Życie mafii. Śmierć, pieniądze i miłość - Federico Varese

Reflow text when sidebars are open.
Jest rok 2016. W śnieżny listopadowy poranek przyglądam się dobrze utrzymanemu nagrobkowi na wielkim rosyjskim cmentarzu. Pomnik nie należy do najokazalszych, jednakże wykonany w pełnej skali posąg Nikołaja Zykowa spogląda na mnie poważnie. Jego postać jest wykuta w kosztownym ciemnym marmurze, obok zaś znajdują się niewielki stół, prosty biały prawosławny krzyż i wazon na kwiaty. Nieopodal leżą niektórzy z jego wspólników. Zykowa spotkałem po raz ostatni w połowie lat dziewięćdziesiątych i dopiero teraz wróciłem do miasta, w którym kierował miejscową mafią, czyli do Permu u stóp Uralu. Choć na temat mojego pobytu w Rosji w latach dziewięćdziesiątych XX w. pisałem wiele, nigdy nie uznawałem za stosowne rozwodzić się na temat naszych spotkań. Niniejsza książka wróci Zykowa do życia. Należał do tajnego przestępczego bractwa, które odegrało poważną rolę w europejskim podziemiu. Jego członkowie noszą imponujące tatuaże, przestrzegają tajnego kodeksu honorowego i działają w większości europejskich krajów. W Życiu mafii napotkamy równie egzotyczne postaci z Sycylii, Hongkongu i Japonii, udamy się też dalej, do Makau, Birmy i Dubaju, potem do Grecji, dalej przez Atlantyk, by odkrywać obraz dzisiejszego półświatka. Jednakże nie powinniśmy ani przez chwilę sądzić, że mafioso to Ważna Szycha mieszkająca w odległym miejscu. Może on gnieździć się wśród nas, tak na angielskim przedmieściu, jak w Palermo. Sięgnijmy po jeden tylko przykład.
Niedawno w miejscowości Salford na obrzeżach Manchesteru pewien człowiek został zaatakowany maczetą, innemu zaś wrzucono do domu granat. Dziewięcioletni chłopiec otwierający drzwi swego domu został zastrzelony: zabójca chciał zabić jego ojca. W tym mieście, liczącym 234 tysiące mieszkańców, trzydzieścioro dzieci lęka się o swe życie, działa w nim 25 zorganizowanych grup przestępczych, a liczba zastrzelonych osób wyniosła 19 w ciągu dwunastu miesięcy1. "Policja nie kontroluje ulic" - powiedział w 2016 r. jeden z członków gangu reporterowi BBC.
Wyobraź sobie, że byłeś jednym z kibiców, gdy Manchester United podejmował Wigan Athletic w drugi dzień świąt w 2011 r. Jeśli byłeś, zapewne pamiętasz ten mecz - Manchester rozgromił Wigan 5 do 0. Jednakże poza stadionem działo się coś jeszcze. Umundurowani "pracownicy" kierowali samochody kibiców na parking koło stadionu Old Trafford. Tysiące ludzi łatwo znajdowało miejsce do parkowania za pięć funtów. Taniocha. Duże niezagospodarowane obszary, salony samochodowe i puste miejsca wokół biurowców zmieniano w parkingi na czas meczów przez cały sezon rozgrywek. Haczyk tkwił w tym, że pracownicy ci zatrudnieni byli przez miejscowe grupy przestępcze nielegalnie wykorzystujące przestrzeń publiczną. Niekiedy wywiązywały się między nimi walki o kontrolę nad najlepszymi miejscami. W drugi dzień świąt 2011 r. policja wykonała nalot i aresztowała trzynaście osób w wieku od piętnastu do pięćdziesięciu lat. Funkcjonariusze próbowali położyć kres działalności corocznie przynoszącej miliony2.
Old Trafford znajduje się niedaleko Salfordu, ledwie dwie mile od centrum Manchesteru. W Haçiendzie, najsłynniejszym europejskim klubie nocnym lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, grano acid house i rave. Regularnie występował tam New Order, zespół zawiązany po rozpadzie Joy Division. Bramki klubu obsługiwał niejaki Damien Noonan pochodzący z groźnej miejscowej rodziny przestępczej z Salfordu. Rodzina budziła taki lęk, że gdy którego z jej członków zatrzymano do kontroli drogowej, policjanci puszczali go wolno niezależnie od popełnionych wykroczeń. Damien wprowadził w Haçiendzie pewien porządek. Gangsterzy mieli wstęp, ale wyznaczano im miejsca w przeciwległych rogach sali, by uniknąć krwawych porachunków. Sprzedawano im drinki po kosztach, po to by ich nie kradli i nie poniewierali obsługi. Peter Hook, założyciel Joy Division i współwłaściciel Haçiendy, wspomina, że goszczenie gangsterów przynosiło dodatkowe korzyści: niektórzy pracownicy mogli zaciągać nieoprocentowane pożyczki, zamiast zadłużać się w bankach. Fakt, że klub kojarzono z silnym gangiem, oznaczał też zwiększony prestiż: "Nasi bramkarze byli tak napakowani i tak zajebiście brutalni, że wszędzie szła za nami ich sława" - pisze Peter Hook w swej książce o Haçiendzie. Umożliwienie gangsterom kontroli klubowych bramek miało też pewne wady. Wprowadzali oni do lokalu narkotyki, a bramkarze, by nie stracić twarzy, musieli mścić się za wydarzenia poprzedniej nocy, co kończyło się prawdziwymi wojnami gangów. Tak oto legalny klub, lubiany i odwiedzany przez wielu z nas, był powiązany z rozbuchaną przemocą.
Minęło około dwudziestu lat i niektórzy czytelnicy mogliby sądzić, że dzikie czasy Haçiendy należą już do przeszłości. W końcu klub zamknął swe podwoje w czerwcu 1997 r.3 W Salford Quays znajdują się teraz biura BBC i ITV, a okolica stopniowo uległa gentryfikacji. Mimo to, gdy pisałem tę książkę, najbardziej wpływowy gangster z Salfordu został zabity w pieczołowicie zaplanowanym zamachu 26 lipca 2015 r. Paul Massey został zastrzelony w chwili, gdy wysiadał ze srebrnego bmw przed swoim domem w Salfordzie. Niedługo po jego śmierci przerwałem pisanie i udałem się do miasta na spotkanie z Donem Brownem, policjantem pracującym na tych ulicach od 1983 r.
Masseya aresztowałem trzy razy. Pierwszy raz, gdy miał siedemnaście lat. Był małym gościem, niepozornym, ale miał jaja i robił, co chciał. Pewnego razu dźgnął kogoś nożem na oczach ekipy BBC kręcącej o nim film. Potem odsiedział za to wyrok4.
Przemoc stanowi nieodłączny składnik tego fachu. Tacy jak Massey, podobnie jak mafiosi, muszą umieć przekonać wątpiących, że w razie czego będą gotowi nacisnąć spust. Gdy już uda im się wyrobić sobie taką reputację, ludzie znacznie częściej spełniają ich życzenia. W efekcie mafiosi w codziennych działaniach mogą być mniej brutalni5.
Ludzie ci nie trudnią się prostym zakupem i sprzedażą nielegalnych towarów. Oni organizują rynki. Kontrolują przestrzeń publiczną. Zamiast handlować narkotykami na ulicach, wolą decydować o tym, kto handluje. Wkrótce rozszerzają swoje interesy z jednej branży na kilka sektorów lokalnej gospodarki - od narkotyków do prostytucji, od drobnych sklepikarzy przez taksówkarzy po salony fryzjerskie, od parkingów i domów opieki po firmy budowlane - aż opanowują całe gałęzie. Prezentują się jako instytucje władzy, ostatecznie rywalizując z legalnymi strukturami państwa. Interesy Masseya były znacznie szersze niż handel prochami. Założył on firmę pod nazwą Personal Management Security, w skrócie PMS. Każdy wiedział, że PMS oznacza "Paul Massey Security". W ciągu kilku lat firma zyskała lukratywne kontrakty w Salfordzie, Manchesterze i w innych miejscach. Wśród klientów znalazły się Metrolink - manchesterska kolejka miejska - oraz firma budowlana wznosząca w Manchesterze nowy komisariat (obie umowy zerwano po fali publicznych protestów). "Te firmy ochroniarskie w praktyce trudnią się ściąganiem haraczy" - mówi Don Brown. Nawet Massey, bandzior jakich wielu, zdobył silną pozycję na legalnym rynku.
Massey i inne osoby, które będziemy poznawali na stronach tej książki, żyją w społeczności. Massey dorastał wśród ludzi, którzy nie ufali policji ani legalnym instytucjom. Zamieszki w Salfordzie z 1992 r. były przecież trwającą tydzień falą ataków na policję i straż pożarną. Nazwiska kapusiów wypisywano sprayem na murach budynków na ulicach handlowych. Cztery lata temu w jednym z miejscowych pubów zastrzelono mężczyznę na oczach trzydziestu osób. Dokonawszy czynu, zabójca wymierzył w świadków i ostrzegł, by nie gadali. Tak jak w podobnych wypadkach zapis z monitoringu zniknął. Nikt nie chciał złożyć zeznań. Policja nie nazwała tego omerta, jak określa się sycylijską zasadę milczenia, lecz "ścianą milczenia". Ale zasada jest ta sama6. Były nadprokurator koronny dla Wielkiego Manchesteru stwierdził w 2016 r. w wywiadzie dla BBC: "Tworzą wrażenie, jakby stali ponad prawem [...] niektóre osoby uważają, że mogą uniknąć kary za morderstwo". Przyznał, że "policja cierpi na deficyt zaufania".
Z czasem gangsterska sprawiedliwość zajmuje miejsce prawa i porządku. Nikogo nie aresztowano za zamordowanie Masseya, jednakże miejscowy trzydziestotrzylatek został zastrzelony przez zabójców na motocyklu, co stanowi typowy sposób działania w salfordzkim półświatku. Mówi się, że ofiara była powiązana z zamachem na Masseya. Nieformalni stróże porządku w Salfordzie określają nawet wysokość odszkodowania wypłacanego w przypadku, gdy złodziej uciekający skradzionym pojazdem potrąci przechodnia. Członkowie Firmy z Salfordu - nazywanej też w skrócie Firmą (tymi dwiema nazwami określano gang Masseya) - reprezentują alternatywną władzę arbitralnie wymierzającą sprawiedliwość przestępcom7. W następnym kroku sam gangster staje się przywódcą społeczności. W roku 2015 "Guardian" donosił o pogłoskach, że policja poprosiła Masseya o mediacje po serii brutalnych wydarzeń w mieście, w tym napadów z użyciem maczety i granatu1. Działał też jako mediator w sporach gangów na terenie Zjednoczonego Królestwa. W roku 2010, by umocnić swoją przywódczą pozycję, stanął nawet do wyborów na burmistrza Salfordu i zajął siódme miejsce. Gdyby obowiązywała inna ordynacja wyborcza, na przykład proporcjonalna, zdobyłby miejsce w miejscowym zgromadzeniu wraz z gronem swych zwolenników8.
Ludzie ci żerują na swoich społecznościach, a mimo to są traktowani jako miejscowe autorytety, osoby godne szacunku - choćby ze strachu, jeśli nie z innych względów. Jako że często działają w ramach szeregu oficjalnych instytucji, gangsterzy i mafiosi starają się wpływać na proces demokratyczny, wspierając swoich kandydatów lub nawet startując samemu. Niektórzy członkowie społeczności odnoszą korzyści z istnienia zorganizowanej przestępczości, ale jest to mniejszość. Niestety legalne władze często wzbudzają mniej zaufania niż miejscowi gangsterzy. Wszelkiego rodzaju mafie są prymitywnymi, quasi-państwowymi organizacjami. Jeśli pozwoli im się istnieć i rozkwitać, w końcu zastępują legalne instytucje.
Mafie omawiane w tej książce - sycylijska cosa nostra, mafia włosko-amerykańska, mafia rosyjska, japońska yakuza oraz triady z Hongkongu - różnią się od osobników pokroju Masseya. Gangi są zwykle samodzielnymi organizacjami, podczas gdy mafie wypracowały sobie normy zachowania obowiązujące wszystkie Rodziny i mają ze sobą wiele wspólnego, co odróżnia je od innych rodzajów organizacji przestępczych. Wszystkie powstały w trudnych czasach, gdy władza państwowa nie budziła zaufania i nie była w stanie odpowiednio zarządzać gospodarką (legalną i nielegalną). Posiadają wyszukane rytuały inicjacyjne i zwykle miewają podobną hierarchię i podobne zasady funkcjonowania, w tym zasady dotyczące seksu i życia rodzinnego. Wszystkie działają też na tych samych rynkach legalnych i nielegalnych, takich jak przemysł budowlany, zamówienia publiczne, narkotyki i prostytucja. Mafia w praktyce jest grupą "gangów" kontrolujących dane terytorium i respektujących te same zasady. Mogą one nadal walczyć między sobą, należą jednakże do tej samej struktury. Przede wszystkim istnieją od dawna, znacznie dłużej niż gangi.
Kim są mafiosi? Istnieje skłonność do opisywania ich jako nadludzi, demonicznych socjopatów kierujących organizacjami na podobieństwo WIDMA z filmów o Bondzie. Jednakże z moich nielicznych spotkań z nimi wyniosłem inne wrażenia. Często pytano mnie, czy bałem się, spotykając się z nimi, i czy chcieli ze mną rozmawiać. Sądzę, że ludzie znajdujący się po niewłaściwej stronie prawa również czują jakże ludzkie pragnienie porozumiewania się, mówienia o sobie, usprawiedliwiania swoich działań. Widziałem wyraźnie, że odmienny zbieg okoliczności, inne pochodzenie czy też podjęte decyzje sprawiłyby, że wiedliby dzisiaj zupełnie inne życie.
Tacy ludzie używają przemocy, ale nie zajmują się zabijaniem kogo popadnie. Najlepszym zabezpieczeniem było traktować ich poważnie i nie mieć żadnych ukrytych celów poza głębokim pragnieniem zrozumienia, poznania ich sposobu widzenia świata, ich poglądów na życie oraz dowiedzenia się, czy było warto. Oddawałem się w ich ręce mniej więcej na godzinę, a oni przyjmowali wyzwanie. Działałem jak święty głupiec, akademicka wersja Polyanny, stając się maleńkim obserwatorem ich świata.
Z pewnością przeprowadzając takie wywiady, należy stosować się do pewnych podstawowych zasad. Nigdy nie pytałem o szczegóły, takie jak "kto kogo zabił", jak czyniłby to dziennikarz śledczy czy policjant. Aby wywiad przyniósł owoce, nie należało okazywać obrzydzenia ani moralnej wyższości. By zmniejszyć poczucie zagrożenia, pytania powinny dotyczyć "ludzi z tej samej branży", a nie wypytywanej osoby. W moim przypadku strategia ta okazała się skuteczna. Po kilku ogólnych uwagach zwykle rozmówca odnosił się do konkretnej sprawy związanej z nim lub też z "kimś znanym". Rzadko korzystałem z dyktafonu. Z doświadczenia wiem, że jest on dla rozmówców źródłem dyskomfortu, który sprawia, że odpowiadają wykrętnie. Preferuję więc robienie notatek. Przypomina to rozmówcy o celu spotkania (czyli badaniach naukowych przeznaczonych do publikacji), jednocześnie zmniejszając niebezpieczeństwo niewłaściwego wykorzystania pozyskanych informacji przez osobę, która je zbiera9.
Życie mafii nie jest oparte wyłącznie na wywiadach, które przeprowadziłem osobiście. Wręcz przeciwnie. Znaczną część źródeł stanowią akta sądowe, dane biograficzne i rozmowy nagrane przez policję podczas prowadzonych dochodzeń. Nigdy nie zapominam, że materiał ten zgromadzony został w celach bardzo odmiennych od moich. Głupotą byłoby jednak pomijać całkowicie takie bogactwo informacji. Ślęcząc nad aktami sądowymi, znaleźć można bezcenne informacje na temat życia ludzi, o których piszę. Materiały z podsłuchów, gdy rozmówcy nie zdają sobie sprawy, że są podsłuchiwani, pozwalają nam niezauważenie przyglądać się wszystkim szczeblom przestępczej hierarchii, od szefostwa po ulicznych żołnierzy, i dowiedzieć się bardzo wiele na temat codziennych aspektów ich życia i działalności. Takiego oglądu nie zyska nigdy żaden etnograf. Świadom ograniczenia każdego rodzaju danych, podjąłem się stworzenia historii wiarygodnej i zgodnej z większością źródeł. To, czy mi się to udało, oceni ostatecznie czytelnik.
W książce tej zamierzam uwypuklić ludzką stronę przestępczych spisków. Opisuję w niej mafiosów jako ludzi wcale nie mądrzejszych od nas, popełniających błędy, niekiedy dających się oszukać, kończących w trumnie lub za kratkami. Wykorzystując strukturę normalnego życia, opisuję skomplikowane wyzwania, z jakimi mierzą się mafiosi kierujący swoimi organizacjami. Tak jak my wszyscy, mafiosi rodzą się i dorastają, niekiedy biorą ślub, znajdują pracę lub prowadzą firmę, oszczędzają i inwestują pieniądze, zajmują się polityką, chorują i w końcu umierają. Osiem etapów życia stanowi rozdziały tej książki: "Narodziny", "Praca", "Zarządzanie", "Pieniądze", "Miłość", "Samoocena", "Polityka" i "Śmierć". Każdy z rozdziałów otwiera szczegółowo przedstawiona opowieść. Dalej zajmuję się płynącymi z niej wnioskami.
W "Narodzinach" najważniejszą postacią jest Nikołaj Zykow, szef mafii rosyjskiej. Tak jak Massey z Salfordu, Zykow zajmował się wymuszaniem haraczy i próbował uczynić z siebie przywódcę społeczności. Należał do zrodzonego w radzieckich więzieniach tajnego bractwa, którego ideologią był sprzeciw wobec wszystkiego, co radzieckie. Bractwo miało także rytuał inicjacyjny - proces ponownych narodzin przyszłego członka - bardzo podobny do tych w innych mafiach (a nieobecny wśród gangów z Salfordu). Z końcem Związku Radzieckiego bractwo to stało się poważnym graczem w kryminalnym półświatku wielu krajów i - jak inne mafie - aspirowało do przejęcia kontroli nad rynkami i terytoriami.
W "Pracy" biorę na cel Antonina Rotolo, noszącego okulary szefa mafijnej Rodziny Pagliarelli z Palermo. Na podstawie wielogodzinnych nagrań z podsłuchów rekonstruuję, jak wymuszał haracze w swojej okolicy i jak jego zastępca zaplanował powrót cosa nostry do hurtowego handlu narkotykami dzięki sojuszowi z mafią włosko-amerykańską. Opisuję też sytuację, z jaką Antonino i inni szefowie mierzyli się od roku 2008, w tym kryzys gospodarczy, nieustającą presję policji, aresztowania oraz pojawienie się imigrantów zza Morza Śródziemnego, którzy nie mieli ochoty uznać rządów cosa nostry. Reputacja sycylijskiej cosa nostry nie jest już tak złowroga jak kiedyś.
W "Zarządzaniu" na scenę wchodzi Merab, szef postradzieckiego mafijnego klanu Kutaisi. Śledzimy go, gdy mierzy się z wyzwaniem wrogiego klanu z Tbilisi, zabijającego jego ludzi w całej Europie. Jak powinien zareagować? Czy rozpętać prawdziwą wojnę, czy też wypracować długofalową strategię izolowania swoich wrogów, zanim uderzy? Dowiecie się z lektury. Zdobędziecie przy okazji cenną wiedzę na temat zarządzania.
Mafie muszą robić coś z gromadzonymi pieniędzmi. W "Pieniądzach" idę więc tropem środków mafii rosyjskiej płynących z Moskwy do Nowego Jorku, Londynu i Rzymu. Oznaczam trzech kluczowych graczy w tym procesie: mafiosa, zaufanego dostawcę usług zajmującego się przemieszczaniem i inwestowaniem brudnego kapitału oraz bankierów, którzy przymykają na to wszystko oko. Dowiemy się, że niekiedy mafiosi bywają oszukiwani przez bankierów i pośredników.
W "Miłości" opisuję osobistą rozmowę pomiędzy pewnym mafiosem a jego partnerką. Choć ona nie ma wstępu do wyłącznie męskiego braterstwa cosa nostry, on organizuje dla niej szczątkowy rytuał inicjacji. Siła miłości każe mu złamać podstawowe zasady mafii i zwierzyć się swojej ukochanej. Głębokie uczucie do partnerki może w znacznej mierze osłabić spójność organizacji, toteż mafie starają się kontrolować uczucia i emocje swoich żołnierzy.
W "Samoocenie" główną postacią jest "Złamany Ząb" Wan, władca szulerni w Makau, który zasponsorował produkcję filmu o sobie samym. Jednakże powstałe dzieło niezupełnie mu odpowiadało. Film może być potężnym narzędziem promocyjnym. Choć mafie pragną kontrolować swój wizerunek, filmy kręcone przy ich bezpośrednim udziale nie podobają się wyrafinowanej publiczności. Moim zdaniem najlepsza jest reklama pośrednia, tak jak w filmach z serii Ojciec chrzestny.
W "Polityce" śledzę działania dwóch hongkońskich triad, które ujawniają tajemnice napaści mafii na studentów 3 października 2014 r. Wydaje się, że bliskość Chin podkopuje autonomię hongkońskich triad i zmienia je w narzędzie na usługach geopolitycznego mocarstwa. Ogólnie zaś pokazuję w tym rozdziale, jak mafia może stać się państwem i jak państwa bardzo często przypominają mafie.
W rozdziale "Śmierć" opisuję niektóre z ulubionych przez mafiosów metod zabijania ludzi, kończę zaś omówieniem działań, które osłabiłyby mafie, a w końcu je zabiły. W Post mortem zaś wracam do Permu, by przy grobie Zykowa snuć wnioski na przyszłość. W przypisach umieszczonych na końcu książki wskazuję źródła, z których korzystałem, oraz podaję propozycje, po które można sięgnąć, by dalej zgłębiać temat.
Ostatnie słowo na temat Masseya pochodzi od spotkanej w Salfordzie osoby, która dobrze go znała: "Gdy zabili Masseya, poczułem smutek. Wyszedłem z biura i po prostu siedziałem na ławce. Dlaczego było mi smutno? Tak, był przestępcą, ale potrafił też utrzymać porządek, kontrolować sytuację. Teraz przemoc się nasili". Nawet najbardziej złowrodzy mafiosi zaczynają jako drobne osiedlowe bandziorki, tak jak Massey. Choć nie powinniśmy przypisywać tym ludziom nadnaturalnych umiejętności, błędem byłoby ich nie doceniać. Zdolność tych organizacji do tworzenia pewnego społecznego porządku na bazie strachu i niesprawiedliwości jest czymś fascynującym i przerażającym zarazem. Możemy to ignorować tylko na własne ryzyko10.
Za życia Massey zaprzeczył tym plotkom. [wróć]
Pod sam koniec istnienia Związku Radzieckiego wyruszyłem na wyprawę odkrywczą. Szukałem bytu wówczas jeszcze tajemniczego, czyli "mafii rosyjskiej". Od roku 1989 regularnie jeździłem do Moskwy i Petersburga, przyglądając się niespodziewanemu załamaniu gospodarki planowej. Na chodnikach ulicy Gorkiego (wkrótce przemianowanej na Twerską) zwykli ludzie sprzedawali tabletki antykoncepcyjne, prezerwatywy, butelki wódki, czasopisma anglojęzyczne i zabawki. Co bardziej przedsiębiorczy ustawili improwizowane drewniane konstrukcje zwane kioskami. Rosjanie mogli teraz otwierać firmy i handlować, czym tylko chcieli. Tymczasem majątek państwowy był wyprzedawany. Do Rosji dotarła gospodarka rynkowa, przynosząc ze sobą bezład i przemoc. Rosyjski kapitalizm był w praktyce pozbawiony regulacji. Zewsząd donoszono o wymuszeniach haraczy. Na głównym placu targowym Moskwy kupcy musieli płacić po sto rubli dziennie za miejsce. Jednakże na początku lat dziewięćdziesiątych XX w. w Moskwie problemem były nie tylko sprzeczne regulacje i powszechne wymuszenia. Ludzie wątpili w struktury państwowe do tego stopnia, że wszelkie prawa zdawały się tracić znaczenie. Nikt nie wiedział już, co jest legalne, a co jest przestępstwem11.
Oczywiście mówiono, że za wszelką nieprzypadkową działalnością kryminalną opisywaną w mediach stała "mafia". Słów takich jak "mafia" czy "zorganizowana przestępczość" nigdy nie używano samodzielnie. Zdaniem rosyjskiego dziennikarza Arkadija Waksberga, autora książki Soviet mafia ("Radziecka mafia"), określenie "mafia" odnosiło się do "całego radzieckiego systemu władzy, wszystkich jego przejawów ideologicznych, politycznych, gospodarczych i administracyjnych", który wysysał największe perły kompleksu wojskowo-przemysłowego ZSRR12. Dla innych odnosiło się do nowego gatunku ludzi, "oligarchów", zupełnie nieznanych naukowców i studentów, którzy w kilka miesięcy zgromadzili fortuny. Wykupywali media, wywierali wpływ na słabego prezydenta i dysponowali prywatnymi armiami, których nie wahali się użyć do osiągnięcia swych celów. Dla mnie - przyszłego badacza kryminalnego półświatka - frustrujący był fakt używania określenia "mafia" na każdy rodzaj działalności kryminalnej. Podobnie niezliczeni autorzy, politycy i mnóstwo dokumentów - w tym oficjalna definicja Unii Europejskiej - określają "zorganizowaną przestępczość" po prostu jako grupę więcej niż dwóch osób, które zmawiają się celem złamania prawa, co właściwie odnosi się do wszelkich form łamania prawa.
Niewielu wówczas pamiętało, że przedcarska Rosja i Związek Radziecki posiadały rozbudowane podziemie kryminalne, na którego czele stało braterstwo szefów znanych jako "wory w zakonie"13. Określenie to można przetłumaczyć jako "ludzie, którzy żyją zgodnie z kodeksem", jednakże najczęściej odczytywano je jako "honorowi złodzieje". Ich historia ma swój początek w dziewiętnastowiecznych "cechach" zwykłych złodziei1. Dysydenci, którzy znaleźli się w GUŁagu w czasach komunistycznych, spotkali niektórych z nich i opisali ich zachowanie2. Maximilien de Santerre14, rosyjsko-francuski szpieg urodzony w roku 1924, a w 1946 skazany na dwanaście lat łagru, pisał w swoich wspomnieniach, że niektórzy kryminaliści wśród zeków przyjęli charakterystyczny ubiór i sposoby zachowania. Nosili "na szyi ręcznie wykonane aluminiowe krzyże", "często byli brodaci i niemal zawsze wypuszczali na spodnie koszulę, na którą wkładali po kilka kamizelek". Ich ciała pokrywały tatuaże, zwłaszcza na piersiach, które zdobił "wizerunek modlących się aniołów po dwóch stronach krzyża, pod tym zaś słowa "Panie, ocal swego niewolnika!" albo "Wierzę w Boga", co symbolizowało głęboki związek z religią. Mówili własnym dialektem, którego gramatyka odpowiadała rosyjskiej, lecz posiadającym odrębne słownictwo"3.
Warłam Szałamow, który spędził w łagrach łącznie piętnaście lat (1937-1953), znany na Zachodzie jako autor zbioru Opowiadania kołymskie, napisał w końcu lat pięćdziesiątych osiem esejów na temat świata przestępczego, opisując też worów w zakonie. Jego zdaniem prezentowali oni nieustannie swój opór wobec radzieckiej władzy, jak również mieli wyraźne, choć wypaczone zasady moralne. Ci przestępcy zorganizowani byli w grupy posiadające własne prawa, zwyczaje, język i szczątkowy wewnętrzny podział pracy rozciągający się na szereg okręgów, a nawet republik. W latach pięćdziesiątych bezlitosna wewnętrzna walka pomiędzy "uczciwymi" worami, którzy odmówili służby ojczyźnie podczas drugiej wojny światowej, a tymi, którzy zgodzili się wstąpić do specjalnego oddziału złożonego z zeków, doprowadziła do niemal całkowitego wyniszczenia bractwa. Ocalała tylko garstka.
Jednakże garstka ta rozrosła się w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, by zająć idealną pozycję do skorzystania z zamętu i nieuregulowanej gospodarki rynkowej w latach dziewięćdziesiątych, gdy wory ponownie pojawili się w mediach jako narodowe bractwo grające ważną rolę w Rosji i poza jej granicami. W tych latach jeden z gruzińskich worów został w swym kraju ministrem, odgrywając istotną rolę w objęciu przez Eduarda Szewardnadze urzędu prezydenta w 1992 r.15 Wory w końcu trafili do zachodniej kultury popularnej. Film Davida Cronenberga Wschodnie obietnice z 2007 r. opowiada o grupce worów w Londynie. Nikołaj, grany przez Viggo Mortensena, zdobywa zaufanie starego szefa i zostaje przyjęty, ukrywając fakt, że jest funkcjonariuszem wymiaru sprawiedliwości. W powieści Johna le Carré Zdrajca w naszym typie z 2010 r. bohaterem jest Dima, "najlepszy na świecie specjalista od prania brudnych pieniędzy"4, urodzony w rosyjskim Permie. Dima jest pełnoprawnym członkiem bractwa worów, których usiłuje zdradzić, by ratować rodzinę5.
W początku lat dziewięćdziesiątych na Zachodzie nie słyszano jeszcze o worach, gdy postanowiłem udać się na prowincję, w nadziei uzyskania jaśniejszej niż w burzliwej Moskwie odpowiedzi na pytanie: czy wory są postradziecką wersją mafii, czy też pozbawioną znaczenia odmianą starego kryminalnego folkloru. Jako że moja ówczesna brytyjska uczelnia posiadała program wymiany z Permem, dużym miastem u stóp Uralu, na granicy Syberii Zachodniej, postanowiłem się tam udać. W tym czasie o mieście tym wiedziałem niewiele. Tuż przed wyruszeniem w podróż badawczą nabyłem egzemplarz Doktora Żywago, opublikowanej w 1957 r. powieści Borysa Pasternaka, której akcja toczy się w fikcyjnym mieście Juriatin wzorowanym na Permie16. W czasie wojny domowej o prawdziwy Perm, tak jak o fikcyjny Juriatin, toczyły się zacięte walki pomiędzy czerwonymi a białymi; ci ostatni skapitulowali dopiero w 1919 r. Od roku 1941, gdy Stalin poprzenosił na Ural fabryki uzbrojenia, Perm stał się centrum produkcji silników odrzutowych, wskutek czego miasto było zamknięte dla obcokrajowców aż po ostatnie dni pieriestrojki. Do miasta przybyłem w chwili, gdy Związek Radziecki wydawał ostatnie tchnienie. W tym czasie najlepszym sposobem, by tam dotrzeć, był pociąg - nowocześniejsza wersja wagonów opisanych tak dokładnie przez Pasternaka. Ekspres Kama - nazwany tak od przecinającej docelowe miasto rzeki - odchodził każdego popołudnia z Dworca Jarosławskiego w Moskwie. Po około dwudziestodwugodzinnej podróży dotarłem do celu.
Na zewnątrz Perm nie pozbył się jeszcze śladów po poprzedniej władzy: nadal stały pomniki radzieckich przywódców i bohaterów oraz tablice z fotografiami przodowników pracy. Hostel, w którym znalazłem pokój, znajdował się przy ulicy Lenina. Wydawało się, że życie tu jest opóźnione i ta prowincjonalna placówka nie osiągnęła jeszcze "dzikości stolicy", jak ujął to Pasternak. Swój pobyt w Permie rozpocząłem od rozmów z kioskarzami i drobnymi przedsiębiorcami. Dowiedziałem się bardzo wiele na temat kłopotów z prowadzeniem interesu w mieście oraz bezładnego systemu kontroli zaprowadzonego przez urzędników skarbowych i skorumpowaną milicję, a jednocześnie udało mi się zbliżyć do ludzi, których szukałem. Wszyscy kioskarze, znajdujący się na dnie nowej klasy kapitalistycznej, płacili haracz za ochronę gangowi kontrolującemu okolicę, w której prowadziłem swe poszukiwania. Pewnego razu siedziałem w nocy ze Stiepanem, zaprzyjaźnionym sprzedawcą. Byłem świadkiem jego spotkania z "poborcą" miejscowej grupy przestępczej. Około drugiej nad ranem przybył wreszcie wysłannik miejscowego szefa. Ospowaty były bokser o byczym karku podjechał samochodem i zaprosił doń mojego nowego przyjaciela. Pozwolono mi wsiąść z nimi. Stiepan wytłumaczył, kim jestem i czego chcę. Siedziałem na tylnej kanapie, wpatrzony w tył ich głów, jednakże udało mi się nawiązać rozmowę z tym drobnym haraczownikiem. Nie był człowiekiem szczególnie rozmownym, jednak potwierdził to, co wyczytałem w lokalnej prasie. Że szefem mafii w Permie miał być Nikołaj Stiepanowicz Zykow, przezwisko Jakutionok.
Przełom nastąpił po kilku tygodniach, podczas wywiadu z miejscowym urzędnikiem. Dzięki jego pomocy (i wysiłkom innych, których nazwisk nie wymienię), Zykow zgodził się spotkać ze mną w restauracji Górski Kryształ na przedmieściach. Dotarłem do dzielnicy przemysłowej, zanim znalazłem lokal. W tym czasie Górski Kryształ był jedną z największych restauracji w mieście, znajdującą się na terenie dawnej fabryki utensyliów kuchennych. Była to radziecka jadłodajnia, długie, mroczne, pozbawione okien pomieszczenie z porozrzucanymi stolikami. W środku panował zaduch, nie było okien. Przed wejściem zostałem obszukany przez bramkarzy, jakbym wchodził do nocnego klubu. Wreszcie dotarłem do końca zadymionej sali, gdzie znajdowała się świeżo wzniesiona scena. Zykow czynił honory, siedzący zaś kilka kroków dalej goście mogli dostrzec nieco z jego świata. Siedział u szczytu stołu, plecami do ściany. Urodzony 8 czerwca 1953 r. Zykow, etniczny Rosjanin, był drobnym, szczupłym, opanowanym człowiekiem. Miał na sobie biały garnitur i spokojnie patrzył swymi migdałowymi oczyma. Sposób, w jaki się poruszał, zdradzał kogoś świadomego swej władzy. Gdy go poznałem, miał już na koncie osiem wyroków za różne przestępstwa, od gwałtu, przez jazdę po pijanemu, po nielegalne posiadanie broni. Dostrzegłem niewielkie kropki tatuażu na jego kłykciach, tradycyjne więzienne oznaczenie liczby odsiedzianych wyroków. Wokół stołu kręciło się sporo wyzywająco ubranych kobiet. Głośna muzyka utrudniała rozmowę.
Można byłoby się spodziewać, że pragnąłem zapytać tego człowieka o jakieś niedawne niewyjaśnione wydarzenia z trwających w mieście wojen o wpływy czy też wypytać o szalejącą korupcję w szeregach lokalnej administracji. Wręcz przeciwnie, byłoby to nazbyt niebezpieczne. Zacząłem od pytania, co sądzi na temat moralnego chaosu ogarniającego wówczas Rosję i jakie widzi sposoby zaradzenia mu. Odpowiedź nie zajęła mu wiele czasu: "Jedynymi autorytetami moralnymi w dzisiejszej Rosji są Cerkiew prawosławna i wory w zakonie. Tak Cerkiew, jak i wory sprzeciwiają się radzieckiej władzy. Gdy nastał komunizm, wory nie chcieli respektować zasad radzieckiego społeczeństwa. Nigdy nie wkładali mundurów i byli zaprzysięgłymi wrogami reżimu. Nie cenili pieniędzy ani dóbr materialnych. W obozach wory szanowali tylko duchownych zeków". Nieco bardziej wątpliwe były jego słowa, że wory zawsze otaczali szacunkiem kobiety, a zwłaszcza swe matki (często tatuowali sobie na ciałach słowo "matka"). W jego oczach wory stanowili rezerwuar utraconej przez kraj moralności.
Po dłuższych nagabywaniach Zykow zgodził się opisać mi proces - nazywany "chrztem" albo "koronacją" - stawania się worem. Zawodowi przestępcy pragnący wstąpić w szeregi bractwa są przez wiele lat pilnie obserwowani przez jego członków. Muszą żyć zgodnie ze ścisłym systemem zasad i wykazać, że mają "głębokie przekonania" zgodne ze światopoglądem worów. Tak jak Cerkiew, uznają się za autorytet moralny w kraju, który stracił orientację. Po kilku latach terminowania jeden ze starszych członków wprowadza młodego przestępcę do bractwa. Sama ceremonia niemal się nie zmieniła od lat dwudziestych XX w. Zwykle odbywa się podczas przyjęcia urodzinowego, choć dowiedziałem się, że sam Zykow swoją inicjację przeżył podczas odsiadki. W czasie ceremonii jeden z worów wygłasza przemówienie, w którym poleca nowicjusza, wychwalając jego kryminalną karierę i wspominając jego wyczyny w świecie przestępczym. Członkowie starszyzny worów dochodzą do wniosku, że nowicjusz przestrzega worowskiej tradycji, że jest godzien stać się przywódcą innych przestępców, potrafi rozsądzać spory sprawiedliwie i uczciwie, że będzie umiał korzystać ze swej władzy i że będzie w stanie zdobyć środki na wsparcie wspólnego funduszu6. Najważniejszą rzeczą, jaką należy ustalić podczas inicjacji, jest to, czy przyszły wor nie ma żadnych związków z wymiarem sprawiedliwości i czy nie pracował kiedyś dla instytucji państwowych. Gdy wszyscy obecni uznają wyjaśnienia za satysfakcjonujące, uczestnicy ceremonii biorą się za ręce i wypowiadają przysięgę wierności światu kryminalnemu. Zaraz po przysiędze najstarszy wor wygłasza zasady obowiązujące w organizacji. "Unikać wszelkich sporów z innymi worami i nie podważać ich autorytetu. Szanować wyroki worowskich trybunałów i czynnie gromadzić fundusze dla bractwa. Nigdy nie służyć państwu ani nie wstępować do wojska, nie płacić podatków, nie pracować w służbie więziennej. Żonę można mieć, ale bractwo jest na pierwszym miejscu. Bierny homoseksualizm jest surowo zakazany. Worów nie opuścisz nigdy!" Po recytacji zasad kandydat otrzymuje nowe przezwisko. W przypadku Zykowa brzmiało ono Jakutionok i odnosiło się do Jakucji - regionu, w którym odsiadywał wyrok więzienia. Przyznanie nowego imienia symbolizuje początek nowego życia i łączy się mocno z rytualnym nadawaniem nowego imienia praktykowanym przez Cerkiew prawosławną wobec księży i mnichów (jak zauważył radziecki historyk "sprowadza się to do złożenia szczególnych ślubów zakonnych17). Wieści o "koronacji" przekazywane są w światku kryminalnym tak przyjaciołom, jak i wrogom.
Po zakończeniu ceremonii nowy wor może wreszcie wytatuować sobie na ciele oznaki zyskanego statusu. Czyni się to brutalnie, wykonując rysunki za pomocą igieł i brzytw. Najbardziej popularne są motywy religijne. Krucyfiks jest atrybutem doświadczonego złodzieja, a liczba cerkiewnych bań oznacza liczbę otrzymanych wyroków. Więzienna odsiadka dla worów utożsamiana jest z religijnym obowiązkiem. Obraz Madonny z Dzieciątkiem, czerpany z tradycyjnej prawosławnej sztuki pisania ikon, oznacza "wobec przyjaciół nie mam nic na sumieniu" oraz "nigdy nie zdradzę". Sama Madonna oznacza "więzienie jest mym domem". Innymi motywami tatuaży worowskich są król trefl albo król pik, czaszki oraz skrzydła (szczególnie skrzydła orła, czasami nietoperza). Gwiazdy, czaszki i korony oznaczają wora z autorytetem, choć używa się także motywów religijnych oraz wyobrażeń dzikich zwierząt.
Z biegiem lat ciało wora zmienia się w plątaninę obrazów stanowiących opowieść o jego życiu. Wytatuowana skóra wora jest odpowiednikiem munduru, z symbolami władzy, odznaczeniami, oznakami stopni i baretkami za przebyte kampanie. Wszystkie jego osiągnięcia i klęski, awanse i degradacje, wyroki więzienia i przeniesienia są dokładnie zapisywane na jego skórze. Sam tatuaż w rosyjskiej grypserze nazywany jest "reklamą", "insygniami", "pismem" lub "klejmem"7, co sugeruje, że praktyka ta oznacza publiczną deklarację przynależności do kryminalnego świata. Tatuuje się wszystkie części ciała: rysunki nanosi się nawet na powieki i na penisa. By igła nie przebiła gałki ocznej, pod powiekę wkłada się metalową łyżkę.
Jeśli wory odkryją, że współwięzień nosi tatuaże, do których nie ma prawa, czeka go brutalna kara - a nawet śmierć. Jeśli na przykład ktoś wytatuuje sobie bezprawnie pierścień na palcu, palec ten jest obcinany. W innych przypadkach tatuaż jest usuwany razem ze skórą, ale winowajca może zachować życie. Nowo przybyłym więźniom najwyżsi autorytetem osadzeni (znani jako "charakterniacy") zadają pytanie: "Czy zasługujesz na swoje tatuaże?". Jeśli posiadane tatuaże nie odzwierciedlają rangi osadzonego, musi on je usunąć nożem, papierem ściernym, odłamkiem szkła lub kawałkiem cegły18.
Rytuał "koronacji" ma być najważniejszym wydarzeniem w życiu wora. "Czujesz się wyjątkowo. Potem nikt nie ma prawa cię tknąć" - mówił mi Zykow. Wkrótce się okazało, że planował ceremonię dla swego zastępcy, który miał za kilka miesięcy zostać przyjęty do worów. Wydarzenie to odbyło się w czerwcu 1994 r., wraz z urodzinami Zykowa. Główną różnicą pomiędzy starymi worami z czasów GUŁagu a ich nowymi odpowiednikami w postsowieckiej Rosji było znaczenie wyroku. Od końca komunizmu więzienie odgrywało znacznie mniejszą rolę w karierze przestępczej niż wcześniej. W Rosji lat dziewięćdziesiątych mniej osób odbywało długoletnie wyroki więzienia, możliwości gromadzenia bogactw stały się zaś nieporównywalnie większe. Szefowie bywali bardzo bogaci i za łapówki wykupywali się z odsiadki. Bractwo szybko się dostosowało: odtąd nie zakazywano ani nie zniechęcano do gromadzenia majątku, a nawet do pracy dla instytucji państwowych. Jednakże najważniejsi spośród worów nadal cenili doświadczenie, jakie gromadziło się za kratami. Szef mafii gruzińskiej żalił się w roku 2012, że niektórzy bossowie nigdy nie byli w więzieniu. "Jak to jest możliwe? Wor powinien znać więzienie, izolatkę, chłód, upał, głód, machorkę i bardachę. Prawdziwy wor musi to wszystko znać"19. W każdym razie w putinowskiej Rosji wielu gangsterów zaczęło znów poznawać więzienia od środka.
8 czerwca 1994 r. słońce posłusznie zaświeciło nad kurortem na obrzeżach Permu, gdzie zorganizowano urodzinowe przyjęcie. Dla uczczenia czterdziestych pierwszych urodzin czołowego wora w mieście przybyli goście z czterech krajów, siedemnastu regionów Rosji i siedmiu miast obwodu permskiego. Wśród nich było wielu poszukiwanych listami gończymi, lokalni politycy, szefowie kombinatów i firm, dyrektor hal targowych, piosenkarz, artysta malarz, piłkarz i czterech elewów z akademii wojskowej. Ceremonia inicjacji odbywała się w prywatnym pomieszczeniu na tyłach sali, podczas gdy zwykli śmiertelnicy pili wódkę, zagryzając roladkami z kurczaka. Po zakończeniu ceremonii kryminaliści wrócili rozradowani na salę. Jeden z nich dzierżył drogocenną prawosławną Biblię, z której zwisały skrawki papieru. Obwód permski8 miał odtąd do czynienia z jeszcze jednym worem.
W świecie poradzieckim znaczenie miały nie oznaki dawnego kryminalnego folkloru, ale to tajne stowarzyszenie; liczy się ono także dzisiaj. W roku 2012 administracja prezydenta Obamy uznała worów (pod dziwaczną nazwą Krąg Braci) za jedną z międzynarodowych organizacji przestępczych stanowiących największe zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego20. Znaleźli się tam wraz z neapolitańską camorrą, japońską yakuzą, meksykańskimi Los Zetas oraz gangiem MS-13. W roku 2015 szanowana rosyjska agencja informacyjna PrimeCrime.ru naliczyła na całym świecie 485 szefów bractwa, z czego 118 znajdowało się za kratami21.
Na podstawie badań prowadzonych na terenie Permu doszedłem do wniosku, że wory w zakonie dzielą niektóre cechy z tradycyjnymi mafiami: mają rytuał, w trakcie którego kandydat jest wprowadzany przez tutora, podstawowe zasady przekazywane nowym rekrutom, przysięgę oraz nową tożsamość nadawaną nowo przyjętym członkom. Obecność członków z innych części kraju oznacza ogólnokrajowy zasięg organizacji. Ponadto grupy worów są informowane o nowych "koronacjach". Obecność Biblii oznacza religijny charakter wydarzenia. Jednym z głównych celów ceremonii jest zrobić wrażenie, wycisnąć piętno na psychice rekruta i dać mu poczucie celu oraz wrażenie dołączenia do ekskluzywnego ciała uświęconego przez Boga. Rytuał ten jest więc pod wieloma ważnymi względami podobny do rytuałów stosowanych przez najstarszą znaną mi mafię, pochodzącą z mojego rodzinnego kraju: sycylijską cosa nostrę.
W latach osiemdziesiątych XX w. Antonio (Nino) Calderone był jednym z najbardziej znanych sycylijskich mafiosów, którzy zdecydowali się współpracować z włoskim wymiarem sprawiedliwości. Jego brat był szefem mafii w Katanii oraz przewodniczącym regionalnego komitetu sycylijskiej mafii, w którym reprezentowane były wszystkie Rodziny mafijne na wyspie. Antonio był zastępcą swego brata. Gdy zrozumiał, że przegrywa toczoną w latach osiemdziesiątych wojnę mafijną, uciekł najpierw do Francji, po czym oddał się w ręce władz. Zgodził się opowiedzieć swą historię, zapisaną na tysiącach stron protokołu sądowego, oraz w biograficznej książce Men of Dishonor ("Ludzie bez honoru"). Opisał wyczerpująco rytuał, jaki przeszedł w roku 1962.
Antonio miał dwadzieścia dwa lata, gdy przyłączył się do Katańskiej Rodziny Mafii Sycylijskiej22. Tak jak dla Zykowa i rosyjskich worów przystąpienie do cosa nostry - nazwa używana przez sycylijskich mafiosów na określenie swej organizacji - nie było prawem wynikającym z więzów rodzinnych przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Trzeba było na nie zasłużyć. "Prowadzi się obserwacje, najstarsi członkowie przyglądają się najlepiej rokującym młodzieńcom. Najstarsi mafiosi - przyjaciele ojca, krewni matki - przyglądają się młodym, tym, którzy jakoś się wyróżniają spośród innych. Ci staną się nowymi szefami, nowymi ludźmi honoru" - wyjaśniał Calderone w swojej autobiografii. Jak on sam znalazł się w szeregach mafii? "Pewnego dnia mój wujek powiedział: "Nino, któregoś dnia wieczorem pójdziemy sobie dobrze zjeść"". Antonio zrozumiał, że ma zostać "stworzony". Gdy nadszedł wyznaczony dzień, zabrali go do wioski nieopodal Etny. Tam, w niewielkim gospodarstwie, Calderone spotkał wielu ludzi, których uważał za członków Rodziny. Było tam też jednak wielu innych, których nie podejrzewał o członkostwo w organizacji, co przypominało, że sycylijska cosa nostra jest organizacją zakonspirowaną i nawet dzieci wychowywane w takim otoczeniu nie poznają pełnej listy jej członków.
Wraz z Antoniem inicjację przejść miało jeszcze siedmiu innych młodzieńców23. Spoglądali po sobie z ekscytacją, kiwając głowami. Potem do pomieszczenia wkroczył regionalny szef Katanii - znany jako Przedstawiciel - i rzekł: "Moi kochani chłopcy, czy wiecie, czemu tu dziś jesteście? [...] Jesteśmy tu dzisiaj, ponieważ chcemy przekazać wam wielki dar. Dzisiaj was "stworzymy"". Jak wyjaśnił, cosa nostra powstała w roku 1282 w czasie powstania Sycylijczyków przeciwko francuskim najeźdźcom (co jest zupełną nieprawdą). Następnie Przedstawiciel zaprezentował obecnym zasady cosa nostry. "Przede wszystkim, jeśli tylko spotkacie człowieka honoru, który ucieka przed władzą, musicie pamiętać, że obowiązkiem innego człowieka honoru jest się nim zająć, a nawet ukryć go w razie potrzeby we własnym domu. Biada jednak temu, który posiądzie córkę czy żonę innego. Jeśli to uczyni, już jest trupem. Jeśli tylko dowiecie się, że człowiek honoru tknął żonę innego, człowiek ten musi umrzeć. Po drugie, cokolwiek się wydarzy, nigdy nie idźcie do sbirri [na policję], nigdy nikogo nie zdradźcie. Każdy, kto to uczyni, zostanie zabity. Po trzecie, zabroniona jest kradzież". Jeden z chłopaków obruszył się na tę zasadę, jako że trudnił się drobnymi kradzieżami. Jak ma przetrwać, skoro nie wolno mu kraść? Rozpętała się dyskusja. Wyjaśniono mu, że przysługuje mu dyspensa, jeżeli nie będzie okradał innego stworzonego mafiosa ani jego krewnych. Ceremonię kontynuowano. Boss wymienił jeszcze sześć zasad: zakazane jest zarabianie na prostytucji, należy unikać sporów z innymi ludźmi honoru, należy milczeć na temat cosa nostry wobec niewtajemniczonych, należy unikać pijaństwa, pysznienia się i robienia rzeczy na pokaz i nie należy przedstawiać się wprost innemu człowiekowi honoru. Antonio był pod wrażeniem. "Ten wieczór wydał mi się piękny i niezwykły. Wkraczałem w nowy świat, świat ludzi wyjątkowych, gotowych ryzykować życie, by pomóc towarzyszom, zdolnych mścić krzywdy, potężniejszych, niż można było sobie wyobrazić".
Wbrew oczekiwaniom kandydatom dano możliwość wycofania się. Wszyscy zdecydowali się zostać. Teraz odwrotu już nie było. "Jeśli opuścicie mafię, to zapłacicie krwią, ponieważ zostaniecie zabici". Ceremonia zbliżała się do końca. Na koniec Przedstawiciel powiedział kilka słów: "Teraz każdy z was wybierze sobie ojca chrzestnego". Zwykle nowy mafioso wybierał swego opiekuna, który już od pewnego czasu nad nim czuwał i który wprowadził go do cosa nostry. Był to człowiek honoru, który wziął na siebie obowiązek wprowadzenia kandydata do Rodziny (tak samo jak uczynił Zykow dla swego zastępcy). Calderone wskazał więc na wuja Peppina. Ten wówczas wziął igłę i zapytał Antonia: "Którą ręką strzelasz?". "Tą", odparł Calderone. Wówczas wuj Peppino ukłuł Antonia w jeden z palców i wycisnął z niego kroplę krwi, którą upuścił na święty obrazek. W tym przypadku był to obraz Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, która jest patronką cosa nostry. Wujek Peppino zapalił zapałkę, przytknął płomień do rogu obrazka, i kazał Antoniowi go trzymać, póki ten się do końca nie spali. "Złączyłem dłonie - byłem cały spocony z ekscytacji - i patrzyłem, jak obrazek zmienia się w popiół". Potem rekrut składał przysięgę: "Jeśli złamię przykazania cosa nostry, niech spłonę tak jak ten obrazek Zwiastowania". Po złożeniu przysięgi wszyscy po kolei gratulowali Antoniowi. Stał się człowiekiem honoru. Przedstawiciel powtórzył rytuał wobec każdego z młodzieńców, przed końcem ceremonii zaś przedstawił hierarchię katańskiej Rodziny. "Wypiliśmy nie wiem ile wina i zjedliśmy tony pieczonych kurczaków. To było wspaniałe święto. Nigdy nie zapomnę tego wieczoru". Tak jak wor świętował w Permie w roku 1994, tak Calderone świętował w Katanii w roku 1962.
Rytuały worów i sycylijskich mafiosów są do siebie pod wieloma względami bardzo podobne mimo całej różnicy kulturowej dzielącej obie organizacje. W obu przypadkach ceremonię prowadzą mężczyźni wyłącznie w obecności mężczyzn, odbywają się one w tajemnicy i ograniczone są ściśle do członków organizacji. Najważniejsze wydarzenie nie jest przeznaczone dla oczu postronnych.
"Po przystąpieniu do bractwa zerwij wszelkie więzi ze społeczeństwem" - głosi jedna z zasad worów. Nowicjusz wkracza w nowe życie. Co najbardziej niezwykłe, otrzymuje zupełnie nową tożsamość i nowe imię9. W obu przypadkach rytuał oznacza proces narodzenia się na nowo, połączony z wyrzeczeniem się wszelkich wcześniejszych zobowiązań, jako że odtąd na pierwszym miejscu ma się znajdować Rodzina. "Został stworzony mężczyzną", mówi określenie oznaczające członkostwo w cosa nostrze. Sycylijski mafioso Gaspare Mutolo wspomina: "Gdy zostałem członkiem, było to dla mnie nowe życie z nowymi zasadami. Dla mnie istniała tylko cosa nostra"24. Gdy Sammy "Byk" Gravano w roku 1975 przystąpił do nowojorskiej Rodziny Gambino, powiedziano mu: "Dzisiaj się urodziłeś"25. Rytuał jest wydarzeniem budzącym niezwykłe emocje, wielu spływa potem i dygoce. Pewien włoski gangster tak mówi o swojej ceremonii: "Pamiętam wszystko, jakby to było wczoraj, Wielki Poniedziałek 7 kwietnia 1941 r., gdy szef Rodziny nazwał mnie picciotto. Byłem bardzo poruszony, gdy pojąłem, że zostałem członkiem Towarzystwa [...] mocnym głosem złożyłem przysięgę, której nigdy nie zapomniałem"26.
Nie chodzi o to, że nowy członek po prostu zgadza się na wykonywanie pewnych obowiązków w zamian za wynagrodzenie lub jakąś rekompensatę. Nie wstępuje także do związku cechowego. Bycie mafiosem czy worem stanowi nieodwracalną przemianę obejmującą całokształt życia osobistego i społecznego27. Nie ma już odwrotu. Giovanni Falcone - sycylijski sędzia śledczy zamordowany przez cosa nostrę w 1992 r. - porównał wstąpienie w szeregi mafii do doświadczenia religijnego: "Zostanie członkiem mafii jest tożsame ze zmianą wiary religijnej. Nie można przestać być księdzem, tak jak nie można przestać być mafiosem"28. Tak jak ktoś, kto staje się wyznawcą jakiejś religii, nowy członek przechodzi całkowitą przemianę tożsamości i redefiniuje wszelkie wcześniejsze zobowiązania. Jest to, jak nazywa to sycylijska mafia, "chrzest". Ogień oznacza oczyszczenie, wodę święconą zaś zastępuje krew, symbolizująca nierozerwalną więź pomiędzy nowicjuszem a organizacją. W niektórych przypadkach nacięcie wykonywane na górnej części kciuka przybiera znak krzyża. Może nie być przypadkiem, że oficjalna lista zasad odczytywanych podczas ceremonii liczy dziesięć pozycji na podobieństwo Dziesięciu Przykazań Bożych. Oczywiście także osoba ojca chrzestnego stanowi niezbędny element sakramentu chrztu w Kościele katolickim. Rytuał worów, także nazywany "chrztem", czerpie wiele z obrzędów Cerkwi prawosławnej. We wczesnej fazie funkcjonowania radzieckiego systemu represji w GUŁagu wory przyjaźnili się z księżmi i zapożyczyli wiele z cerkiewnych obrzędów i zasad. Przede wszystkim nadanie nowego imienia worowi odpowiada temu, co dzieje się z nowo wyświęconym kapłanem. Pierwsi komentatorzy zauważyli, że "stworzony" wor zaczynał nosić na szyi krzyżyk. Najpewniej był on wręczany podczas rytuału inicjacji. Do dzisiaj podczas każdej ceremonii używana jest Biblia. Gdy jeden z rosyjskich worów obchodził w 1997 r. urodziny w modnym włoskim kurorcie narciarskim Madonna di Campiglio29, jednym wartościowym przedmiotem, jaki zdeponował w hotelowym sejfie, była drogocenna prawosławna Biblia. W jego apartamentach znaleziono potem biały obrus z wyhaftowanymi wersetami w języku starocerkiewnosłowiańskim oraz zwoje zawierające prawosławne modlitwy. Został aresztowany przez włoską policję, co przeszkodziło mu w przeprowadzeniu rytuału inicjacyjnego dla nowego członka bractwa.
Surowe elementy ceremonii mafijnych można wywodzić z opisu przymierza zawartego przez Abrahama z Bogiem w Starym Testamencie (Księga Rodzaju 15, 5-12 i 17). Abram zawiązuje przymierze z Bogiem, które go przemienia, łącznie ze zmianą imienia. Na ciele jego i jego potomstwa miał istnieć niezatarty znak tego przymierza. Rytuały mafijne także przywołują starodawne przyrzeczenia30. W kulturach zachodnich złożenie przysięgi wiąże się z wkroczeniem w sferę religijną. Każda przysięga wiąże się z przekleństwem - jeśli złamiesz dane słowo, czeka cię niewyobrażalne cierpienie. Tak jak w przypadku innych uroczystych rytuałów przysięga mafii zawiera trzy niemożliwe do rozdzielenia elementy: obietnicę, wezwanie groźnych sił wyższych oraz zapowiedź kary dla tych, którzy splamią się krzywoprzysięstwem. By ująć to inaczej, zawierają to, co zwykliśmy nazywać magią, religią i prawem. Używanie w ceremoniach mafijnych ikonografii religijnej ma na celu podkreślenie nieodwracalności przemiany, zrobienie wrażenia na świadkach oraz potwierdzenie moralnej wyższości organizacji. Jak zobaczymy dalej, tego rodzaju rytuały ani też sama koncepcja "mafii" nie są czymś, co cechuje wyłącznie kultury zachodnie.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Ros. artieli. [wróć]
GUŁag to akronim oznaczający Główny Zarząd Poprawczych Obozów Pracy, Osiedli Pracy i Miejsc Uwięzienia. Ogólnie używany jest na określenie radzieckiego systemu obozów pracy przymusowej. [wróć]
Ros. fenia. [wróć]
J. le Carré, Zdrajca w naszym typie, Sonia Draga, Katowice 2016, przeł. Jan Rybicki, s. 147. [wróć]
Byłem konsultantem Johna le Carré do spraw mafii rosyjskiej. [wróć]
Ros. obszczak. [wróć]
Ros. odpowiednio rieklama, riegalka, raspiska i klejmo. [wróć]
W 2005 r. obwód permski został połączony z innym, tworząc Kraj Permski (przyp. tłum.). [wróć]
Ros. kliczka. [wróć]
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Informacje o gangach z Salfordu, w tym o strachu przed śmiercią u dzieci, pochodzą z programu BBC Panorama pt. Gangs, Guns and the Police z 8 lutego 2016 r., dostępne pod adresem: http://www.bbc.co.uk/programmes/b070rnw4. [wróć]
Na temat policyjnej operacji przeciwko nielegalnemu parkingowi zob. np. Police smash Manchester United match day illegal car park racket, https://www.manchestereveningnews.co.uk/news/greater-manchester-news/police-smash-manchester-united-match-679255. [wróć]
Peter Hook, The Haçienda: How Not to Rum a Club, Simon & Schuster, Londyn 2010, opisuje rolę gangsterów 300 w tym znanym klubie. Cytat pochodzi ze s. 257. [wróć]
O śmierci Paula Masseya rozpisywała się brytyjska prasa. Zob. np. Helen Pidd, Funeral for Salford's "Mr Big" takes place with armed police on standby, "Guardian", 28 sierpnia 2015 r., dostępne pod adresem: https://www.theguardian.com/uk-news/2015/aug/28/funeral-salfords-mr-big-paul-massey-armed-police-on-standby. Z Danem Brownem, byłym policjantem z Wielkiego Manchesteru i szefem Project Gulf, rozmawiałem w Londynie 6 kwietnia 2016 r. 21 kwietnia 2016 r. rozmawiałem także z jednym z dziennikarzy oraz jednym z działaczy społecznych z Salfordu, którzy woleli pozostać anonimowi. PMS już nie działa, a wszelkie odniesienia do istniejącej firmy o tej samej nazwie lub inicjałach są wyłącznie przypadkowe. [wróć]
Znaczenie reputacji w półświatku podkreślił jako pierwszy Peter Reuter, The Value of a Bad Reputation: Cartels, Criminals, and Barriers to Entry, Rand Corporation, Santa Monica 1982. Zob. też Diego Gambetta, The Sicilian Mafia, Harvard University Press, London 1993, s. 43-46, zwł. s. 44. [wróć]
W pubie zamordowano Lee Headmana. Jego matka i prokurator koronny okręgu północno-wschodniej Anglii (2011-2015) omawiają to morderstwo w programie BBC Panorama pt. Gangs, Guns and the Police, 8 lutego 2016 r., dostępne pod adresem: http://www.bbc.co.uk/programmes/b070rnw4. [wróć]
O "Firmie z Salfordu" i ogólnie gangsterach pełniących funkcję alternatywnych źródeł władzy zob. Peter Walsh, Gang War: The Inside Story of the Manchester Gangs, Milo Books, Preston 2006, s. 130-132. [wróć]
Wyniki wyborów na burmistrza Salfordu w 2012 r. https://www.salford.gov.uk/elections-2012.htm. Salford nie jest wyjątkiem w Wielkiej Brytanii. Według niedawnego studium Jamesa Densleya niektóre londyńskie gangi "chronią mieszkańców społeczności przed przemocą i wykorzystywaniem, zapewniają im wsparcie finansowe, organizują rekreację i na inne sposoby "służą" społeczności, podobnie jak pewne większe gangi amerykańskie". Zob. James Densley, How Gangs Work: An Ethnography of Youth Violence, Palgrave Macmillan, London 2013, s. 65. Brytyjskie społeczności Chińczyków pochodzących z prowincji Fujian także padają ofiarami wymuszeń. Zob. Jack Dees, Claws of the Dragon. Chinese organised crime in the UK, "Papers from the British Criminology Conference", 12, s. 61-78, http://britsoccrim.org/volume12/pbcc_2012_Dees.pdf). W roku 2014 główny inspektor policji Tom Winsor utrzymywał, że niektóre brytyjskie społeczności rzadko albo wcale nie dzwonią na policję, by zgłosić poważne przestępstwo. Jak mówił, mieszkańcy "stosują własną formę sprawiedliwości [...] może być to wszystko - od drobnych przestępstw aż po morderstwo". Zob. Tom Winsor: "Some parts of Britain have their own form of justice", "The Times", 18 stycznia 2014 r. oraz Communities "taking law into their own hands", says police chief inspector, "Guardian", 18 stycznia 2014 r. Więcej na temat związków pomiędzy zorganizowaną przestępczością a społecznościami lokalnymi napisałem w: Paolo Campana, Federico Varese, Interpreting Organized Crime: Illegal Governance and Communities, 2016, artykuł w recenzji. [wróć]
Niektóre z moich refleksji o etnografii znalazły już się w: Federico Varese, The Russian Mafia, Oxford University Press, Oxford 2001, 2005, s. 9-13, zwł. s. 11-12. Na temat systematycznego wykorzystywania podsłuchów zob. Paolo Campana, Federico Varese, Listening to the Wire: Criteria and Techniques for the Quantitative Analysis of Phone Intercepts, "Trends in Organized Crime", 15 (1), 2012, s. 13-30. "Maleńki obserwator ogromnego świata", pisał W.H. Auden w wierszu z maja 1929 r. Na temat używania dowodów sądowych w badaniach historycznych oraz ich "wiarygodności" zob. klasyczne praca: Carlo Ginzburg, The Judge and the Historian: Marginal Notes on a Late-Twentieth-Century Miscarriage of Justice, Verso, London 2002. Timothy Garton Ash, The File: A Personal History, Flamingo, London 1997 [wyd. pol. Teczka: historia osobista, przeł. Michał Rusinek, Znak, Kraków 1997, 2006] to subtelne i interesujące badanie rozbieżności między oficjalnymi aktami a osobistymi wspomnieniami. Ludzkie pragnienie opowiedzenia swojej historii odnotował także Massimiliano De Simone, ksiądz, który stał się zaufanym prominentnego mafiosa, a później świadka koronnego. Zob. Alessandra Dino, A colloquio con Gaspare Spatuzza. Un racconto di vita, una storia di stragi, Il Mulino, Bologna 2016, s. 18. [wróć]
Zob. Giovanni Falcone, Marcelle Padovani, Cose di Cosa Nostra, BUR, Milan 1992, s. 83: "Jeśli chcemy skutecznie walczyć z mafią, nie powinniśmy jej demonizować [...]. Powinniśmy przyznać, że jest podobna do nas". [wróć]
O Rosji w latach dziewięćdziesiątych zob. Federico Varese, The Russian Mafia. Na temat wczesnego okresu rosyjskiej transformacji korzystałem także z: David E. Hoffman, The Oligarchs: Wealth and Power in the New Russia, Public Affairs, New York 2003, 2011; niedawnego projektu kierowanego przez Irinę Prochorową: 1990: opyt izuczenija niedawnej istorii, opublikowanym w czasopiśmie "Nowoje litieraturnoje obozrienije" (2007) oraz Cesare Martinetti, Il padrino di Mosca, Feltrinelli, Milano 1995. [wróć]
A. Waksberg cytowany jest w: Federico Varese, Is Sicily the Future of Russia? Private Protection and the Rise of Russian Mafia, "Archives Européennes de Sociologie" 35(2), 2009, s. 224. [wróć]
Serio i Razinkin sugerują, że określenie wory w zakonie można tłumaczyć: "złodzieje żyjący według kodeksu". Zob. Joseph D. Serio, Vyacheslav Razinkin, Thieves Professing the Code: The Traditional Role of vory v zakone in Russia's Criminal World and Adaptations to a New Social Reality, "Low Intensity Conflict and Law Enforcement", 4 (1), 1995, s. 72-88. Bardziej ogólnie zob. Mark Galeotti (red.), Russian and Post-Soviet Organized Crime, Routledge, London 2002. Galeotti jest autorem pierwszego artykułu naukowego o rosyjskiej mafii, opublikowanego w roku 1992. [wróć]
Na tej stronie i następnych zamieszczam materiały na temat historii worów i ich rytuałów już opublikowane w: Federico Varese, The Russian Mafia, gdzie można znaleźć także informacje na temat Maximiliena de Santerre (którego słowa są tu cytowane na s. 27); odsyłacze do esejów Warłama Szałamowa na temat świata kryminalnego oraz informacje o Zykowie. [wróć]
Wor, który został ministrem w rządzie Eduarda Szewardnadze, to Dżaba Ioseliani (1926-2003). Przywódca organizacji paramilitarnej Mchedrioni przeprowadził zamach stanu przeciwko prezydentowi Zwiadowi Gamsachurdii i odegrał wiodącą rolę w wyniesieniu Eduarda Szewardnadze do godności prezydenta. [wróć]
Opis Pasternaka Juriatinu/Permu zaczerpnąłem z nowego przekładu Doktora Żywago autorstwa Richarda Pevera i Larysy Wołochońskiej, Vintage Books, New York 2011. Na temat dzisiejszego Permu zob. Perm': Knigafotoal'bom, Perm', Senator 2014. [wróć]
Radzieckim historykiem jest Dmitri Lichaczew (cyt. w: Federico Varese, The Russian Mafia, s. 150). [wróć]
Na temat tatuaży worów zob. trzytomowa praca: Danzig Baldaev, Sergei Vasiliev, Alexei Plutser-Sarno, Alexander Sidorov, Russian Criminal Tattoo Encyclopaedia, Fuel, London 2003-2008). Korzystałem też z Alexei Plutser-Sarno, The Language of the Body and Politics: The Symbolism of Thieves' Tattoos, t. 1, s. 25-53. Na s. 31 Sarno omawia różne nazwy tatuaży (rieklama, adwiert, riegałka, raspiska i klejmo). Konsultowałem się też z: Alexander Sidorov, The Russian Criminal Tattoo: Past and Present, t. 3, 2008, s. 16-43. Stosowane przez worów kary wobec tych, którzy nieuprawnienie robią sobie tatuaże, wspomniane jest w: Emmanuel Carri?re, Limonov, Penguin Books, London 2014, s. 49. [wróć]
Worem, który mówi o znaczeniu więzienia, jest Merab (zob. rozdział 3.). [wróć]
Omówienie strategii administracji Obamy zwalczania międzynarodowej przestępczości zorganizowanej można znaleźć pod adresem: https://www.occrp.org/index.php/ccwatch/cc-watch-indepth/1015-us-attempts-to-combat-dark-side-of-globalization. Oficjalne oświadczenie znajduje się pod adresem: https://www.whitehouse.gov/sites/default/files/microsites/2011-strategy-combat-transnationalorganised-crime.pdf. Zob. też Treasury Designates Key Members of the Brothers' Circle Criminal Organisation, 20 grudnia 2012 r., pod adresem: https://www.treasury.gov/press-center/press-releases/ Pages/tg1811.aspx. [wróć]
Ocena liczby worów aktywnych w 2015 r. na portalu PrimeCrime.ru, zob. Yekaterina Sinelschikova, "Thieves-in-law": Russia's close-knit criminal Corporation, "Russia Beyond the Headlines", 21 lipca 2016 r. [wróć]
Opis rytuału Antonia Calderone oparłem na: Pino Arlacchi, Men of Dishonor: Inside the Sicilian Mafia, William Morrow & Co., New York 1992, rozdz. 5. Cytaty pochodzą ze s. 63, 65 i 66-70. Zob. też wstęp Giovanniego Bruski z 1976 r. w: Saverio Lodato, Ho ucciso Giovanni Falcone, Mondadori, Milano 2006, s. 32-35. [wróć]
Część mego opisu rytuału oparłem na: Letizia Paoli, Mafia Brotherhoods: Organized Crime, Italian Style, Oxford University Press, New York 2003, zwłaszcza rozdział 2. Paoli szczególnie podkreśla emocjonalny wymiar procesu i używa Weberowskiego omówienia "umowy statusu", by skrytykować tych, którzy interpretują rytuał jako "umowę" albo jako odpowiednik wstąpienia do organizacji cechowej. Niektóre cytaty pochodzą także z pracy Paoli. Zobacz też uwagi na temat odrodzenia w: Fabio Armao, Il Sistema Mafia, Bollati-Boringhieri, Torino 1999), s. 74-75. Sięgnąłem także do omówienia rytuału w: Diego Gambetta, The Sicilian Mafia, Harvard University Press, London 1993. Stwierdza on, że wstąpienie w szeregi mafii daje nowicjuszowi dostęp do zbiorowej reputacji organizacji i przynosi pewność w świecie pełnym zamętu i braku zaufania (s. 152). Nicola Gratteri i Antonio Nicaso są autorami podstawowych dzieł na temat przestępczości zorganizowanej. W niedawnej pracy Acqua Santissima, Mondadori, Milano 2013, s. 37-46) wykazują, że rytuał kalabryjskiej 'ndranghety dzieli wiele cech z rytuałem mafii sycylijskiej. Obie mafie nazywają go "chrztem". Piszą także, że kciuk członka 'ndranghety Luciana Piccolo został nacięty na krzyż (s. 42). Zobacz też twierdzenia Gavina Slade'a, który przypomina nam między innymi, że rytuał worów w języku gruzińskim nazywa się chrztem (natvla) Garvin Slade, No Country for Made Men, "Law and Society Review", 46 (3), 2012, s. 633. Dwa ważne artykuły analizujące przestępcze zasady i rytuały to: David Skarbek, Peng Wang, Criminal Rules, "Global Crime", 16 (4), s. 288-305; Maurizio Catino, Mafia Rules. The Role of Criminal Codes in Mafia Organizations, "Scandinavian Journal of Management", 31 (4), 2015, s. 536-548. Ostatnio na temat związków Kościoła rzymskokatolickiego i mafii zob. Isaia Sales, I preti e i mafiosi. Storia dei rapporti tra mafia e Chiesa cattolica, Rubbettino, Soveria Mannelli 2016. [wróć]
Słowa świadka koronnego Gasparego Mutoli cytowane za: Letizia Paoli, Mafia Brotherhoods, s. 65. [wróć]
Cytat z Gravano ("Dzisiaj się urodziłeś") za: Peter Maas, Underboss: Sammy 'the Bull' Gravano's Story of Life in the Mafia, HarperCollins, New York 1997, s. 140. [wróć]
Mafioso wspominający swoją inicjację 7 kwietnia 1941 r. to Serafino Castagna, członek 'ndranghety. Zob. Serafino Castagna, Tu devi uccidere, red. Antonio Pierria (red.), Editrice il Momento, Milano 1967, s. 31, 35. [wróć]
Max Weber omawia umowy statusu w: Economy and Society, University of California Press, Berkeley 1978, s. 672. [wyd. pol. Gospodarka i społeczeństwo: zarys socjologii rozumiejącej, przeł. Dorota Lachowska, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2002]. Zob. też argumentacja w: Letizia Paoli, Mafia Brotherhoods. [wróć]
Cytat z Giovanniego Falcone pochodzi z Cose di Cosa Nostra, s. 97. [wróć]
O ceremonii planowanej w 1997 r. w Madonna di Campiglio zob. Cesare Martinetti, Scacco matto alla mafia russa in Trentino, "La Stampa", 18 marca 1997. [wróć]
Moje omówienie Księgi Rodzaju 15, 5-12 i 17 zawdzięcza wiele uwagom Ignazia Schinellego, cyt. w: Antonio Nicaso, Nicola Gratteri, Acqua Santissima (s. 43) i Robert Alter, Genesis: Translation and Commentary, W.W. Norton & Company, New York 1998, s. 65. Odkrywcze uwagi na temat znaczenia przysięgi w zachodniej kulturze zob. Giorgio Agambem, Il Sacramento del Linguaggio. Archeologia del Giuramento, Laterza, Roma-Bari 2008 oraz Paolo Prodi, Cristianesimo e Potere, Il Mulino, Bologna 2012. Jean Sybil La Fontaine wspomina o egalitaryzujących skutkach rytuałów (mafijnych) w: Initiation, Penguin Books, Harmondsworth 1985, s. 45. [wróć]