To jest ta część książki, do której Czytelnik sięga rzadko, a która dla autora zwykle jest kluczowa.
Książka by nie powstała, gdyby nie moje bohaterki paralimpijki - Kinga Dróżdż (paraszermierka), Justyna Kozdryk (podnoszenie ciężarów), Joanna Mendak (parapływanie), Dorota Bucław (paratenis stołowy) i Dorota Kubicka, Natalia Partyka (paratenis stołowy), Karolina Pęk (paratenis stołowy), Lucyna Kornobys (paralekkoatletyka) i Katarzyna Rogowiec (paranarciarstwo biegowe). Dziękuję Wam za nierzadko obezwładniającą szczerość i niespotykaną otwartość.
Kinga przyjęła mnie zaraz po powrocie ze zgrupowania w Gruzji: spała wtedy zaledwie kilka godzin, ale znalazła czas i chęć na bardzo długą rozmowę o całym swoim życiu. Z Justyną siedziałyśmy w jej domu do nocy i nie mogłyśmy przestać rozmawiać. Jak kolejne karty w talii, odkrywałam jej różne oblicza. Joasia na nasze spotkanie przygotowała wyśmienitą babkę ziemniaczaną i była to najpyszniejsza babka, jaką jadłam w życiu. Serdeczność, którą mi ofiarowała w czasie spotkania, była jak najpiękniejszy prezent. Obie Doroty, jedna przez drugą, opowiadały mi z kronikarską dokładnością wszystkie etapy znajomości, te najboleśniejsze i te najszczęśliwsze. Natalia zaprosiła mnie do swojego domu i spędziłyśmy razem niemal cały dzień, wspominając różne historie, dużą ich część na przepięknym tarasie z widokiem na las. Ale wpuściła mnie nie tylko do budynku - pokazała mi coś, o czym na co dzień nikomu nie opowiada, i za to jestem wyjątkowo wdzięczna. Karolina w czasie naszej rozmowy w kawiarni wypowiedziała więcej słów niż przez blisko 15 lat naszej znajomości. To spotkanie było dla mnie największym wyzwaniem i niespodzianką. Lucyna pokazała niemal każdy zakątek swojego życia, także ten, w którym czuło się smak łez. Słowa, którymi obdarzyła mnie, opowiadając o sobie, zostaną we mnie na zawsze. Kasia dała mi przyjaźń i radość ze wspólnego bycia razem, nie tylko w czasie pisania tej książki. To jest jedna z tych osób, która w ciągu lat mojej pracy dziennikarskiej, a jej sportowej, niepostrzeżenie i niezauważalnie stała się bliska całej mojej rodzinie.
Każda z paralimpijek obdarzyła mnie takim zaufaniem, że jeszcze w chwili, gdy to piszę, czuję ogromne wzruszenie. Część opowiedzianych historii pozostała tylko między nami i nigdy nie ujrzy światła dziennego, bo tak się umówiłyśmy. Chyba że dziewczyny w przyszłości zdecydują inaczej.
Niniejsza publikacja, opowiadająca historie kobiet, których losy są niewiarygodne, ukazała się dzięki wsparciu finansowemu Grupy Kapitałowej SOLBET. Pragnę serdecznie podziękować za mecenat Panu Markowi Małeckiemu, Doktorowi Honoris Causa Politechniki Bydgoskiej im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich, założycielowi i Prezesowi Grupy. Jego decyzja o współfinansowaniu wydania tej książki była bezcenna i kluczowa dla powodzenia tego projektu. Panie Prezesie - dziękuję za pomoc, ale nie tylko odnośnie do tej publikacji. Dziękuję także za liczne inicjatywy, które realizuje Pan w ciszy i bez rozgłosu, niosąc nadzieję tym, którzy jej najbardziej potrzebują.
Kłaniam się także nisko Wydawnictwu Pascal. Dziękuję za zaufanie, jakim mnie Państwo obdarzyli, oraz za wiarę w to, że historie paralimpijek są warte opowiedzenia. Dziękuję także za cierpliwość w oczekiwaniu na materiał oraz dbałość, jaką przyłożyli Państwo do tego wydania. Wierzę, że wspólnie stworzyliśmy książkę, która dla wielu ludzi może stać się inspiracją, by się nie poddawać i walczyć o siebie, nawet gdy niemal wszystko wydaje się już stracone.
Pragnę także podziękować wszystkim, którzy mi kibicowali, gdy tę opowieść o dziewczynach pisałam. Mojej najbliższej Rodzinie, przyjaciołom, bliższym i dalszym znajomym. Każda Wasza pomoc, każdy ugotowany obiad i dobre słowo dodawało mi skrzydeł.
Najpiękniej jak potrafię, każdemu z osobna dziękuję.
Koniecznie przeczytajcie historie paralimpijek, mówcie o nich innym, niech będą przykładem, że zawsze warto o siebie zawalczyć - w końcu, jak mówi Katarzyna Rogowiec, codziennie mamy jakąś szansę.
Paulina Malinowska-Kowalczyk
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki