańskim domu studiów w Waszyngtonie umożliwiły mi oddaną pracę na rzecz pomocy młodym mężczyznom w odkrywaniu ich powołania. W ciągu ostatnich ośmiu lat, gdy byłem duszpasterzem powołań, a ojciec Andrew był zaangażowany w formację zakonną, około stu mężczyzn wstąpiło do zakonu.
Patrząc wstecz, myślę sobie, że jeśli przed podjęciem decyzji próbowałbym dokładnie zbadać wszystkie tak różnorodne formy życia zakonnego, nigdy bym nigdzie nie wstąpił. Jest tak wiele możliwości, że ciągle bym poszukiwał informacji i odwiedzał wspólnoty. To jest niebezpieczeństwo próby zbadania wszystkiego: możesz nigdy nie podjąć decyzji z lęku przed złym wyborem. Gdy moje pokolenie cierpiało z powodu nadmiernego analizowania, obecne czasami wydaje się sparaliżowane właśnie tą obawą. Mamy nadzieję, że książka pomoże ci pokonać niepewność i przewidywania oraz poprowadzi ku odnalezieniu twojego prawdziwego powołania.
Zobaczysz w książce, że nasza rada dla ciebie ma kilka głównych motywów. Módl się wytrwale. Zdaj się na opatrzność Bożą. Zbadaj, co jest przed tobą. Nie potrzebujesz sprawdzać wszystkiego3, ale musisz zaufać Jezusowi Chrystusowi i mocy modlitw Jego Matki Maryi. Gdy przyjdzie czas, musisz działać! Nie odwlekaj. Jak mawiał magister studentatu z naszej prowincji: "Nie pozbawiaj Boga najlepszych lat swojego życia".
O. Andrew Hofer OP
Członek Nerd Herd4 - to jedno z określeń, które do mnie przylgnęło, gdy uczęszczałem do benedyktyńskiego college'u w Atchison w Kansas. Moi przyjaciele i ja byliśmy dumni z przynależności do tej grupy. Dorastałem na farmie w Kansas i zawsze lubiłem rymowanie, tak więc Nerd Herd brzmiało dla mnie jako trafny opis. Mieliśmy nawet jednego z benedyktynów jako naszego honorowego kapelana.
Powołanie zakonne zostało praktycznie zasadzone w ziemi południowo-wschodniego Kansas, gdzie się wychowałem. W 1847 roku jezuici założyli moje miasto rodzinne, oddalone pięć mil od rodzinnej farmy. Miasto pierwotnie zostało nazwane Osage Indian Mission i było jezuickim centrum misyjnym dla południowego Kansas. Po zmuszeniu Indian Osage do przeniesienia się do Oklahomy i późniejszym odejściu jezuitów w dziewiętnastym wieku przyszli pasjoniści, którzy prowadzili parafię św. Pawła aż do 1987 roku. Według spisu ludności z 2010 roku miasto liczy 629 mieszkańców - od założenia wyszło z niego około 200 zakonników i zakonnic. To jest dopiero rekordowy plon!
Ponieważ jestem ostatni z dziesięciorga rodzeństwa, czasami żartuję, że jestem dziesięciną rodziny dla życia zakonnego. Zostałem bierzmowany w wieku szesnastu lat i jako patrona miałem św. Tomasza z Akwinu. Podczas moich studiów w benedyktyńskim college'u wszyscy czterej profesorowie filozofii byli tomistami i wprowadzili mnie w pisma św. Tomasza. Trzymałem w sekrecie, przed rodziną i przyjaciółmi, moje powołanie. Jeden z benedyktynów był mi niezmiernie pomocny w odpowiedzi na Boże wezwanie, aby być zakonnym kapłanem. Wielu innych benedyktyńskich braci i sióstr, jak również moi przyjaciele z Nerd Herd wspierali mnie w wierze.
W maju 1994 roku, w miesiącu, w którym kończyłem studia, umierała moja babcia Smith. Był to również czas, by oznajmić, że myślę, iż Bóg wzywa mnie, abym był dominikańskim kapłanem (podobnie jak św. Tomasz z Akwinu, który był najpierw kształcony przez benedyktynów). Aż do tego momentu nie wiedziałem, że moja babcia - jedyna spośród moich dziadków, którą poznałem - modliła się od moich narodzin, bym był zakonnym kapłanem. W czasie jej ostatnich dni na ziemi, przed jej śmiercią 22 maja 1994 roku, modliliśmy się razem na różańcu. Ofiarowałem moją mszę świętą podczas święceń kapłańskich, 24 maja 2002 roku, za dusze moich dziadków, szczególnie z wdzięcznością za miłość mojej babci Smith.
Od moich święceń Bóg napełnił moje życie błogosławieństwem. Zrobiłem licencjat z teologii5 w dominikańskim domu studiów w Waszyngtonie, posługiwałem jako wikary na Rhode Island, następnie zostałem posłany do Kenii, gdzie byłem misjonarzem i wykładowcą w międzyzakonnym seminarium, w którym studiowali członkowie różnych zakonów i zgromadzeń (salezjanie, kombonianie, ojcowie biali, karmelici bosi, kamilianie i inni), pracowałem nad doktoratem z teologii na Uniwersytecie Notre Dame (gdzie przez pięć lat miałem szczęście mieszkać w seminarium Moreau Zgromadzenia Świętego Krzyża) oraz miałem wielką radość być przez osiem lat formatorem w dominikańskim domu studiów, z czego przez sześć ostatnich lat jako magister braci studentów. Teraz już wiecie, co syn farmera i członek Nerd Herd robił przez ponad dwadzieścia lat życia zakonnego. Opatrzność Boża jest wyraźnie widoczna w moim życiu.
Kiedy pisałem prośbę do prowincjała o dopuszczenie do ślubów wieczystych, po ponad czterech latach formacji, wspomniałem, że robię to po części z powodu braci. Pochodzę z dużej rodziny, ale Bóg dał mi jeszcze większą rodzinę w zakonie. Kocham moich braci. Jeden tylko przykład: ojciec Benedict, współautor tej książki, był bratem studentem, który pomógł mi, kiedy składałem podanie do Zakonu Dominikańskiego. Nie przypuszczałem nawet, że kilka lat później będziemy razem posługiwali w Kenii i dominikańskim domu studiów. To zaszczyt współpracować z nim przy tej książce dla ciebie.
Obaj pragniemy pomóc ci w oddaniu twojego życia, aby było uformowane dla Chrystusa. Modlimy się przez wstawiennictwo Błogosławionej Dziewicy Maryi, aby Duch Święty zstąpił na ciebie, gdy będziesz czytał tę książkę i rozważał możliwość życia zakonnego. Czytaj z wielkim oczekiwaniem łaski Bożej. Przyjdź, Duchu Święty!
3 W oryginale użyty jest idiom na określenie wyczerpującego i nieustannego badania: "You don't have to turn over very rock to see what's underneath" (Nie musisz odwracać każdego kamienia/skały, żeby zobaczyć, co jest pod nim) - przyp. tłum.
4 Odwołując się do znanego filmu Stowarzyszenie Umarłych Poetów, można Nerd Herd spróbować przybliżyć przez opisowe określenie: "Stowarzyszenie Lekko Przeuczonych". Dosłownie można by przetłumaczyć jako "stado kujonów". Nerdowie to zwykle nieśmiałe, nieskoordynowane, niezręczne społecznie osoby bardziej skłonne do nauki i posiadające szeroką wiedzę na określony temat czy w jakiejś konkretnej dziedzinie. "Herd" - "stado" to nawiązanie do faktu, iż autor dorastał na farmie, a stan Kansas jest znany z hodowli bydła - przyp. tłum.
5 Tzw. licencjat kanoniczny jest tytułem pośrednim między magisterium a doktoratem i uprawnia do wykładania w instytucjach kościelnych - przyp. tłum.